wtorek, 7 stycznia 2014

Chinkali

O gruzińskich pierożkach w kształcie sakiewek (chinkali) słyszałam wiele razy, ale dopiero niedawno mogłam się przekonać, jak smakują. Odkąd 7 lat temu przy ul. Puławskiej 24 została otwarta gruzińska rodzinna knajpka Tbilisi, chciałam tam pójść. Udało mi się to dopiero niedawno. Poszliśmy tam na kolację z Wybrankiem, moim Tatą i moim Rodzeństwem. Knajpka nie jest duża, zaledwie kilka stolików, ale ma przyjemny klimat i – jak się okazało – smaczne jedzenie w przyzwoitych cenach oraz łagodne, pasujące do tamtejszych specjałów czerwone wytrawne wino (nie pamiętam niestety, jak się nazywało ani z jakiego szczepu winogron było zrobione, ale jest szansa, że jeśli się tam wybierzecie i zamówicie chinkali z baranina, zostanie Wam zarekomendowane to samo wino ;-) Na przystawkę zamówiliśmy chaczapuri, a na danie główne większość z nas zamówiła chinkali z baraniną. Zanim zaczęliśmy jeść, obsługujący nas pan wytłumaczył nam, jak powinniśmy je jeść – tą (cenną) wiedzą, dzielę się z Wami poniżej.
 
Wybrankowi chinkali z Tbilisi tak przypadło do gustu, że już następnego dnia zrobił te pierożki własnoręcznie, w domu, kompilując wskazówki z różnych przepisów, które znalazł w Internecie. W związku z tym, że baranina jest w Polsce trudno dostępna, zrobił chinkali z wołowiny. Drugi raz zrobił je dla nas w Sylwestra, aby kluczowej tradycji sylwestrowej stało się zadość (rok wcześniej robiliśmy kluski kładzione). 
 
Zanim zaprezentuję przepis, chciałabym coś zaznaczyć: ani ja, ani Wybranek nie jesteśmy Gruzinami , znawcami Gruzji czy ekspertami od kuchni gruzińskiej. W związku z tym możliwe jest, że nasze chinkali nie są przygotowywane zgodnie z klasyczną sztuką przygotowywania tych pierożków. To tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś chciał nas skrytykować za pogwałcenie oryginalnej receptury ;-)
 
  
Chinkali z przepisu Wybranka


 
Składniki (na porcję dla 4 osób):
 
CIASTO
  • 300g mąki pszennej
  • 165ml (nieco więcej niż 1/2 szklanki) letniej wody
  • 1/2 łyżeczki soli
FARSZ
  • 500g mielonego mięsa (oryginalnie baranina lub wołowina, ale mieszanka wołowina-wieprzowina tez ujdzie; ważne jest to, żeby to nie było chude mięso, bo farsz będzie suchy)       
  • 1 duża biała cebula
  • 1 łyżeczka mielonych ziaren kolendry
  • sól i pieprz do smaku       
  • 0,5-0,75 szklanki bulionu wołowego
Przygotowanie:
  1. Mąkę mieszamy z solą, dodajemy wodę, wyrabiamy gładkie, elastyczne i nie klejące się ciasto (będzie dość sztywne i twarde, ale się nie przejmujcie)     
  2. Wyrobione ciasto przykrywamy szmatką i odstawiamy na 15 min, żeby odpoczęło
  3. Obieramy i drobno siekamy cebulę     
  4. Posiekaną cebulę mieszamy z mięsem mielonym     
  5. Mięsno-cebulową mieszaninę doprawiamy kolendrą (jeżeli nie uda Wam się kupić mielonej, możecie kupić ziarna i zmielić lub rozgnieść w moździerzu) i szczyptą soli i pieprzu     
  6. Następnie stopniowo dolewamy do mięsa bulion i mieszamy     
  7. Mięso powinno być lepkie i wilgotne, ale nie powinno pływać w bulionie     
  8. Ciasto rozwałkowujemy na grubość ok. 2-3mm i wycinamy koła (np. szklanką), tak jak na pierogi     
  9. Każde kółko oprószamy mąka i rozwałkowujemy cieniej (jak na pierogi) do wielkości spodka od szklanki 
  10. Na środku każdego rozwałkowanego kółka kładziemy 1,5 czubatej łyżeczki farszu mięsnego (mięsa nie może być za dużo, bo chinkali będą się rozpadały) 
  11. Następnie sklejamy ciasto do uzyskania sakiewek – trudno to zobrazować na zdjęciach, więc nakręciliśmy bardzo amatorski film, który możecie zobaczyć tutaj 
  12. Chinkali łapiemy za czubek i wrzucamy (Wybranek mówi, że wkręcamy) do garnka z dużą ilością osolonej wody, czekamy aż pierożki zaczną wypływać na powierzchnię, pozwalamy im przez ok. 1 min popływać na powierzchni i wyławiamy 
  13. Serwujemy prosto z wody – konsumujemy odgryzając najpierw czubek albo kawałek boku sakiewki, wysysamy bulion, który wypłynął z masy mięsnej i wypełnił sakiewkę, a następnie jemy resztę pierożka (tutaj znajdziecie filmik instruktażowy, tym razem nie naszego autorstwa)
Danie z rodzaju brudzących i cieknących, ale ile z tym zabawy :-) Smacznego :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz