Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 grudnia 2018

Praski akcent, czyli jajka z farszem pieczarkowym

Różne uroczystości w rodzinie Wybranka łączy obecność w menu jajek na twardo z farszem pieczarkowym, a że w zasadzie wszyscy jego najbliżsi krewni mieszkają lub mieszkali na warszawskiej Pradze, stąd określenie "praski akcent". Akcent ten pojawił się w tym roku na naszym bożonarodzeniowym śniadaniowym stole. Święta już za nami, ale pomyślałam, że podzielę się tym przepisem na blogu, bo może przydać się tym z Was, którzy planują sylwestrowe menu (taka połówka jajka na twardo z pieczarkowym farszem wydaje się być całkiem niezłą zimną przekąską na jeden lub dwa gryzy), a być może ktoś zdecyduje się je zrobić na święta wielkanocne i przepis będzie jak znalazł :-)

Nie mam pewności, jak dokładnie "praski akcent" jest przygotowywany przez rodzinę Wybranka, bo jakoś nigdy o przepis nie pytałam, zrobiłam więc "praski akcent" po stalowowolsku ;-)

Jajka z farszem pieczarkowym



Składniki:
  • 10 jajek
  • 10 większych pieczarek
  • 5 mniejszych pieczarek
  • 1 mała szalotka
  • 2 łyżki oleju roślinnego
  • 3 gałązki świeżej natki do farszu + trochę do dekoracji
  • sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
  1. jajka gotujemy na twardo (ja wkładam jajka do garnka z zimną wodą i gotuję jajka przez 10 minut od momentu zagotowania wody)
  2. ugotowane jajka studzimy
  3. pieczarki myjemy lub obieramy, kroimy na grube plasterki i dusimy (wrzucamy na suchą patelnię i czekamy, aż odparuje z nich woda, a następnie dodajemy łyżkę oleju i podsmażamy, doprawiają solą i pieprzem)
  4. uduszone plasterki małych pieczarek oddzielamy od plasterków tych większych
  5. szalotkę obieramy, drobno siekamy i podsmażamy na łyżce oleju
  6. wystudzone jajka przekrajamy ba pół, ostrożnie wyjmujemy żółtka - białka układamy na talerzu, a żółtka łączymy z uduszonymi plasterkami większych pieczarek, podsmażoną cebulką i drobno posiekaną świeżą natką , a następnie z blenderujemy na gładką masę, doprawiając solą i pieprzem do smaku
  7. do każdej połówki jajka nakładamy porcję farszu (po ok 1 czubatej łyżeczce), dekorujemy plasterkami uduszonych mniejszych pieczarek i listkami natki
  8. serwujemy na zimno 
Smacznego :-)







poniedziałek, 28 marca 2016

Kruche ciasto z kremem czekoladowym i orzechami, a la "czekolada z okienkiem"

Miało być nowy mazurek, a wyszło w sumie uniwersalne ciasto, które może dobrze się sprawdzić przy różnych okazjach, nie tylko w Wielkanoc. Spód ze starego przepisu, kruchy, a jednocześnie zwarty, dobrze trzyma "fason", maślany, niezbyt słodki. Do tego banalnie prosty krem z dobrej jakości mlecznej czekolady (można zamienić na gorzką, jeśli ktoś woli) i serka mascarpone. I uprażone w piekarniku orzechy laskowe. Całość stylizowana na znaną i lubianą czekoladę mleczną z orzechami, tzw. "czekoladę z okienkiem". Nie ma co się za bardzo nad tym rozwodzić, po prostu polecam :-)

Kruche ciasto z kremem czekoladowym i orzechami laskowymi
 
Składniki (na dwa spody z keksówki lub jeden z klasycznej prostokątnej blachy, ok. 20x30cm):
 
NA SPÓD
  • 200g mąki pszennej
  • 150g zimnego masła
  • 70g cukru pudru
  • szczypta soli
  • 1 żółtko (zimne, prosto z lodówki)
NA WIERZCH
  • 2 mlecznej czekolady (ok. 200g)
  • 250g serka mascarpone
  • 200g orzechów laskowych (w całości)
Przygotowanie:
  1. orzechy wysypujemy na blachę, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do ok. 160 stopni Celsjusza i prażymy przez 10 min, potrząsając blachą co kilka minut
  2. jeśli korzystamy z niełuskanych, studzimy podprażone orzechy, a następnie wsypujemy do worka i "rozcieramy" w rękach tak, żeby pozbyć się łupinek
  3. mąkę i cukier puder przesiewamy do miski, dodajemy sól, mieszamy
  4. masło kroimy na małe kawałki lub ścieramy na tarce z grubymi oczkami
  5. masło dodajemy do suczych składników i rozcieramy w palcami tak, jak na kruszonkę
  6. gdy ciasto zacznie się sklejać, dodajemy żółtko i zagniatamy ciasto
  7. zagniecione ciasto owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na 30 min. do schłodzenia
  8. blachę lub blaszki natłuszczamy, wykładamy skrzyżowanymi paskami papieru do pieczenia (powinny wystawać z blachy, tak, żeby pociągając za nie, można było wyjąć upieczone spody z blachy)
  9. tak przygotowaną blachę wyklejamy schłodzonym ciastem (odrywamy po kawałku i wyklejamy spód z małym brzegiem, który utrzyma krem), nakłuwamy widelcem spód
  10. wyklejone blachy wstawiamy na 30 min do lodówki
  11. piekarnik rozgrzewamy do 190 stopni Celsjusza, grzanie od góry i od dołu, bez termoobiegu
  12. schłodzone ciasto wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy przez 10 min, a następnie obniżamy temperaturę do 175 stopni Celsjusza i pieczemy jeszcze przez 10-15 min, do uzyskania złotego koloru
  13. upieczone spody wyjmujemy z piekarnika, studzimy w blaszkach/blaszce, a następnie wyjmujemy z blachy
  14. na upieczony spód wykładamy 3/4 uprażonych orzechów (bez łusek)
  15. czekoladę łamiemy na kawałki i rozpuszczamy w naczyniu nad kąpielą wodną
  16. gdy wszystkie kawałki się rozpuszczą, dodajemy do tego samego naczynia i mieszamy, do uzyskania gładkiego kremu
  17. krem zaraz po przygotowaniu rozprowadzamy na kruchym spodzie i orzechach
  18. pozostałe orzechy rozłupujemy na połówki i dekorujemy nimi wierzch ciasta
  19. ostawiamy do zastygnięcia kremu, podajemy schłodzone
Smacznego :-)




 

niedziela, 19 kwietnia 2015

Sernik z palonym masłem, w wersji glutenowej i bezglutenowej

Co roku na Wielkanoc staram się przygotować jakiś nowy wypiek, którego wcześniej nie robiłam. Sprzyja temu fakt, że w święta spotykamy się z rodziną, co oznacza, że jest więcej osób do konsumpcji niż tylko ja i Wybranek, który ciast w zasadzie nie jada. Owocem tych wielkanocnych eksperymentów był np. różany mazurek czy pistacjowy sernik. W tym roku również postawiłam na sernik, z palonym masłem. Palone masło znałam wcześniej z deserów serwowanych w bardziej kreatywnych restauracjach czy z eksperymentów kulinarnych Wybranka. Budziło dobre skojarzenia :-)

Przepis na sernik z palonym masłem wypatrzyłam na stronie www magazynu Kukbuk, ale nie spodobał mi się fakt, że pojawił się w nim serek Philadephia zamiast tradycyjnego twarogu. No jak to? Wielkanocny sernik bez polskiego sera białego? :-) Być może dodatek lekko słonawego serka Philadelphia wzbogaca smak tego deseru, ja postawiłam jednak na tradycyjny, tłusty twaróg, a sernik, który upiekłam jest efektem połączenia wskazówek z Kukbuka ze wskazówkami z bloga White Plate, a dokładnie z przepisu na sernik z mango.

Jak dotąd wypróbowałam przepis na sernik z palonym masłem w różnych wariantach. Za pierwszym razem na spodzie z bułki tartej i z dodatkiem mąki ziemniaczanej w masie serowej, za drugim razem - w wersji bezglutenowej, na spodzie z mielonych migdałów, i bez dodatku mąki ziemniaczanej. Za drugim razem po prostu zapomniałam o mące ziemniaczanej i nawet trochę się martwiłam, że przez to efekt będzie słaby, ale myliłam się. Po upieczeniu masa serowa, do której nie dodałam mąki ziemniaczanej, była równie dobra, różniła się nieco konsystencją, była nieco delikatniejsza niż w przypadku sernika z mąką ziemniaczaną.

Polecam, sernik smakował i mnie, i domownikom, i znajomym z pracy, którzy dostali wersję bezglutenową. Największym wyzwaniem jest chyba palenie masła, drobinki białka muszą być zbrązowione, ale nie spalone. U mnie zadanie to wziął na klatę Wybranek.

Sernik z palonym masłem
[sernik na tym zdjęciu jest w wersji z glutenem, na spodzie z bułki tartej]

Składniki (na okrągłą blachę o średnicy 28 cm):

NA SPÓD

Wersja z glutenem (prawie 100% odwzorowanie przepisu z Kukbuka)
- 3/4 szklanki bułki tartej (w oryginale jest cała szklanka, ale moim zdaniem to za dużo, bo "spód spodu" nie był wystarczająco zwarty, gdy dodałam całą szklankę, nie nasiąkł wystarczająco wilgocią z sera)
- 1/3 kostki masła (kostka waży przeciętnie ok 200g)
- 2 łyżki cukru
- szczypta soli

Wersja bez glutenu (na podstawie własnych kombinacji)
-150g migdałów (w skórce lub blanszowanych, wedle życzenia)
- 75g masła
- 1 jajko
- 2 łyżki cukru
- szczypta soli

NA MASĘ SEROWĄ (mieszanka przepisu z Kukbuka i z bloga White Plate)

- 1kg tłustego twarogu (można kupić już zmielony lub zmielić w domu, ew. można też użyć półtłustego z uwagi na dodatek masła)
- 1,5 kostki masła
- 200g cukru
- 4 jajka
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej (można pominąć)

Przygotowanie: 

SPÓD Z GLUTENEM
1. masło roztapiamy na patelni, dodajemy bułkę tartą, cukier i sól, mieszamy, podsmażając przez chwilę, aż bułka się zrumieni
2. tak przygotowaną masę wykładamy na dno blachy, rozprowadzamy równomiernie, dociskami wstawiamy do lodówki do schłodzenia
3. "palimy" masło na masę - wrzucamy je na patelni, roztapiamy, a następnie na niedużym ogniu podsmażamy, aż się zbrązowi (a dokładnie aż zbrązowią się drobinki białka), a następnie zdejmujemy z ognia i przelewamy do metalowej miski, którą wcześniej schłodziliśmy (pustą) w lodówce
4. ser mielimy do uzyskania gładkiej konsystencji
5. zmielony ser przekładamy do miski, dodajemy cukier i delikatnie miksujemy, a następnie dolewamy palone masło i dalej delikatnie miksujemy
6. następnie dodajemy po jednym jajku, cały czas delikatnie miksując, a na końcu (opcjonalnie) mąkę
7. tak przygotowaną masę wykładamy na schłodzony spód i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, od razu zmniejszając temperaturę do 150 stopni Celsjusza
8. pieczemy w 150 stopniach przez 20 min, a następnie zmniejszamy temperaturę do 120 stopni i poeczemy przez kolejne 2-2,5h (po 2h sprawdzam stopień upieczenia, upieczony sernik powinien być zwarty na brzegach i galaretowaty na środku)
9. po upieczeniu zostawiamy sernik w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami, do wystudzenia
10. gdy sernik osiągnie temperature pokojową, można delikatnie odkroić brzegi sernika od powierzchni blachy przed wstawieniem do piekarnika - przy pierwszym wypropróbowaniu tego przepisu nie zrobiłam tego i sernik pękł, za drugim razem zrobiłam i pozostał zwarty i gładki
11. sernik wstawiamy do lodówki do schłodzenia, najlepiej na całą noc
12. po schłodzeniu obkrajamy nożem na około (tym razem zdecydowanie), zdejmujemy obręcz i kroimy na porcje - sernik jest bardzo smaczny, ma lekki posmak maślanych ciasteczek, a drobinki palonego masła przypominają ziarenka wanilii

SPÓD BEZGLUTENOWY
1. migdały mielimy na mąkę, a następnie dodajemy do nich sól i cukier, mieszamy
2. tak jak w przypadku procesu przygotowania kruchego ciasta, dodajemy do zmielnych migdałów kawałeczki dobrze schłodzonego masła, które rozcieramy w palcach nak na kruszonkę
3. do tak przygotowanej mieszaniny dodajemy jajko (najlepiej zaraz po wyjęciu z lodówki) i wyrabiamy ciasto, będzie lepkie
4. ciastem równomiernie wyklejamy spód blachy, a następnie wstawiamy do lodówki na 20 min do schłodzenia
5. po schłodzeniu wstawiamy blachę do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni Celsjusza i podpiekamy prze 20 min, do uzyskania złotego koloru
6. po podpieczeniu wyjmujemy blachę z pieca i studzimy
7. dalej postępujemy tak jak w punktach 3-12 powyżej

Alternatywnie bezglutenowy spód można zrobić z płatków migdałów, którymi posypujemy natłuszczone masłem dno blachy. Bezpośrednio na migdały, bez chłodzenia czy podpiekania, wykładamy masę serową i całość wstawiamy do pieca.

Alternatywny spód z glutenem można zrobić np. z dokładnie (np. za pomocą kielicha od ręcznego blendera) pokruszonych biszkoptów (150g) którymi posypujemy natłuszczone dno blachy i wyrównujemy. Bezpośrednio na pokruszone biszkopty, bez chłodzenia czy podpiekania, wykładamy masę serową i całość wstawiamy do pieca. 

Smacznego :-)

czwartek, 24 kwietnia 2014

Mazurek różany

Przeczytałam gdzieś ostatnio, że mazurki po świętach wielkanocnych stają się zwykłą tartą z dodatkami. Ten, nawet jeżeli po świętach staje się tartą, to na pewno nie zwykłą :-) Na przepis trafiłam w ubiegłorocznym wiosennym wydaniu magazynu Kukbuk i zrobiłam go na Wielkanoc 2013, ale robiłam go w ostatniej chwili przed świętami, oczywiście okazało się, że brakuje mi niektórych składników (jednego nie udało mi się kupić do dziś), a na zakupy było już za późno. W tym roku byłam lepiej przygotowana, a niektóre składniki pozwoliłam sobie wręcz zastąpić innymi :-)

Ciasto fajnie smakuje i wygląda, niezależnie od tego, czy nazwiemy go mazurkiem, tartą czy po prostu kruchym ciastem. Ja zrobiłam spody w keksówkach, ale równie dobrze można im nadać całkiem inny kształt. Ci, którzy będą się upierali przy nazywaniu go tartą, mogą upiec to casto w okrągłej formie do tarty, ale wyjdą z tego i tartaletki, i prostokąt z klasycznej prostokątnej blachy do wypieków, która jest elementem wyposażenia chyba każdej polskiej kuchni.

Mazurek różany


Składniki (na 2 keksówki):

NA SPÓD
- 200g mąki pszennej
- 150g zimnego masła (w oryginale trochę mniej)
- 70g cukru pudru
- 1 surowe żółtko
- 1 żółtko ugotowane na twardo (ciasto na mazurek bez dodatku ugotowanego żółtka to nie ciasto na mazurek ;-)

NA WIERZCH
- 4 łyżki konfitury z płatków róży (go kupienia w sklepach ze zdrowa żywnością)
- 100g białej czekolady (w oryginale jest 150g, ale takiej dawki słodyczy bym nie zniosła - niestety ogólnodostępna w sklepach biała czekolada jest zdecydowanie za słodka, gdybym miała jakąś odmianę premiuje czy gourmet z mniejszą zawartością cukru, być może dodałabym tyle, ile jest w oryginalnym przepisie)
- 5 łyżek serka mascarpone (w oryginale 4,5 łyżki śmietany kremówki)
- 2 łyżki wody różanej (do kupienia w sklepach z importowaną żywnością, np. w Kuchniach Świata)
- sok wyciśnięty z 1 małego buraka (w oryginale 3 łyżeczki czystego koncentratu buraczanego, bez przypraw - to jest ten składnik, którego nie udało mi się nigdzie kupić; zastąpiłam go wię sokiem z buraka, przygotowanym bez użycia sokowirówki :-) surowego buraka obrałam, pokroiłam na kilka kawałków i wrzuciłam do małego kubka blendera, a następnie zblenderowałam i przecedziłam przez takie oldschoolowe sitko do zaparzania liściastej herbaty :-)
- uprażone (albo i nie) płatki migdałowe do posypania

Przygotowanie:
1. Ugotowane żółtko dokładnie rozgniatamy i łączymy z mąką i cukrem pudrem
2. Masło kroimy na małe kawałki albo ścieramy na tarce o grubych oczkach i dodajemy do suchych składników
3. Kawałeczki masła rozcieramy w palcach, aż cała mieszanina osiągnie konsystencję kruszonki
4. Do mieszaniny dodajemy surowe żółtko i zagniatamy ciasto
5. Zagniecione ciasto owijamy folią spożywczą i chłodzimy w lodówce przez ok 30 min
6. Keksówki wykładamy papierem do pieczenia i wyklejamy spody schłodzonym ciastem, urywający po kawałku z kuli i pamiętając o brzeżkach typowych dla mazurka, które będą trzymały różańce nadzienie w ryzach
7. Dno wylepionych ciastem keksówek nakłuwamy widelcem i wstawiamy do lodówki do schłodzenia na 30 min
8. Rozgrzewamy piekarnik do 190 stopni Celsjusza
9. Schłodzone keksówki wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy przez 10 min, z następnie zmniejszamy temperaturę do 175 stopni Celsjusza i pieczemy przez kolejnych 10-15 minut, do uzyskania złotego koloru
10. Upieczone ciasto wyjmujemy z piekarnika i studzimy
11. Na wystudzonych sporach rozsmarowujemy konfiturę różaną, w miarę równomiernie
12. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, a do cieplej, rozpuszczonego czekolady dodajemy mascarpone i mieszamy trzepaczką, żeby serek dobrze się rozpuścił i połączył z czekoladą
13. Gdy serek się rozpuści i uzyskamy jednolitą masę, zdejmujemy z ognia i odstawiamy na bok do przestugnięcia
14. Po przestudzeniu bierzemy 2 łyżki masy i w osobnym naczyniu mieszamy je z wodą różaną i sokiem z buraka, a następnie dodajemy tę mieszaninę do pozostałej masy
15. Tak przygotowaną masę rozkładamy równomiernie na kruchych spodach posmarowanych wcześniej konfitura
16. Na rozsmarowuję masie rozsypujemy uprażone na suchej patelni (lub nie) płatki migdałowe
17. Gotowe mazurki chłodzimy przed podaniem, jak radzi autorka oryginalnego przepisu - najlepiej całą noc



Smacznego :-)

środa, 23 kwietnia 2014

Maślane ciasteczka z cytrynową nutą

Na Wielkanoc najbardziej pasują mi smaki kojarzące się z wiosną, lekkością (choć te ciastka wcale lekkie nie są), w jasnych kolorach. Odpadają korzenne przyprawy czy zawiesista kawowe czy orzechowe masy. Dlatego w tym roku na naszym rodzinnym stole królowały wypieki w wiosennych smakach i jasnych kolorach. Był sernik pistacjowy z przepisu z bloga White Plate, był oldschoolowy mazurek różany w nowej odsłonie, opracowanej przez autorkę bloga Strawberries from Poland, wreszcie były też maślane ciasteczka z cytrynową nutą, które prezentuję poniżej. Przepisy na pozostałe z wspomnianych łakoci - w kolejnych postach.

Przepis na te ciasteczka wzorowałam na przepisie z bloga Barbara Bakes, oryginał nieco zmodyfikowałam. Zamiast skrobi kukurydzianej dodałam mąkę ziemniaczaną, zwiększyłaby też ilość skórki z cytryny z 1 łyżki do skórki startej z całej cytryny. Mimo to cytryna jest mało wyczuwalna, więc jeżeli wolicie bardziej cytrynowe ciasteczka, dodajcie skórkę z 1,5 lub nawet z 2 cytryn albo skórkę z 1 cytryny plus ekstrakt cytrynowy (dodałabym max 1 łyżeczkę). Nie udekorowałam ciastek lukrem, bo najbardziej lubię takie zwykle ciasteczka, bez ozdób. Fajne jest to, że można im nadać dowolny kształt, u mnie wiosenne kwiatki :-)

Maślane ciasteczka z cytrynową nutą



Składniki (na ok 30-40 ciasteczek, w zależności od wybranego kształtu):
- 2 szklanki mąki pszennej
- 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
- szczypta soli
- 225g miękkiego masła
- 1/2 szklanki cukru pudru
- 1/2 łyżeczki esencji waniliowym
- skórka starta z 1 cytryny

Przygotowanie:
1. Mąkę pszenną mieszamy z ziemniaczaną i solą
2. W osobnym naczyniu ucieramy masło z cukrem pudrem do momentu uzyskania puszystym masy
3. Do maślano-cukrowej masy dodajemy esencję waniliową oraz startą skórkę, mieszamy
4. Łączymy obie mieszaniny, wyrabiamy ciasto i formujemy je w placek, który owijamy folią aluminiową i  odkładamy do lodówki do schłodzenia na 1h
5. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 175 stopni CelsjusA
6. Schłodzone ciasto wyjmujemy z lodówki, rozwałkowyjemy do grubości ok 4-5mm i wykrawamy ciasteczka
7. Wykrojone ciasteczka układamy na blaszkę wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy przez ok 10-12 minut, do uzyskania bardzo lekko złocistego koloru
8. Po upieczeniu wyjmujemy z pieca i studzimy
9. Czynności powtarzamy do zużycia całego ciasta

Smacznego :-)

piątek, 6 kwietnia 2012

Zwykłe ciastka na Wielkanoc?

Najbardziej lubię zwykłe ciastka, takie w stylu herbatników, bez polew, posypek i dodatków. Które się nie roztapiają, nie psują i nie brudzą rąk. Które można chrupać sobie do herbaty, soku czy mleka. Do tego typu ciastek należą m.in. moje ulubione pierniczki w szwedzkim stylu (Pepparkakkor) albo cytrynowe ciasteczka, które właśnie zrobiłam na święta. Przepis jest prosty i może być traktowany jako baza do wariacji na temat tych wypieków. Skórkę z cytryny, którą dodałam, można zastąpić skórką z pomarańczy czy drobno zmielonymi orzechami lub migdałami. Do ciasta można dodać kakao lub esencję waniliową.

Pomysł zaczerpnęłam z przepisu na maślane ciasteczka z najnowszego wydania magazynu KUCHNIA (numer 4-2012, strona 20). W oryginale do ciasteczek dodano ekstrakt waniliowy i ziarenka z laski wanilii. Do Wielkanocy jednak bardziej pasuje mi aromat cytryny, wanilia jest uniwersalna, na każdą okazję, a Wielkanoc to specjalna okazja. A na tę specjalną okazję zrobię zwykłe ciastka ;)

Maślane ciasteczka z cytrynowym aromatem

Składniki (na ok. 50-60 ciasteczek):
  • 330g mąki pszennej (w oryginalnym przepisie jest podane, że powinna to być mąka typ 500, moja była typ 550g)
  • 180g niesolonego masła
  • 170g cukru pudru
  • 1 jajko
  • 1/4 łyżeczki soli
  • skórka starta z 1 cytryny
Przygotowanie:
  1. na ok 1 godz. przed rozpoczęciem przygotowań wyjmujemy masło z lodówki, aby zmiękło i nabrało pokojowej temperatury
  2. miękkie masło łączymy z cukrem pudrem i ucieramy na gładką i puszystą masę
  3. cytrynę myjemy, parzymy wrzątkiem i ścieramy skórkę
  4. do masy dodajemy jajko, sól i startą skórkę z cytryny, dobrze mieszamy
  5. dodajemy mąkę i mieszamy do uzyskania gładkiej masy
  6. ciasto owijamy folią spożywczą i chłodzimy w lodówce przez ok. 1 godz.
  7. po schłodzeniu ciasta odkrajamy kawałki, rozwałkowywujemy na placki o grubości ok. 3-5 mm (im cieńsze tym krócej trzeba je piec)
  8. z placków wycinamy ciasteczka (u mnie w kształcie jajek) i układamy na wyścielonej papierem do pieczenia
  9. rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni Celsjusza (grzanie od góry i od dołu, bez termoobiegu)
  10. wstawiamy blachę z ciasteczkami do piekarnika i pieczemy przez 13-15 min (w zależności od grubości ciasteczek, trzeba je obserwować, żeby zanadto się nie spiekły)
  11. po upieczeniu studzimy ciasteczka i zamykamy w szczelnej puszce lub słoiku - dzięki temu nabiorą fajnego, cytrynowego aromatu, uwolnionego przez skórkę z cytryny
Wystudzone ciasteczka można oczywiście udekorować (lukrem, rozpuszczoną czekoladą, ulubioną posypką, itd.), ale ja wolę je bez dekoracji :)

Smacznych, wesołych świąt, pełnych rodzinnego czy przyjacielskiego ciepła i odpoczynku od codziennego pędu i zgiełku :) No i nie pochorujcie się po Lanym Poniedziałku, bo pogoda ma być średnio kąpielowa ;)

A korzystając z okazji, że to wpis nr 100, czyli jakby na to nie patrzeć - okrągła rocznica, dziękuję wszystkim czytelnikom za odwiedzanie mojego bloga. Będę wdzięczna za dzielenie się Waszymi opiniami, i o samym blogu, i o prezentowanych na nim przepisach, które być może wypróbowaliście lub zamierzacie wypróbować :)

czwartek, 5 kwietnia 2012

Wariacja na temat mazurka mojej babci

Mój ulubiony mazurek to ten, który moja babcia ze strony taty robi od lat: kruchy spód, kwaskowate powidła domowej roboty, duuuużo bakalii, a na to jeszcze polewa czekoladowa. Mimo ogólnego dekoracyjnego przepychu, jedząc ten mazurek nie ma się wrażenia, że z czymkolwiek przesadzono. Wręcz przeciwnie, wszystkie te składniki bardzo dobrze się równoważą - jak podkreślił mój kolega z pracy (autor tego przepisu na pizzę), z którym często wymieniamy się przepisami. Spytał kilka dni temu, czy nie mam przypadkiem jakiegoś sprawdzonego przepisu na mazurek. Nie miałam, ale obiecałam, że wezmę od babci. No i wzięłam, a żeby nie podawać koledze niesprawdzonego (własnoręcznie) przepisu, upiekłam wczoraj mazurkowe tartaletki. No bo nie mogłam przecież niczego nie zmienić w oryginalnym przepisie ;)

Mazurkowe tartaletki

Składniki (na 24 tartaletki o średnicy ok. 5-6 cm):
  • 250g margaryny do pieczenia ciast (u mnie jedna kostka margaryny Kasia)
  • 2 szklanki (ok. 350g) mąki pszennej (ale nie krupczatki) + odrobina do oprószenia foremek
  • 1 szklanka (ok. 170g) cukru pudru
  • 4 żółtka
  • 1 słoiczek (u mnie 290g) powideł śliwkowych lub innej kwaskowatej marmolady (np. pożeczkowej lub malinowej)
  • ulubione bakalie (u mnie z mieszanki suszonych owoców i orzechów)
  • ulubiona polewa do ciasta lub tabliczka czekolady
Przygotowanie:
  1. margarynę wyjąć z lodówki na ok 1 godz. przed rozpoczęciem przygotowywania ciasta, aby zmiękła, osiągając temperaturę pokojową - odkładamy mały kawałek margaryny do wysmarowania foremek
  2. do miękkiej margaryny dodajemy cukier puder i ucieramy na gładką, puszystą masę (można wykorzystać do tego celu mikser lub robot kuchenny)
  3. do masy dodajemy stopniowo żółtka, cały czas mieszając
  4. na koniec stopniowo dodajemy mąkę
  5. zagniatamy ciasto (powinno mieć konsystencję miękkiej plasteliny), owijamy je w folię spożywczą i chłodzimy w lodówce przez ok 1 godzinę
  6. foremki do tartaletek natłuszczamy odłożoną margaryną i lekko oprószamy mąką
  7. piekarnik rozgrzewamy do temperatury 160-170 stopni Celsjusza, grzanie od góry i od dołu, bez termoobiegu
  8. wyjmujemy ciasto z lodówki i wyklejamy nim foremki
  9. dno każdej tartaletki wylepionej ciastem nakłuwamy widelcem
  10. wstawiamy foremki do rozgrzanego piekarnika i pieczemy do uzyskania złotego koloru, przez ok. 20 min
  11. po upieczeniu studzimy tartaletki, a następnie smarujemy ich wierzchy powidłami śliwkowymi
  12. na warstwie powideł układamy bakalie
  13. wierzch każdej tartaletki polewamy ulubioną polewą lub rozpuszczoną czekoladą (u mnie mleczna)
  14. odstawiamy do zastygnięcia polewy

Mazurkowe tartaletki są praktyczne (nie trzeba kroić na kawałki, łatwo zapakować na wynos ;) i efektowne. Jak podkreśla babcia, dobrze się przechowują (tj. nie zepsują się z dnia na dzień) i nie trzeba trzymać ich w lodówce. Niewątpliwą zaletą mazurkowego ciasta z tego przepisu jest też to, że ciasto jest zwarte, ale miękkie, spokojnie można pokroić je nawet tępą łyżeczką. Nie rozpada się. Polecam :)


Z tego samego przepisu można zrobić klasyczny mazurek, w kształcie prostokąta (lub innym dowolnym). Wówczas po wyjęciu schłodzonej masy z lodówki, rozwałkowujemy ją lekko lub - podobnie jak w przypadku tartaletek - wyklejamy ciastem blachę do pieczenia ciasta. Ciasta z podanej powyżej ilości składników wystarczy na taką klasyczną blachę, o rozmiarach 32 na 23 cm). Prostokątny mazurek pieczemy w tej samej temperaturze co tartaletki, ale nieco dłużej, ok. 30-35 min, ze względu na większą powierzchnię.

środa, 28 grudnia 2011

(Po)świąteczny pasztet

Kilka lat temu zapragnęłam upiec pasztet na Wielkanoc. Tak się złożyło, że dobre pasztety piekła mama mojego ówczesnego Wybranka. Podzieliła się przepisem, który wypróbowałam i któremu jestem wierna do dziś. Lata mijają, autorka przepisu z mojej potencjalnej teściowej zmieniła się w moją niedoszłą, a czyjąś obecną teściową, a u nas na stole pasztet króluje co święta... Piekę go w dość dużych ilościach (min.2 wąskie blachy, takie jak na keks) i dzielę się z rodziną. Kawałek zachowuję również dla obecnego Wybranka, którego mama wprawdzie pasztetu nie robi, ale gotuje za to świetny bigos :)

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać (a przynajmniej - co wydawało się mi, zanim zaczęłam robić pasztet), to nie jest trudne danie. No bo co to za sztuka kupić, ugotować, zmielić, doprawić i upiec mięso? Jego przygotowanie jest jednak dość czasochłonne, a osoby, które nie lubią babrać się w gotowanym mięsie (żeby oddzielić chrząstki, kostki, płaty tłuszczu, itd.), może przyprawić o mdłości. Ja mam to szczęście, że mięso kupuje i gotuje moja mama - ja przyjeżdżam na gotowe, a moim zadaniem jest najczęściej tylko oczyszczenie ugotowanego mięsa z niepotrzebnych części (jak wyżej), zmielenie, doprawienie i upieczenie. Nie jest to specjalnie obciążające ;)

Wpis ten dedykuję mojej niedoszłej teściowej, telepatycznie (bo raczej się już twarzą w twarz nie spotkamy, chyba, że przez przypadek), dziękując za ten przepis.

Pasztet (po)świąteczny*

Składniki (na 2 podłużne blachy, takie jak do keksu):
  • 1 cały kurczak (tu mała modyfikacja zaproponowana przez moją mamę z uwagi na fakt, że piersi kurczaka są suche, a my nie chcemy suchego pasztetu - całego kurczaka zastępujemy 4 ćwiartkami z kurczaka, czyli takimi wielkimi "udziskami")
  • 1 kg szynki wieprzowej bez kości (surowej ;)
  • 1/2 kg surowego boczku
  • 4 wątróbki drobiowe
  • 2 cebule
  • 1 korzeń pietruszki
  • 2 marchewki
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 liść laurowy
  • 2 ziela angielskie
  • majeranek, sól, pieprz do smaku
  • 3 jajka
  • 2 suche bułki
  • odrobina oleju do wysmarowania blach i bułki tartej do ich obsypania
Przygotowanie:
  1. wszystkie mięsa (oprócz wątróbek) ugotować w wodzie z warzywami i przyprawami/ziołami
  2. wątróbki ugotować osobno, w samej wodzie, bez przypraw
  3. ugotowane mięso oddzielić od kości i zmielić (uwaga, nie wyrzucamy skóry z kurczaka i tłuszczu z boczku - poza "podeszwą" - bo inaczej pasztet będzie zbyt suchy)
  4. namaczamy suche bułki w wywarze z mięsa, odsączamy
  5. mięso (również wątróbki), namoczone bułki oraz marchew mielimy w maszynce do mielenia mięsa dwukrotnie
  6. do zmielonego mięsa, bułki i marchwi wbijamy jajka oraz doprawiamy solą i pieprzem (uwaga z solą, jeśli sporo dodaliście do gotowania mięsa) - tutaj mama doradziła mi, żeby doprawiać przed dodaniem jajka, bo wtedy mogę spokojnie spróbować, czy masa jest wystarczająco doprawiona; po dodaniu surowego jajka lepiej nie próbować
  7. wyrabiamy mieszaninę na gładką masę
  8. foremki do pieczenia (takie jak do keksu) smarujemy olejem i obsypujemy bułką tartą
  9. wypełniamy foremki masą i przykrywamy folią aluminiową (żeby pasztet nie wysechł podczas pieczenia)
  10. nagrzewamy piekarnik do 180%
  11. pieczemy pod przykryciem przez 1,5-2h, ok 20 min przed wyjęciem z pieca zdejmujemy folię, żeby pasztet się przyrumienił
  12. po upieczeniu studzimy, zabezpieczamy przed wyschnięciem i chowamy do lodówki
Podajemy schłodzony, z chrzanem, ćwikłą lub ogórkami kiszonymi lub z czym kto woli :)

Smacznego :)

*Piekę go na święta, więc dla mnie jest świąteczny, ale że przepis podaję już po świętach...

wtorek, 27 grudnia 2011

Muffinowa alternatywa dla makowca

Najlepszy makowiec - ze wszystkich, które w te święta pochłaniałam - zrobiła siostra mojej babci. Puszyste drożdżowe ciasto, rumiana skórka przypieczona w piecu kaflowym (ciocia twierdzi, że z gazowego piekarnika ciasta nie wychodzą takie dobre) i własnej roboty makowy farsz. Makowiec-ideał :)

Ja - z moim wrodzonym lenistwem i zamiłowaniem do potraw, które można zrobić byle jak, a wychodzą dobre - postawiłam na makowe muffiny na bazie mojego sprawdzonego przepisu na te wypieki. A do tego "kupna" (jak to brzmi ;) masa makowa z puszki, lukier, kandyzowana skórka z pomarańczy i migdały. I choć do ciocinego makowca się nie umywały, były całkiem całkiem :) Polecam - teraz już nie na święta, bo "święta, święta i po świętach" - ale może na Nowy Rok lub na nasze nowe święto narodowe - Trzech Króli.

Makowe muffiny

Składniki (na 12-16 muffinów o średnicy 5 cm):
  • 300g mąki pszennej
  • 120g cukru
  • ok 30g cukru waniliowego (duża paczuszka, tzw. "na 1 kg mąki" lub "na dużą porcję")
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 jajko
  • 180ml jogurtu naturalnego
  • 125ml oleju słonecznikowego
  • ok. 200g masy makowej z bakaliami (ja miałam 850-gramową puszkę marki Bakalland, zużyłam 1/4 na 1 porcję ciasta - teraz zastanawiam się, co zrobić z resztą ;)
  • 165g szklanki cukru pudru (1/2 szklanki) + 1 łyżka wody (można też użyć soku z cytryny zamiast wody)
  • kandyzowana skórka z pomarańczy i/lub płatki migdałów do dekoracji
Przygotowanie:
  1. nagrzać piekarnik do 180 stopni Celsjusza (bez termoobiegu; grzanie od góry i od dołu)
  2. w jednym naczyniu dobrze wymieszać suche składniki: mąkę, cukier, cukier waniliowy, proszek do pieczenia i sodę
  3. w drugim naczyniu dobrze wymieszać mokre składniki: jajko, olej i jogurt
  4. obie mieszaniny połączyć, dobrze wymieszać (wystarczy łyżką, robot kuchenny nie jest potrzebny, szkoda zachodu ;)
  5. blachę do pieczenia muffinów wyłożyć papilotkami lub każde zagłębienie wysmarować tłuszczem
  6. do każdej papilotki/do każdego zagłębienia nałożyć masę (do 2/3 wysokości/głębokości)
  7. na wierzchu masy położyć po 1 płaskiej łyżeczce masy makowej i delikatnie "rozkłócić" ją z ciastem za pomocą wykałaczki (takiej jak do koreczków) - chodzi o to, żeby powstał marmurkowy wierzch muffina, czyli ciastowo-makowy
  8. blachę z muffinami wstawić do piekarnika (na środkową półkę) i piec przez 23min w temperaturze 180 stopni Celsjusza
  9. po upieczeniu wystudzić
  10. po wystudzeniu polukrować wierzch każdej babeczki (lukier robimy dodając 1 łyżkę wody do 1/2 szklanki cukru i dobrze mieszając oba składniki, do uzyskania konsystencji pasty)
  11. polukrowane muffiny posypać skórką pomarańczową lub migdałami lub skórką i migdałami :)
Smacznego :)