W tematyce czekoladowych ciast absolutne mistrzostwo osiągnęła ciocia Marty (członkini Bandy Drombo, znaczy nie ciocia, tylko Marta ;), od której Marta dostała przepis na "tort czekoladowo-kawowy", który w wykonaniu mojej przyjaciółki ewoluował do postaci pysznego, wilgotnego i mega czekoladowego ciasta. Marta zdaje się nie gotuje zbyt często, ale jak już stanie przy garach, efekt pozostaje w pamięci na długo (mój Wybranek nadal wzdycha do zupy porowo-ziemniaczanej, którą zaserwowała nam z 1,5 roku temu ;). Tak było i z tym ciastem. Wymaga trochę zachodu, ale efekt jest naprawdę fantastyczny - przekonajcie się sami. To prawdopodobnie najlepsze ciasto czekoladowe na świecie, a na pewno najlepsze, jakie w życiu jadłam. I najbardziej kaloryczne, ale ciii - w deserach w końcu nie chodzi o to, żeby były dietetyczne. Marta radzi po prostu nie zdradzać częstowanym składu ciasta, niech sobie jedzą w spokoju i się delektują - zgadzam się z tą radą :)
Ciasto czekoladowe (cioci) Marty
Składniki (poniższa ilość składników wystarcza na niewielki torcik, z tortownicy o średnicy ok 20-21 cm lub na ciasto z takiej blaszki, jak na keks):
- 400g gorzkiej czekolady (wybrałam czekoladę Wedla, bo z takiej Marcie wyszło dobre ciasto - wiem, że próbowała też z czekoladą innej marki, ale nie wyszło, wybrałam więc sprawdzone rozwiązanie)
- 330ml śmietany kremówki (ok. 30% tłuszczu)
- 150g masła
- 6 jajek
- 220g cukru
- 100ml kawy (u mnie zaparzona z wykorzystaniem lejka i filtra do ekspresów przelewowych, ale można spokojnie użyć innej - albo z ekspresu, albo po turecku - ale bez fusów może ;) - albo rozpuszczalnej)
Przygotowanie:
- czekoladę połamać na mniejsze kawałki lub posiekać, wrzucić do miski
- miskę ustawić na mniejszym od niej garnku z gorącą wodą, ale tak, aby dno miski nie dotykało powierzchni wody
- rozpuścić czekoladę w tak przygotowanej kąpieli wodnej
- w osobnym naczyniu podgrzewamy śmietanę, nie doprowadzając do zagotowania
- do śmietany dodajemy masło i rozpuszczamy je w śmietanie
- do roztopionej czekolady dodajemy gorącą mieszankę śmietanowo-maślaną i dobrze mieszamy (pod wpływem gorącej śmietany z masłem czekolada się stopi, powinniśmy uzyskać gęstą masę czekoladową)
- w osobnym naczyniu łączymy jajka, cukier i kawę - najlepiej wymieszać mikserem na małych obrotach
- łączymy obie masy, mieszając mikserem
- rozgrzewamy piekarnik do temperatury 100 stopni Celsjusza (grzanie od góry i od dołu, bez termoobiegu)
- blachę smarujemy masłem i wlewamy ciasto
- wstawiamy do piekarnika (bez przykrywania) i pieczemy od 2,5 do 3,5 godz.- w przepisie, który Marta dostała od swojej cioci było napisane, że trzeba piec to ciasti 2,5-3 godz., "aż zestali się przy ściankach tortownicy, a pośrodku będzie dość miękkie"
- upieczone ciasto wyjmujemy z piekarnika i studzimy do temperatury pokojowej w blaszce (nie wyjmujemy przed wystudzeniem!)
- wystudzone ciasto chłodzimy w lodówce (ja piekłam to ciasto w piątek wieczorem, a następnie trzymałam je w lodówce przez całą dobę - serwowałam je na deser do sobotniej kolacji)
- jak radzi Marty ciocia - kroimy gorącym, ale suchym nożem
Szczerze polecam to ciasto, mimo, że 3-godzinne pieczenie w niskiej temperaturze może wystawić cierpliwość mniej cierpliwych osób na próbę. Ale naprawdę warto zaczekać na to wilgotne ciasto czekoladowe o aksamitnym, acz zdecydowanym smaku i konsystencji sernika. No i nie zawiera mąki (jakby to miało jakieś znaczenie przy tych wszystkich kcal ;) Smacznego!
Dodatkowe uwagi | 03.02.2013
Zaprezentowałam ten przepis na łamach rzeszowskiego wydania Gazety Wyborczej:
Autorce artykułu z tym przepisem powiedziałam, że największą sztuką w robieniu tego ciasta jest wyczucie, kiedy osiągnie właściwą konsystencję. Może to być po 2,5, po 3 albo i po 3,5 godzinach pieczenia. Wszystko zależy od danego piekarnika. Właśnie przed chwilą skończyłam piec to ciasto dla mojego brata. Powiedziałabym, że ciasto powinno lekko odstawać od brzegów, a środek/wierzch w dotyku powinnien być sprężysty i przypominać miękki ser żółty lub mocno stężałą galaretę. Gdy będziecie sprawdzali stopień upieczenia, nie naciskajcie ciasta zbyt mocno, bo jego powierzchnia jest delikatna i pozostawiacie ślady.
Jeśli nie macie 100% pewności co do szczelności blaszki, w której będziecie piekli ro ciasto, zabezpieczcie ją od spodu folią aluminiową, żeby nic nie wyciekło i nie zabrudziło Wam piekarnika.