niedziela, 28 lutego 2016

Bulwiok podkarpacki, czyli wytrawny placek drożdżowy znadzieniem "pierogowym"

Jestem z Podkarpacia i jestem z tego dumna. Mieszkam i pracuję w Warszawie, bo w Warszawie jest praca dla osób z takim wykształceniem, jak moje i w takiej branży, jaka mnie interesuje. Niemniej jednak nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby ukrywać moje pochodzenie, czy udawać, że jestem kimś innym niż jestem. Zachowanie w stylu tzw. "warszawki" jest żenujące i ma w mojej ocenie związek z głęboko zakorzenionymi kompleksami, a nie z pochodzeniem i próbą zrekompensowania sobie jakichś braków czy ich zatuszowania. Miałam okazję obserwować takie zachowanie zarówno wśród przyjezdnych, jak i wśród Warszawiaków z dziada pradziada.

Ostatnio, zainspirowana studiami podyplomowymi z kultury kulinarnej, pomyślałam, że warto byłoby trochę poszerzyć wiedzę na temat mojej "małej ojczyzny". Plan jest taki, żeby pracę dyplomową poświęcić kulturze kulinarnej mojego rodzinnego regionu. Zaczęłam szukać informacji na ten temat i okazało się m.in., że w województwie podkarpackim jest największa liczba zarejestrowanych produktów tradycyjnych (ponad 200) ze wszystkich województw. Nie zagłębiając się dyskusję na temat tego, czy to rejestrowanie w ogóle ma sens i jak wygląda proces, który sprawia, że dane produkty tradycyjne trafiają na taką listę czy nie, taka ilość produktów z mojego regionu napawa mnie nadzieją, że praca nad tą pracą dyplomową może być ciekawym doświadczeniem :-)

Jednym z moich kulinarnych znalezisk jest potrawa o nazwie "bulwiok podkarpacki", czy też "bulwiok futomski" - pod taką nazwą danie to zostało zarejestrowane na liście produktów tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa. Jak można dowiedzieć się z opisu dostępnego na stronie internetowej tego ministerstwa, jest to ciasto drożdżowe wypełnione ziemniaczano-serowym farszem, takim jak do pierogów ruskich, z dodatkiem dużej ilości mięty. Tradycyjnie wypiekane w okresie wykopków, gospodynie piekły bulwiok i zanosiły je na pole, żeby spracowani rolnicy mogli się posilić. Wypiek rzeczywiście jest bardzo pożywny :-) Danie pochodzi ze wsi Futoma, leżącej w granicach powiatu rzeszowskiego i Pogórza Dynowskiego.

Na stronie ministerstwa przepisu nie było, znalazłam go natomiast na blogu podkarpaccy.pl, który jest narzędziem promowania województwa podkarpackiego, prowadzą go anonimowi dziennikarze. Przepis z tej strony jest jak dla mnie mało precyzyjny, a dla kogoś, kto dopiero zaczyna przygodę z pieczeniem, może być trochę za mało precyzyjny. Wypróbowałam go, starając się znaleźć odpowiedzi na pytania, na które ten przepis nie odpowiadał. Chyba się udało, bo placek ładnie wyrósł, nieźle wyglądał i był smaczny :-) Kluczem do sukcesu jest odpowiednie doprawienie farszu, podobnie jak w pierogach.

Bulwiok podkarpacki



Składniki (na większą keksówkę, porcja dla 4-6 osób, w zależności od apetytu :-)

CIASTO
  • 400g + 2 łyżki mąki pszennej
  • 250ml mleka
  • 25g masła
  • 25g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka soli
FARSZ
  • 5 dużych ziemniaków
  • 200g tłustego twarogu (w przepisie z podkarpaccy.pl jest 100g, ale ja miałam 200g i nie chciałam, żeby się zmarnowało)
  • 1 duża cebula
  • 1 łyżka oleju
  • 1 pęczek/doniczka mięty (w oryginale jest 10 listków, ale moim zdaniem to za mało)
  • sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
  1. Ziemniaki obieramy, gotujemy i dokładnie gnieciemy (jeśli ktoś ma praskę, wówczas można przepuścić przez praskę, natomiast zdecydowanie odradzam wykorzystywanie blendera czy innego robota kuchennego, bo puree robi się zbyt kleiste)\
  2. Twaróg rozgniatamy i mieszamy z ziemniakami
  3. Cebulę obieramy, drobno kroimy i podsmażamy na łyżce oleju, na niedużym ogniu, do lekkiego zrumienienia
  4. Miętę myjemy, obrywamy listki i drobno je siekamy
  5. Podsmażoną cebulkę i posiekaną miętę dodajemy do ziemniaków z twarogiem, doprawiamy do smaku (wedle indywidualnych preferencji) solą i pieprzem, przykrywamy miskę folią spożywczą, żeby farsz nie wysychał i odstawiamy na bok, żeby smaki się przegryzły (nie do lodówki)
  6. Połowę mleka podgrzewamy (powinno być ciepłe, ale nie gorące), dodajemy cukier, 2 łyżki mąki, rozkruszone drożdże i mieszamy
  7. Tak przygotowany zaczyn przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 15 minut, żeby zaczyn "ruszył"
  8. W międzyczasie rozpuszczamy masło z pozostałym mlekiem i odstawiamy do przestygnięcia
  9. Mąkę wsypujemy do miski i mieszamy z solą
  10. Gdy zaczyn "ruszy", dodajemy go do miski z mąką, a następnie dorzucamy 1 jajko i wlewamy przestudzone roztopione masło z mlekiem
  11. Wyrabiamy ciasto, nie powinno się lepić
  12. Wyrobione ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (powinno podwoić wielkość) - ja przygotowuję drożdżowe ciasto zawsze w metalowej misce, przykrywam ją ściereczką i wstawiam do delikatnie rozgrzanego piekarnika (40-50 stopni) na ok 1h
  13. Wyrośnięte ciasto chwilę wyrabiamy (jeśli jest zbyt lepkie, można dodać trochę mąki), rozwałkowujemy, nadając mu kształt prostokąta i wykładamy nim natłuszczoną wcześniej formę do pieczenia
  14. Formę wypełnioną ciastem przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 15-20 min do wyrośnięcia
  15. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni Celsjusza, grzanie od góry i od dołu
  16. Formę wyłożoną ciastem wypełniamy farszem i zaginamy brzegi ciasta do środka
  17. Formę wstawiamy do piekarnika i pieczemy przez 40-50 minut
  18. Serujemy ciepłe, aczkolwiek na zimno też podobno jest dobre :-)
Smacznego :-)







4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy przepis, zapisałam go sobie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super przepis, jestem pod wrażeniem jak to świetnie smakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :-) Właśnie szykuję się do zrobienia wersji z grzybami zamiast twarogu oraz w formie wytrawnych drożdzówek zamiast keksówki :-)

      Usuń