wtorek, 30 października 2012

Niezamierzenie niechlujna zupa z dyni

Kończąc gotowanie tej zupy, odkryłam, że mój blender, który chciałam wykorzystać do rozdrobnienia kawałków dyni pływających w zupie, nie działa. Mam pewne podejrzenia co do przyczyny tej blenderowej niemocy i podejrzewam, że wiedzę na temat tej przyczyny może posiadać Wybranek, ale mniejsza z tym. Wobec braku możliwości "zblenderowania" zupy, musiałam poradzić sobie inaczej - w końcu stanęło na zupie w stylu "rustykalnym", czyli niechlujnym ;) Ale niezamierzenie niechlujnym, bo przecież zamiar był taki, żeby była schludna i elegancka, jak krem z dyni :)

Zupa z kawałkami dyni, doprawiona gałką muszkatołową

Składniki (dla 4-5 osób):
  • ok. 1,5-kilogramowy kawałek dyni (u mnie 1/8)
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • duża szczypta mielonej gałki muszkatołowej
  • zestaw włoszczyzny (2 marchewki, 1 pietruszka, kawałek selera, kawałek pora, 2-3 łodyżki natki, 1 opalona cebula bez skórki)
  • 3 ziarnka ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
  • sól i pieprz do smaku
  • opcjonalnie: posiekana natka, starty parmezan i uprażone na patelni pestki dyni
  • 1,5 litra wody
Przygotowanie:
  1. włoszczyznę wkładamy do garnka, zalewamy 1,5l wody, dorzucamy ziele angielskie i liście laurowe, szczyptę soli i pieprzu i gotujemy aż wszystkie warzywa będą miękkie, a następnie przecedzamy bulion
  2. w innym garnku rozgrzewamy oliwę na niewielkim ogniu
  3. obieramy cebulę i czosnek i drobno siekamy, a następne podsmażamy przez kilka minut
  4. obieramy dynię ze skóry i usuwamy miękki "środek" oraz pestki
  5. dynię kroimy w kostkę i dorzucamy do garnka z cebulą i czosnkiem
  6. podsmażamy razem przez kilka minut, a następnie zalewamy bulionem i gotujemy do miękkości
  7. następnie doprawiamy zupę solą, pieprzem i gałką muszkatołową i blenderujemy (jeśli mamy działający blender) do uzyskania kremu lub rozgniatamy część kawałków dyni widelcem (jeśli nie mamy działającego blendera ;)
  8. podajemy z natką, parmezanem i prażonymi pestkami oraz pieczywem/grzankami
Smacznego :)


poniedziałek, 29 października 2012

Sałatka z pieczoną dynią i kozim serem

Dynię kupiłam w zasadzie na jutro - jestem umówiona z moją przyjaciółką Elizą na wspólne gotowanie zupy dyniowej i ploty. Niemniej jednak najmniejszy kawałek dyni, jaki udało mi się kupić, to 1/4, o wadze ok. 3 kg. Na zupę dla 2 osób (z dokładką oczywiście) to chyba trochę za dużo. Poszukując ciekawych przepisów na zupę dyniową na foodgawker.com, trafiłam jednak na kilka interesujących przepisów na sałatkę z dynią, nie miałam więc problemów z zagospodarowaniem nadmiaru. Zrobiłam sałatkę z pieczoną dynią i kozim serem, czerpiąc pomysły z kilku różnych źródeł i łącząc je w całość.

Sałatka z pieczoną dynią i kozim serem

Składniki (dla 3 osób):
  • 1 opakowanie mieszanki sałat (lub 1 główka sałaty)
  • 1,5-kilogramowy kawałek dyni
  • 110-120g twarogowego serka koziego
  • 3 garści orzechów włoskich
  • 4 ząbki czosnku
  • kilka gałązek świeżego tymianku
  • 3 łyżeczki octu balsamicznego
  • 6 łyżeczek oliwy z oliwek
  • 2 łyżeczki płynnego miodu
  • sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
  1. dynię obieramy ze skóry, pozbawiamy "wnętrzności" oraz kroimy w grubą kostkę
  2. piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni Celsjusza (bez termoobiegu)
  3. dynię równomiernie rozkładamy na blaszce do pieczenia, polewamy 2 łyżkami oliwy, doprawiamy solą i pieprzem oraz mieszamy, żeby oliwa i przyprawy równomiernie pokryły kawałki dyni
  4. ząbki czosnku obieramy, każdy kroimy na 3-4 kawałki
  5. kawałki czosnku oraz gałązki tymianku rozkładamy na dyni i wstawiamy blachę do piekarnika (na środkową półkę)
  6. pieczemy przez 20 minut (do miękkości)
  7. po upieczeniu wyjmujemy dynię z piekarnika
  8. na talerzach układamy sałatę, na sałatcie kawałki dyni (ciepłe lub zimne), na dyni rozsypujemy pokruszony ser kozi
  9. orzechy wsypujemy na patelnię i prażymy
  10. łączymy miód, ocet balsamiczny i oliwę, doprawiamy solą i pieprzem
  11. polewamy dressingiem sałatkę, a na końcu posypujemy ją uprażonymi orzechami
Upieczoną w ten sposób dynię można podawać w innych konfiguracjach, albo w formie sałatki albo dodatku do dania głównego. Można też zrobić z niej puree i przygotować zupę z pieczonej dyni.

wtorek, 23 października 2012

Pomarańczowe muffiny z niespodzianką :)

Pomarańcze i gorzka czekolada do jedno z najbardziej udanych deserowych połączeń, jakie znam. Myślę, że Wybranek przyznałby mi w tym miejscu rację - często dodaje sok z pomarańczy do swojego musu z gorzkiej czekolady, a jego ulubione muffiny to właśnie te z pomarańczowym aromatem i kawałkami czekolady. Wykorzystałam ten prosty przepis na cytrynowe muffiny, dodając do ciasta pewną niespodziankę zamiast czekolady, a czekoladę rozpuściłam i udekorowałam nią wierzch muffinów.

Przeglądając portal foodgawker.com, trafiam na wiele przepisów, w których do przygotowywania wypieków wykorzystuje się różnego rodzaju popularne słodycze, np. serniki z Oreo, ciasteczka z M&Msami czy też muffiny z popularnymi w USA, a u nas mało znanymi pralinkami Reese's z orzechowym nadzieniem. Idąc tą drogą, upiekłam muffiny, w których "zatopiłam" nadziewane dżemem pomarańczowym toruńskie pierniczki w polewie czekoladowej. Muffiny wyszły smaczne, zaskakując konsumentów swoim bogatym wnętrzem ;) W przypadku ciastek liczy się jednak nie tylko wnętrze, ale także, a wręcz - przede wszstkim, wygląd zewnętrzny, który również był udany :) Zachęcam do wypróbowania tego przepisu i eksperymentów z dodawaniem różnego rodzaju słodyczy do wypieków.

Pomarańczone muffiny z niespodzianką

Składniki (na 12 muffinów o średnicy 5cm):
  • 200g mąki pszennej
  • 100g cukru
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 pomarańczy
  • 1 jajko
  • 120ml kefiru lub maślanki
  • 80 ml oleju słonecznikowego
  • 12 małych, okrągłych pierniczków z pomarańczowym nadzieniem, w czekoladzie (ja użyłam pierniczków marki Kopernik, w opakowaniu było 13 sztuk, jedno posłużyło do przeprowadzenia due diligence ;)
  • 1/2 gorzkiej czekolady (u mnie Wedla)
Przygotowanie:
  1. w jednym naczyniu mieszamy mąkę z cukrem i proszkiem do pieczenia
  2. pomarańczę dokładnie myjemy, wyciskamy sok z połówki i ścieramy skórkę, też z połówki (ja starłam skórkę za pomocą takiego sprytnego narzędzia, dzięki któremu uzyskałąm pomarańczowe "loczki")
  3. sok wyciśnięty z pomarańczy łączymy w osobnym naczyniu z jajkiem, kefirem i olejem słonecznikowym, mieszamy do uzyskania gładkiej masy
  4. łączymy suchą i mokrą mieszaninę
  5. blachę do pieczenia muffinów wykładamy papilotkami
  6. na dno każdej papilotki nakładamy łyżeczkę ciasta, a następnie wtykamy w nie pierniczki
  7. następnie przykrywamy pierniczki resztą ciasta, dzieląc je równomiernie na 12 porcji (po 1 czubatej łyżce)
  8. blachę z tak przygotowanymi muffinami wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni Celsjusza (środkowa półka, bez termoobiegu) i pieczemy przez 25 min
  9. po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i studzimy
  10. w międzyczasie rozpuszczamy gorzką czekoladę w kąpieli wodnej i polewamy nią wystudzone muffiny
  11. wierzch każdego muffina dekorujemy skórką startą z pomarańczy
Smacznego :)

Ciasto biszkoptowe z jabłkami z przepisu mojej babci

Gdy myślę o mojej babci ze strony mamy, przed oczami mam korale i apaszki, kalkulator z paragonem, którym wielokrotnie miałam ochotę się pobawić, ale jakoś nigdy nie miałam odwagi (wiedziałam, że babcia jest księgową i że używa kalkulatora do ważnych obliczeń - do jakich, dowiedziałam się później, gdy zaczęłam rozumieć znaczenie wyrażenia "badać bilans"; babcia była biegłą księgową), nieustające przemeblowania (chyba za każdym razem, gdy przyjeżdżaliśmy w odwiedziny, aranżacja była inna :), małe, ozdobne dywaniki, którymi babcia dekorowała ściany (a z których ja wyskubywałam nitki), cukierki na choince (które wyjadałam, zawijając z powrotem papierki wiszące na nitce na gałęzi, żeby nie było widać, że zjadłam ;). Wspomnienia o babci to również smak jej pysznych gołąbków, pierogów z serem i kaszą gryczaną, rolady drobiowej, placka kanadyjskiego (keks z dużą ilością bakalii - postaram się kiedyś zaprezentować przepis na blogu), zup owocowych, duszonej młodej kapustki, a przede wszystkim - ciasta biszkoptowego z jabłkami. To było ciasto, które babcia piekła najczęściej. Chyba za każdym razem, gdy przyjeżdżaliśmy w odwiedziny, babcia piekła ten placek. O jego upieczeniu myślałam od dłuższego czasu, ale dopiero ostatnio zebrałam się, żeby poprosić siostrę cioteczną, która zawiaduje archiwum babcinych przepisów, o odszukanie tego jednego i podzielenie się nim ze mną (Mania, dziękuję!).

Jak przystało na doświadczoną gospodynię domową, babcia zapisywała składniki, ale w przypadku wskazówek, jak to ciasto przygotować, była bardzo oszczędna w słowach. W sumie po co się rozpisywać, skoro metodę przygotowania tego ciasta zna się na pamięć? ;) Kilku kwestii musiałam się domyśleć, z których najważniejsze stanowiły temperatura i czas pieczenia. Chyba się udało, bo ciasto wyszło smaczne i puszyste. Babcine oczywiście było lepsze, ale z gigantem ścigać się nie będę. A poza tym babcia bardzo często piekła ciasta z prodiżu, który dla mnie jest czarną magią ;) Dziadek cały czas korzysta z tego sprzętu, przygotowując pyszny pieczony drób, który doprawia jedynie solą, pieprzem i czosnkiem. Jest w tym bezkonkurencyjny.

W notatkach babci to ciasto figuruje pod nazwą "Ciasto z jabłkami (Marysi)". Być może przepis pochodzi od drugiej babci, która tak właśnie ma na imię. Dla mnie jednak to jest ciasto z jabłkami babci Jadzi i tyle :)

Ciasto z jabłkami babci Jadzi


Składniki (ja piekłam to ciasto w niedużej okrągłej blaszcze, o średnicy ok 20-21cm, ale spokojnie można je upiec w większej okrągłej lub w najzwyklejszej prostokątnej formie - wówczas trzeba nieco skrócić czas pieczenia, bo wzrasta powierzchnia, na której "rozpościera się" ciasto, a maleje jego grubość):
  • 4 jajka
  • 1 szklanka (170g) mąki (zapewne babci chodziło o pszenną)
  • 3/4 szklanki cukru (165g)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 4 łyżki oleju (zapewne słonecznikowego)
  • jabłka pokrojone w ćwiartki (ja użyłam 2 niedużych jabłek odmiany "szara reneta", ale w efekcie w cieście było trochę za mało jabłek, polecam więc dodać więcej)
Przygotowanie:
  1. 2-3 jabłka myjemy, obieramy i kroimy w dowolne kawałki (babcia zawsze w ćwiartki)
  2. jajka (całe, nie oddzielamy żółtek od białek) miksujemy (ubijamy) z cukrem do uzyskania głakiej, puszystej masy o kremowym kolorze (mi zajęło to zaledwie kilka minut przy wykorzystaniu miksera z blenderowego zestawu)
  3. w osobnym naczyniu mieszamy mąkę z proszkiem do pieczenia, a następnie dodajemy suchą mieszaninę do jajek ubitych z cukrem i mieszamy mikserem
  4. do ciasta dodajemy olej i dalej mieszamy
  5. następnie możemy: a) dodać jabłka do ciasta, wymieszać i wylać na blachę wysmarowaną masłem i wyłożoną papierem do pieczenia, b) dodać jabłka do ciasta, wymieszać i wylać na blachę wysmarowaną masłem i obsypaną bułką tartą, c) wysmarować blachę do pieczenia masłem, obsypać bułką tartą, ułożyć na dnie jabłka, zalać ciastem, a na wierzchu ciasta ułożyć kolejną warstwę jabłek - ja wybrałam opcję c), bo dziadek wspominał kiedyś, że babcia układała jabłka na blaszce i potem zalewała ciastem
  6. rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza (bez termoobiegu) i pieczemy ciasto przez 35-50min, w zależności od blachy, z której korzystamy - w mojej blaszce ciasto potrzebowało ok 50min do upieczenia (=czyli do suchego patyczka)
  7. po upieczeniu studzimy ciasto w piekarniku z otwartymi drzwiczkami przez oik 10-15min, następnie wyjmujemy i studzimy, aż będzie chłodne
  8. wystudzone ciasto wykłądamy na talerz/paterę i posypujemy cukrem pudrem
Chwila prawdy: wierzch mojego ciasta nie był najpiękniejszy, na środku wyrosła góra, ale unicestwiłam ją odwracając ciasto do góry nogami i robiąc ze spodu wierzch ;)

Do ciasta można dodać cukier waniliowy, esencję waniliową, cynamon lub inne dodatki. Ja nie dodałam, bo chciałam być możliwie jak najwierniejsza przepisowi babci.

środa, 10 października 2012

Gulasz w węgierskim stylu

To nie jest klasyczny węgierski gulasz, a raczej moje wyobrażenie na temat tego, jak taki gulasz mógłby wyglądać i smakować :) Podałam go z kopytkami na cześć węgierskich kluseczków goluszków, które - jak sądzę - robi się w podobny sposób, jak kopytka. Wyczytałam gdzieś, że do węgierskich gulaszy nie dodaje się ziela angielskiego ani liści laurowych, więc nie dodałam. Podobno nie zagęszcza się ich mąką ani śmietaną, a jedynie koncentratem pomidorowym, co uczyniłam. Dodałam też węgierską pastę paprykową (taką z metalowej tubki), mieloną ostrą czerwoną paprykę i mieloną słodką paprykę. Wyszło fajnie, ale żeby być w stanie zrobić prawdziwszy węgierski gulasz, będę chyba w końcu musiała wybrać się do Budapesztu, co planuję od 4-5 lat, ale jak dotąd nie było mi po drodze...

Gulasz w węgierskim stylu

 Składniki (na gulasz dla 6 osób):
  • 1,5kg udźca woowego
  • 1 średniej wielkości cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 duża czerwona papryka
  • bulion wołowy (tyle, żeby przykrył mięso)
  • 1 łyżka pasty paprykowej (chodzi np. o coś takiego) - myślę, że tę pastę można zastąpić łyżeczką mielonej wędzonej papryki, o łagodnym smaku, której akurat nie miałam, stąd pomysł z pastą
  • 1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
  • szczypta mielonej ostrej papryki (lepiej na początku dodać mniej, a jeżeli szczypta okaże się niewystarczająca, można dodać więcej; jeśli "przepapryczymy" na początku, potem będzie trudniej uratować danie)
  • 1 czubata łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1/2 łyżeczki suszonego majeranku
  • sól i pieprz do smaku
  • olej do smażenia
Przygotowanie:
  1. mięso opłukać, oczyścić i pokroić w niedużą kostkę
  2. na patelni rozgrzać 1 łyżkę oleju i obsmażyć mięso partiami, nie tłocząc go na patelni, bo zamiast się podsmażyć i zrumienić, udusi się w sosie własnym (w trakcie smażenia trzeba będzie dolać oleju)
  3. usmażone mięso przekładać stopniowo do żaroodpornego naczynia z przykrywką
  4. cebulę i czosnek obrać, drobno posiekać, a następnie podsmażyć na tej samej patelni (nie myjąc jej po usmażeniu mięsa)
  5. usmażoną cebulę i czosnek dodać do mięsa
  6. rozgrzać piekarnik do 200 stopni Celsjusza
  7. mięso w naczyniu żaroodpornym podlać bulionem, tak, żeby przykrywał mięso
  8. dodać pastę paprykową, ostrą i słodką paprykę, majeranek i koncentrat pomidorowy, wymieszać z mięsem i bulionem
  9. dodać też szczyptę soli i pieprzu (jeśli będzie za mało, można doprawić przed podaniem)
  10. przykryć naczynie żaroodporne, wstawić do lodówki i zapiekać gulasz przez 1,5-2h, zaglądając co 20min do pieca, żeby sprawdzić miękkość mięsa, czy kawałki mięsa nie przywierają do dna naczynia lub czy przypadkiem nie wyparowało za dużo płynu (jeśli tak, można dolać)
  11. gdy mięso będzie miękkie, wyjmujemy z piekarnika, przekładamy/przelewamy do rondla i dodajemy pokrojoną w kostkę czerwoną paprykę, a następnie nieco odparowujemy sos (papryki nie dodajemy wcześniej, bo by się zupełnie rozgotowała i zostałaby z niej jedynie skórka)
  12. podajemy z kopytkami (przygotowanymi np. według tego przepisu) lub z pieczywem
Smacznego :)

poniedziałek, 8 października 2012

Piernikowe bułeczki ziemniaczane

Od kilku miesięcy biorę udział w konkursie Kulinarny Blog Roku, organizowanym przez markę Lurpak (ten banner reklamowy po prawej stronie głównej strony bloga "zawdzięczam" właśnie temu pojektowi - miał być widget linkujący do moich przepisów zgłoszonych do tego konkursu, a po jakimś czasie okazało się, że w widgecie zaszyte są różne reklamy, m.in. masła czosnkowego Lurpak, którego nie próbowałam i na którego reklamowanie na moim blogu się nie zgodziłam - ale to szczegół). W kończącym się 15 października kolejnym etapie tego konkursu uczestnicy mają za zadanie zaprezentować swoje pomysły na dania z ziemniakami i masłem Lurpak. Przepisów jest sporo, aczkolwiek mniej niż w początkowych 2-3 etapach konkursów, rozumiem, że zadziałał słomiany zapał. Niektóre przepisy wyglądają naprawdę smakowicie, a że wraz z Wybrankiem mym ziemniaki lubimy, pewnie kilka z nich wypróbuję :)

Chciałam, żeby mój przepis był nieco inny niż pozostałe i w ten oto sposób wymyśliłam, że zaprezentuję przepis na deser z ziemniakami. Poszperałam w internecie, pooglądałam, co inni robią z ziemniakami na słodko i w ten oto sposób, z mieszanki różnych inspiracji i moich głębokich przemyśleń na temat ziemniaka powstał przepis na piernikowe bułeczki ziemniaczane. Jak stwierdzili moi znajomi z pracy, którym przypadła degustacja, wyglądają trochę jak ziemniaki, ale smak tych warzyw jest w bułeczkach zupełnie niewyczuwalny. Wyczuwalne są natomiast korzenne przyprawy i suszone śliwki. Bułeczki przypominają nieco miękkie i puszyste pierniczki. Niektórzy narzekali, że są trochę za mało słodkie, ale równie dobrze można dodać do ciasta więcej cukru lub po prostu polukrować/oprószyć je cukrem pudrem po wystudzeniu. Świeżo upieczone przypominają trochę drożdżowe bułeczki - są lekko chrupiące na zewnątrz oraz miękkie i sprężyste w środku. Gorąco polecam na śniadanie lub podwieczorek, z dodatkami (np. z miodem) lub bez, z kawą lub z herbatą.

Piernikowe bułeczki ziemniaczane

Składniki (na ok. 25 bułeczek wielkości scones):
  • 1 szklanka puree z ziemniaków (niesolonego)
  • 1/2 szklanki melasy
  • 1/2 szklanki masła (niesolonego)
  • 2 szklanki mąki
  • 1 czubata łyżka cukru pudru
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 2 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 10 suszonych śliwek (im bardziej wilgotne, tym lepsze; można je zastąpić np. rodzynkami lub suszonymi śliwkami lub wybrać opcję z orzechami włoskimi)
Przygotowanie:
  1. ziemniaki gotujemy i tłuczemy do uzyskania puree - mogą to być równie dobrze ziemniaki ugotowane i utłuczone dzień wcześniej, pozostałość z obiadu
  2. w rondlu podgrzewamy melasę i masło, do momentu, aż masło się rozpuści
  3. w międzyczasie, w osobnym naczyniu mieszamy suche składniki - mąkę, cukier puder, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, sól, cynamon i przyprawę do piernika
  4. siekamy suszone śliwki i łączymy je z suchą mieszaniną
  5. gdy masło się rozpuści, do maślano-melasowej masy dodajemy ziemniaki i mieszamy (np. z pomocą blendera) do uzyskania gładkiej masy
  6. łączymy suchą i mokrą mieszaninę - mieszamy łyżką, a następnie wyrabiamy ręką (powinniśmy uzyskać gładkie, nieklejące się ciasto)
  7. rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza (bez termoobiegu)
  8. z ciasta formujemy bułeczki rozmiarów dużego orzecha włoskiego, układamy je na blaszce do pieczenia wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy przez ok. 15 minut
  9. po upieczeniu studzimy i serwujemy - im świeższe, tym lepsze
  10. można dodatkowo oprószyć cukrem pudrem lub polukrować (same w sobie bułeczki nie są specjalnie słodkie, raczej słodkawe
A gdybyście uznali, że ten przepis jest wart waszego głosu, będę wdzięczna za Wasze wsparcie :)
Głosować można tutaj.

sobota, 6 października 2012

Tort marchewkowy dla Basi

Moja przyjaciółka Basia obchodziła niedawno urodziny. W procesie planowania kolacji urodzinowej dla Basi zgłosiłam się do upieczenia tortu.Wiem, że jubilatka bardzo lubi marchewkowe wypieki, dlatego też postanowiłam nie korzystać tym razem z przepisu na biszkopt do tortu, z którego zawsze korzystam. Zrobiłam natomiast bazę do tortu w postaci ciasta marchewkowego na podstawie przepisu na marchewkowe muffiny. Ciasto nie było wprawdzie tak lekkie i puszyste jak klasyczny biszkopt, ale było wilgotne i treściwe, dzięki czemu nie musiałam go niczym nasączać i mogłam spokojnie smarować ciasto kremem, nie przejmując się, że przy silniejszym przyłożeniu szpatułki zrobię w cieście wgniecenie. Polecam miłośnikom ciast z marchewką i piernikowymi przyprawami :) Tort wyglądał znacznie bardziej reprezentacyjnie przed jego rozkrojeniem, ale i po pokrojeniu i podzieleniu się tym, co z niego zostało, prezentuje się całkiem nieźle.

Tort marchewkowy dla Basi

Składniki:

CIASTO (na okrągłą blachę o średnicy 23cm):
  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanka cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia (w oryginale sody)
  • 2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 1/4 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
  • szczypta soli
  • 2 szklanki startej marchewki (zmieliłam w blenderze)
  • 150 ml oleju słonecznikowego
  • 180ml kefiru
  • 2 jajka
  • 2 łyżeczki esencji waniliowej
KREM
  •  500g serka mascarpone
  • 3 łyżki cukru pudru
DODATKI
  • mus jabłkowy (smażone jabłka, takie jak np. do naleśników) do przełożenia tortu
  • połówki orzechów włoskich do dekoracji
Przygotowanie:
  1. mąkę, cukier, proszek do pieczenia i przyprawy mieszamy w jednym naczyniu
  2. w drugim naczyniu mieszamy olej, kefir, jajka i esencję
  3. marchew myjemy, obieramy i ścieramy na tarce
  4. startą marchew dodajemy do suchej mieszaniny i mieszamy
  5. łączymy suchą i mokrą mieszaninę, mieszamy łyżką
  6. spód blachy do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia, a brzegi smarujemy masłem i obsypujemy odrobiną mąki
  7. wlewamy ciasto do blachy i staramy się wyrównać jego powierzchnię
  8. blachę z ciastem wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni Celsjusza (bez termoobiegu) i pieczemy przez 60 minut, do suchego patyczka (ciasto może na środku wyrosnąć bardziej niż przy brzegach, tak jak muffiny, ale nie przejmujcie się tym)
  9. w międzyczasie mieszamy serek mascarpone z cukrem i wstawiamy do lodówki
  10. po upływie 60 minut (lub gdy patyczek jest suchy), wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki piekarnika i pozostawiamy ciasto do wystygnięcia w piekarniku przy otwartych drzwiczkach
  11. gdy ciasto wystygnie, wyjmujemy je z formy i układamy na talerzu/paterze spodem do góry, lekko dociskając, aby spłaszczyć wierzch ciasta, który stał się teraz jego spodem
  12. ciasto marchewkowe przekrajamy na 2 części, dolną z nich smarujemy warstwą musu jabłkowego i przykrywamy górną
  13. całe ciasto smarujemy kremem z serka mascarpone i dekorujemy orzechami
  14. przed podaniem chłodzimy w lodówce przez min. 1h
Smacznego :)

wtorek, 2 października 2012

Bardzo proste ciasto ze śliwkami

W mojej terminologii "bardzo proste ciasto" oznacza ciasto, którego przygotowanie jest tak proste, jak przygotowanie muffinów. Przygotuj składniki, wymieszaj mokre z mokrymi, suche z suchymi, następnie połącz obie mieszaniny, dodaj owoce lub inne dodatki, wymieszaj niezbyt dokładnie, przełóż do formy, upiecz. Mniej więcej w ten sposób robi się ciasto, które chciałabym dziś zaprezentować :) Od teraz będzie to mój ulubiony (po prosty i szybki ;) wypiek z sezonowymi owocami. W dzisiejszej odsłonie - ze śliwkami węgierkami, które mam wrażenie coraz trudniej dostać. W jednym ze swoich felietonów opublikowanych we Wproście Magda Gessler argumentuje, że przyczyną tego stanu rzeczy jest mało reprezentacyjny wygląd tej odmiany śliwek oraz fakt, że jest droga w uprawie. I być może ma rację, bo ludzie podobno "jedzą oczami", a więc czynnikiem decydującym o zakupie konkretnych śliwek pewnie jest sposób, w jaki prezentują się na straganie czy stoisku owocowo-warzywnym w supermarkecie. A skoro węgierki nie są zbyt reprezentacyjne, a więc nie przyciągają spojrzeń konsumentów, a dodatkowo są kosztowne w uprawie, nic dziwnego, że sklepy chętniej kupują, a rolnicy uprawiają inne odmiany tego owocu.

Węgierki, które udało mi się kupić w osiedlowym warzywniaku, nie były zbyt dorodne ani urodziwe. Niemniej jednak wolę je od większych i ładniejszych, bo mają w sobie to "coś" czego nie mają inne :) Sami porównajcie.

Ucierane ciasto ze śliwkami (lub innymi owocami sezonowymi)
[inspirowane przepisem z bloga Moje Wypieki]

Składniki (na klasyczną, prostokątną blachę do ciasta):
  • 300g mąki pszennej
  • 100g cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (16g)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 50g płynnego miodu
  • 2 jajka
  • 340g jogurtu naturalnego (u mnie był bałkański)
  • 100 ml oleju słonecznikowego
  • 16 śliwek (ok 1/2 kg)
  • opcjonalnie: cukier puder do oprószenia
Przygotowanie:
  1. śliwki umyć, przekroić każdą na pół (wzdłuż) i usunąć pestkę
  2. mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i przesiać
  3. przesianą mąkę z proszkiem połączyć z cukrem waniliowym i zwykłym cukrem
  4. w osobnym naczyniu wymieszać miód, jogurt, olej i jajka
  5. obie mieszaniny połączyć
  6. blachę do pieczenia posmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia
  7. na tak przygotowaną blachę wlać ciasto i wyrównać jego powierzchnię
  8. na cieście ułożyć śliwki skórką do wnętrza ciasta
  9. blachę z ciastem wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (bez termoobiegu) i piec 30 minut (lub do suchego patyczka)
  10. po upieczeniu wyjąć ciasto z piekarnika, wystudzić, a przed podaniem można posypać cukrem pudrem
  11. jeśli ciasto będzie czekało na konsumpcję, dobrze jest szczelnie je opakować, żeby nie wysychało
Śliwki można zastąpić innymi owocami, np. jabłkami czy gruszkami. Do ciasta można też dodać orzechy i/lub cynamon. Polecam :)