Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muffiny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muffiny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 sierpnia 2016

Muffiny cytrynowe z cukinią

Pierwszy raz zrobiłam te muffiny, żeby wykorzystać duży zapas cukinii. A kolejne porcje upiekłam dlatego, że były bardzo dobre. Nawet Wybranek, mający do wypieków bardzo selektywne podejście, się skusił. Co więcej, stwierdził, że to są muffiny na 100 punktów w 100-punktowej skali :-) Gdyby jednak ktoś podejrzewał, że ta ocena ma związek nie tyle z rzeczywistymi walorami tego wypieku, co z łączącą nas relacją, śpieszę z wyjaśnieniem, że inni członkowie rodziny oraz znajomi z pracy przychylili się do oceny przyznanej przez Wybranka ;-)

Smaku cukiniinie nie czuć (w mojej ocenie cukinia sama w sobie smaku nie ma za wiele, a dokładnie - ma taki smak, jaki się jej nada), od razu mówię, gdyby ktoś bał się spróbować (no bo jak to, babeczki z warzywem?). Cukinia nadaje muffinom wilgotności i lekkości. Babeczki nie są zbyt słodkie, mają lekko cytrynowy smak. Kopa całości daje lukier na bazie soku z cytryny.

Przepis pochodzi z bloga Moje Wypieki. Próbowałam zastępować śmietanę jogurtem (bo jogurt mam w domu częściej), a olej rozpuszczonym masłem - w kazdej konfiguracji efekt był bardzo dobry :-) 

Cytrynowe muffiny z cukinią


Składniki (na ok. 18 muffinów o średnicy 5 cm)

NA CIASTO
- ok. 230 surowej cukinii (po odkrojeniu końcówek i usunięciu gąbczastego środka z pestkami), może być biała albo zielona, nie ma to większego znaczenia (może poza tym, że kawałki zielonej są bardziej widoczne w cieście niż żółtej)
- 250g mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1/3 łyżeczki mielonego kardamonu
- szczypta soli
- 130g cukru (w oryginale 150g)
- 1 opakowanie (15-16g) cukru waniliowego (w oryginale brak)
- 2 jajka
- 1 cytryna
- 125g jogurtu naturalnego lub śmietany (w oryginale jest śmietana)
- 75g masła (w oryginale 125ml oleju)

NA LUKIER
- 1 szklanka cukru pudru
- 3 łyżki soku z cytryny (w oryginale dodaje się też skórkę z cytryny)

Przygotowanie
1. Łączymy mąkę, proszek do pieczenia, sodę, kardamon i sól
2. W osobnym naczyniu łączymy oba rodzaje cukru i jajko, roztrzepujemy lekko trzpaczką, a następnie dodajemy skórkę otarta z cytryny i wyciśnięty z niej sok, jogurt (lub śmietanę) oraz rozpuszczone i wystudzone masło (lub olej)
3. Łączymy obie mieszaniny (wystarczy dobrze wymieszać łyżką, nie trzeba mikserem czy robotem kuchennym), a nastęopnie dodajemy startą na tarce cukinię (na grubych lub na mniejszych oczkach, na smak nie ma to woływu ;-)
4. Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza (grzanie od góry i od dołu, bez termoobiegu)
5. Formę do pieczenia mufiinów wykładamy papilotkami, nakładamy ciasto (po ok 1,5 łyżkiw przypadku muffinów o średnicy 5 cm)
6. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok 28 min, do suchego patyczka i lekko złotego koloru na wierzchu (w oryginale piecze się w temperaturze 170 stopni, przez 25 min)
7. Upieczone muffiny wyjmujemy z pieca i studzimy
8. Po wystudzeniu polewamy lukrem z soku z cytryny i cukru pudru - ja dodaję mniej cukru niż w oryginalnym przepisie (1,5 szklanki), żeby cukier był bardziej płynny i częściowo wsiąkł w babeczkę

Smacznego :-)


wtorek, 26 sierpnia 2014

Muffiny #jedzjablka

Najprostsze pomysły są najlepsze, a pomysł Grzegorza Nawackiego, wicenaczelnego Puls Biznesu jest kolejnym potwierdzeniem tej tezy. Spontaniczny apel, zachęcający czytelników portalu PB.pl do jedzenia polskich jabłek i picia polskiego cydru w odpowiedzi na rosyjskie embargo, przeobraził się w jedną z największych akcji w internecie i w realu, a w kwestiach związanych z polską gospodarką -prawdopodobnie największą. Nie jestem pewna, czy to rzeczywiście pomoże polskim eksporterom (pewnie bardziej by im pomogła strategiczna zmiana rynków zbytu, bo po "Ruskich" można się spodziewać wszystkiego), ale liczy się pomysł i umiejętność porwania tłumów :-) Postanowiłam mieć swój skromny wkład w tę akcję. Mimo, że największe emocje wokół tej akcji zdaje się już opadły, lepiej późno niż wcale ;-) Zachęcam do wypróbowania tych muffinów z jabłkami z wczesnym zbiorów, orzechami włoskimi i rodzynkami.

Muffiny #jedzjablka


Składniki (na ok 15 muffinów o średnicy 5 cm):
300g mąki pszennej
120g cukru
16g cukru waniliowego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
200ml jogurtu naturalnego
125ml oleju słonecznikowego
1 jajko
2 nieduże jabłka
Garść orzechów włoskich
1/2 szklanki rodzynek (najlepiej drobnych) + pół szklanki gorącej wody do namoczenia

Przygotowanie:
1. Rodzynki zalewamy gorącą wodą
2. Orzechy siekamy na małe kawałki
3. Mąkę mieszamy z proszkiem i cukrami
4. W osobnym naczyniu mieszamy jogurt, jajko i olej
5. Łączymy suchą i mokrą masę, mieszamy
6. Odsączamy rodzynki
7. Blachę do muffinów wykładamy papilotkami lub smarujemy tłuszczem
8. Do każdej papilotki nakładamy ciasto, do ok 2/3 wysokości
9. Obieramy jabłka i kroimy w półplasterki
10. Na wierzchu każdej porcji muffinowego ciasta układamy po kilka półplasterków jabłka, a następnie kilka rodzynek i posypujemy posiekanymi orzechami
11. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni Celsjusza, grzanie z góry i z dołu, bez termoobiegu
12. Wstawiamy blachę z ciastem do piekarnika i pieczemy przez 23-25 minut, do przypieczenia się plasterków ciasta na złoto-brązowy kolor
13. Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i studzimy do temperatury pokojowej

Uwaga: jeżeli nie namoczycie rodzynek, a są suche, mogą się za mocno przypieczenia/przypalić

A tak poza tym to smacznego :-)
Jedzcie jabłka!

niedziela, 23 lutego 2014

Muffiny ze szpinakiem, ale na słodko

Te muffiny zrobiłam dla koleżanek i kolegów z pracy na moje urodziny. Gdy brałam udział w konkursie Kulinarny Blog Roku 2012, robiłam dla nich dania, które zgłaszałam do konkursu, a oni degustowali i głosowali. Od tamtej pory wiedzą, że gotuję i piekę, dlatego po prostu nie mogłam niczego nie przynieść z okazji urodzin. Chciałam jednak, żeby to było coś w pewnym sensie wyjątkowego, czego większość z nich jeszcze nie próbowała. Zrobiłam więc te muffiny, zdaje się, że zamierzony efekt WOW został osiągnięty ;-) Oprócz muffinów było też moje ukochane ciasto czekoladowe z przepisu cioci mojej przyjaciółki Marty oraz cytrynowe ciasto na bazie mielonych migdałów z przepisu z bloga Ciocciolato Gatto (ale bez lawendy). Wszystko poszło, rozumiem więc, że wyszło ok :-)

Pomysł na zielone muffiny powstał po lekturze przepisu na tort żabiego króla, który znalazłam na blogu Przy Kubku Kawy, który trochę zmodyfikowałam. Fajne w nich jest to, że mają piękny zielony kolor bez wykorzystania żadnych sztucznych barwników. W smaku szpinak czułam tylko wtedy, gdy muffiny były jeszcze gorące, po wystudzeniu był niewyczuwalny. Wadą jest to, że przygotowanie tych muffinów wymaga użycia robota kuchennego albo co najmniej miksera. Inne muffiny na moim blogu tego nie wymagają, wystarczy zamieszać łyżką.

Słodkie zielone muffiny ze szpinakiem
 
Składniki (na 20+ muffinów o średnicy ok. 5 cm):
  • 450g mrożonego rozdrobnionego szpinaku
  • 300g mąki
  • 130g cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (ok. 32g)
  • 3/4 szklanki oleju
  • 100g białej czekolady
  • 3 jajka
  • 2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
Przygotowanie:
  1. szpinak wyjmujemy z zamrażalnika kilka godzin przed przygotowaniem muffinów, żeby dobrze się rozmroził (ja wyjęłam wieczorem, przełożyłam do miski, przykryłam folią i wstawiłam na całą noc do lodówki)\
  2. rozmrożony szpinak odciskamy z nadmiaru wody i miksujemy z olejem
  3. czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej
  4. mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia
  5. jajka z cukrem i cukrem waniliowym ubijam na puszystą piankową masę o kremowym kolorze
  6. do miski z ubitymi jajkami stopniowo dodajemy stopniowo mąkę i masę szpinakową, na przemian, cały czas miksując na niewielkich obrotach
  7. na końcu dodajemy roztopioną czekoladę i miksujemy na gładką masę
  8. rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza, grzanie od góry i od dołu, bez termoobiegu
  9. blachę do muffinów wykładamy papilotkami lub smarujemy tłuszczem, do każdej papilotki wlewamy ok 1,5 czubatej łyżki ciasta
  10. wstawiamy do piekarnika i pieczemy przez 23 min (dobrze jest obserwować kolor muffinów, chodzi o to, żeby miały ładny, żywy zielony kolor, a nie zielono-brązowawy, pilnujemy, żeby się nie przypiekły)
  11. po upieczeniu wyjmujemy i studzimy
Wystudzone muffiny można udekorować - ja zrobiłam "czapeczki" z rozpuszczonej białej czekolady, na wierzchu których znalazły się kawałki suszonej żurawiny.

Smacznego :-)

niedziela, 5 stycznia 2014

Czekoladowo-pomarańczowe muffiny

Czekoladowo-pomarańczowe muffiny to ulubiony wypiek mojego nielubiącego wypieków Wybranka. Najwyraźniej te babeczki są tak dobre, że smakują nawet komuś, kto co do zasady ciast nie jada. Mogą natomiast nie smakować dzieciom, no chyba, że macie w domu małych koneserów ciemnej czekolady.

Ciemne ciasto o czekoladowo-pomarańczowej nucie, miękkie, puszyste ciasto, a do tego łatwe i szybkie w wykonaniu, bez konieczności wykorzystywania złożonych, wieloczęściowych robotów kuchennych (w zasadzie można obyć się bez) - czego chcieć więcej od ciasta? ;-)

Czekoladowo-pomarańczowe muffiny

Składniki (na ok. 18 muffinów w papilotkach o średnicy 5cm):
  • 300g mąki pszennej
  • 150g cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1 pomarańcza
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady
  • 125ml oleju (można zastąpić masłem)
  • 200g jogurtu naturalnego lub maślanki lub kefiru
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
Przygotowanie:
  1. pomarańczę myjemy, a następnie sparzamy skórkę wrzątkiem
  2. osuszamy pomarańczę, ścieramy pomarańczową warstwę skórki (białej nie) i obieramy owoc z reszty skórki
  3. obrany owoc wrzucamy do blendera i blenderujemy na gładki płyn (jeśli nie macie blendera lub nie chcecie z niego korzystać, wówczas nie obieramy pomarańczy, a po prostu przekrajamy ją na pół i z każdej połowy wyciskamy sok)
  4. startą skórkę z pomarańczy łączymy z mąką, cukrem, proszkiem do pieczenia, szczyptą soli i czekoladą pokruszoną na małe kawałeczki (można to zrobić za pomocą blendera, zanim zblenderujemy pomarańczę)
  5. sok z pomarańczy (wyciśnięty lub zblenderowany) łączymy z esencją, jajkiem, jogurtem i olejem, mieszamy do uzyskania gładkiej masy
  6. obie mieszaniny (suchą i mokrą) łączymy i mieszamy, wystarczy łyżką, do połączenia składników
  7. jeżeli macie czas, miskę z masą na muffiny można przykryć ściereczką i odstawić na ok pół godz., żeby składniki dobrze się przegryzły - z moich obserwacji wynika, że jeżeli masa trochę postoi, muffiny są bardzie puszyste
  8. rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni Celsjusza, grzanie, od góry i od dołu, bez termoobiegu
  9. blachę do muffinów wykładamy papilotkami lub smarujemy tłuszczem, do każdej papilotki wlewamy masę (u mnie wychodzi po ok. 1,5 czubatej łyżki), do 3/4 wysokości papilotki
  10. tak przygotowaną blachę z masą wstawiamy do piekarnika i pieczemy przez 23 min
  11. po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i studzimy
  12. dla uzyskania jeszcze lepszego smaku, dobrze jest wystudzone muffiny zamknąć na kilka godzin w szczelnym pojemniku
Smacznego :-)

poniedziałek, 18 listopada 2013

Muffiny marcińskie

Miały być rogale marcińskie. Wszystko było gotowe, łącznie z białym makiem, zakupionym przez mojego Tatę na Allegro. Plany zostały jednak pokrzyżowane przez kilkudniową zdrowotną niedyspozycję, która skutecznie pozbawiła mnie sił i chęci do kilkugodzinnego rozwałkowywania ciasta... Zostałam więc z tym makiem, marcepanem, orzechami, migdałami, skórką z cytryny... Po 11 listopada nie miałam już ochoty wracać do tematu rogali, niemniej jednak coś z tymi wszystkimi składnikami trzeba było zrobić ;-) Stanęło więc na muffinach marcińskich: nadzienie takie, jak do rogali, reszta taka, jak do muffinów. Wyszło całkiem, całkiem :-)

Muffiny marcińskie

Składniki (na ok. 15 muffinów o średnicy 5 cm):

CIASTO
  • 300g mąki pszennej
  • 130g cukru
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 180ml maślanki lub kefiru lub jogurtu naturalnego
  • 125ml oleju słonecznikowego
  • 1 jajko
  • opcjonalnie: posiekane migdały do posypania po wierzchu
NADZIENIE (w zasadzie takie, jak na rogale marcińskie)
  • 100g białego maku (do kupienia na Allegro, a tuż przed 11 listopada widziałam biały mak na stoisku z bakaliami w sklepie Piotr i Paweł w Jankach, pod Warszawą).
  • 30g masy marcepanowej (u mnie 1/3 opakowania tzw. marcepanowych kartofelków, marki Zentis)
  • 1/4 szklanki cukru pudru
  • 30g orzechów włoskich
  • 30g blanszowanych migdałów
  • 30g kandyzowanej skórki pomarańczowej
  • 1 łyżka gęstej śmietany
Przygotowanie (wskazówki dot. przygotowania nadzienia zaczerpnęłam z bloga Moje Wypieki):
  1. biały mak i orzechy (w całości) wrzucamy do miski, zalewamy wrzątkiem i zostawiamy na ok. 15 min
  2. po upływie kwadransu odsączamy, dodajemy migdały (też w całości) i dwukrotnie mielimy w maszynce do mięsa
  3. masę marcepanową rozcieramy z cukrem pudrem (w oryginale jest rozcieranie mikserem, ale ja rozkruszyłam marcepan i roztarłam go z cukrem łyżeczką)
  4. zmielony mak z orzechami łączymy z marcepanowo-cukrową masą i mieszamy
  5. dodajemy skórkę kandyzowaną i śmietanę, mieszamy
  6. gotowe nadzienie odstawiamy
  7. piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni Celsjusza (grzanie od góry i od dołu, bez termoobiegu)
  8. w jednej misce łączymy suche składniki na ciasto (mąka, cukier, cukier waniliowy, soda, proszek do pieczenia)
  9. w drugiej misce łączymy mokre składniki na ciasto (jogurt/maślanka lub kefir, olej, jajko)
  10. obie mieszaniny mieszamy, wystarczy za pomocą łyżki, do połączenia składników
  11. blachę do pieczenia muffinów natłuszczamy lub wykładamy papilotkami
  12. do każdej papilotki nakładamy ciasto(ok. 1 czubata łyżka), a następnie palcem w środku kupki ciasta robimy zagłębienie (chcemy uzyskać coś w rodzaju kratera ;-)
  13. zagłębienia wypełniamy nadzieniem (po 1 czubatej łyżeczce na muffina)
  14. wierzch muffinów posypujemy (opcjonalnie) posiekanymi migdałami
  15. wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok. 20-23min
  16. po upieczeniu studzimy i...można podawać :-)
Smacznego!

piątek, 31 maja 2013

Muffiny z czekoladowymi cukierkami Schoko-Bons, na Dzień Dziecka

Tak sobie myślę, że fajnie jest być (małym) dzieckiem. Niestety doszłam do tego wniosku już jako osoba dorosła (a raczej duże dziecko). Będąc mniejszym dzieckiem uważałam, że super jest być dorosłym, bo można robić, co się chce. Będąc większym dzieckiem wcale nie uważam, że bycie dorosłym jest takie znowu super... Ale jakoś strasznie źle też nie jest ;)

Lubię poczuć się jak dziecko, co często zdarza mi się przy okazji wizyt w moim rodzinnym mieście - spędzając czas z rodzicami czy dziadkami, w otoczeniu, w którym dorastałam. Gdy jestem w domu, skupiam się na byciu w domu, zapominam o telefonie (co irytuje osoby próbujące się do mnie dodzwonić, ale cóż...), przestają mnie interesować bieżące wydarzenia w Polsce i na świecie (no chyba, że PKP, którymi zwykle podróżuję, znowu coś schrzani, wówczas jestem zmuszona do zainteresowania się), idę sobie za to na zakupy z mamą i rodzeństwem (ale nie robimy już takich scen jak 20-25 lat temu ;), jemy dobre rzeczy (w tym słodycze, których w Warszawie zwykle nie kupuję, bo to grozi pochłanianiem zbyt dużych ilości w nagłym napadzie cukrowego głodu), oglądamy filmy bywa, że niezbyt ambitne, nie zważając na to, co ktoś mógłby sobie pomyśleć. Zdarza nam się (głównie żeńskiej części rodziny) płakać jak bobry, gdy tato zaserwuje nam film-wyciskacz łez o psach (Marley i ja, Hatchiko) i śmiać się z naszego własnego psa, największego na świecie fana bułek i wdzięcznego obiektu fotograficznego.
Wprawdzie nie będę w Dzień Dziecka w domu, ale nie oznacza to, że nie mogę poobchodzić tego święta.
W Warszawie czy w domu, w pewnej części jestem i będę dzieckiem. I tego życzę sobie i Wam z okazji Dnia Dziecka :) A by osłodzić świętowanie, proponuję coś słodkiego - przetestowane przez prawdziwe dziecko, w dziecięcym wieku 6 lat (pozdrowienia dla Wojtka i jego mamy, Doroty). Bardzo Młody Degustator wprawdzie nie powiedział wprost, że mu smakowało, ale jadł te muffiny, co przyjmuję za dobry znak :)

Muffiny z czekoladowymi cukierkami Schoko-Bons

Składniki (na 6-7 muffinów):
  • 150g mąki pszennej
  • 60g zwykłego cukru
  • 16g (1 opakowanie) cukru waniliowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1 jajko
  • 60ml oleju słonecznikowego (można zastąpić roztopionym masłem, ale ja jestem konsekwentnie leniwa i wolę dodać olej)
  • 100g jogurtu naturalnego
  • 250g serka mascarpone
  • 1,5 łyżki cukru pudru
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 1 opakowanie cukierków Schoko-Bons*
Przygotowanie:
  1. w jednej misce mieszamy mąkę, cukier zwykły i waniliowy, proszek do pieczenia i szczyptę soli
  2. w osobnym naczyniu mieszamy jajko, olej i jogurt naturalny
  3. łączymy obie mieszaniny i mieszamy (wystarczy łyżką, robot kuchenny nie jest potrzebny)
  4. surowe ciasto przekładamy na blachę do muffinów wyłożoną papilitkami lub wysmarowaną tłuszczem, do 3/4 wysokości papilotki/głębokości zagłębienia
  5. w każdą porcję ciasta wtykamy jeden czekoladowy cukierek (nie musim być zupełnie schowany w cieście, może trochę wystawać)
  6. blachę z tak przygotowanym ciastem wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza i pieczemy przez 23 minuty
  7. w międzyczasie przygotowujemy krem: serek mascarpone mieszamy z cukrem pudrem i esencją waniliową, a następnie przykrywamy i wstawiamy do lodówki, żeby smaki się przegryzły
  8. upieczone muffiny wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy do wystudzenia
  9. resztę cukierków czekoladowych siekamy nożem na małe kawałki (liczymy 1 cukierek na muffina, pozostałe mogą posłużyć do dekoracji talerza ;)
  10. zupełnie zimne muffiny smarujemy grubą warstwą kremu i posypujemy kawałkami cukierków
  11. tak przygotowane muffiny można wstawić do lodówki, żeby je schłodzić lub podać od razu
Smacznego :)


*Zastanawiając się nad tym, co dodać do muffinów, żeby smakowały dziecku (Wojtkowi), wybrałam właśnie te łakocie, zakładając, że dzieci lubią Kinder czekoladę, z której Schoko-Bons są zrobione. Inne czekoladowe cukierki też powinny się nadać.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Muffiny z budyniem, z normalnych składników, nie z proszku

Nie powiem, że nigdy nie piekłam ciasta z proszku. Piekłam, karpatkę, zanim zaczęłam robić sama, z "normalnych" składników. Porównując karpatkę pieczoną w sposób tradycyjny i z proszku, dochodzę do wniosku, że ta z proszku wcale nie jest łatwiejsza, bo moim zdaniem w pieczeniu karpatki największą sztuką jest (1) upieczenie wierzchu i spodu z ładnie wyrośniętymi górkami i w przyjemnym, złotym kolorze, (2) zrobienie kremu bez grudek. W osiągnięciu efektu (1) i (2) gotowa mieszanka z pudełka nie pomoże, bo tu chodzi raczej o technikę. Techniki w proszku chyba jeszcze nikt nie wymyślił ;)

Piszę o ciastach z proszku, bo ostatnio dość intensywnie reklamowane są babeczki/muffiny z proszku z różnymi dodatkami i nadzieniem. Reklamy rzadko wywołują u mnie jakieś reakcje, ale przy tych szlag mnie trafia, bo zrobienie takich wypieków od zera, z "normalnych" składników to jedno z najprostszych zadań w dziedzinie "desery" i tylko wyjątkowy antytalent, zupełna beztroska w stosowaniu się do przepisu lub niedomagający piekarnik mogą sprawić, że muffiny nie wyjdą. Nie sprawdziłam tego w praktyce, ale wydaje mi się, że zrobienie muffinów z "normalnych" składników wcale nie zajmuje więcej czasu. Być może jakimś argumentem jest cena - widziałam ostatnio pudełko z proszkiem na muffiny za niecałych 7 zł. Jedną z odmian reklamowanych babeczek są te z nadzieniem budyniowym. Rozumiem, że komuś może nie chcieć się robić budyniu, bo to zajmuje trochę dodatkowego czasu. Sama robiłam z budyniu w proszku. Ale to co innego ;)
Taka hipokryzja.

Muffiny z nadzieniem budyniowym

Składniki (na 12 babeczek o średnicy 5 cm = muffiny klasycznych rozmiarów):

CIASTO
  • 300g mąki pszennej (może być najzwyklejsza, szymanowska)
  • 130g cukru (kryształ, najzwyklejszy)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki kakao
  • 1 jajko
  • 180-200g jogurtu naturalnego (najlepszy będzie typu greckiego, czyli tłusty i gęsty) = 1/2 dużego kubka jogurtu
  • 2 łyżki mleka (krowiego, poziom tłuszczu obojętny)
  • 125ml (=1/2 szklanki) oleju słonecznikowego*
BUDYŃ
  • 1/2 opakowania budyniu waniliowego lub innego ulubionego, bez cukru
  • 200ml mleka (krowiego, im tłustsze tym lepsze)
  • 1 łyżka cukru (kryształ, najzwyklejszy), ale można dodać więcej, jeśli spróbujecie budyniu i uznacie, że jest za mało słodki
Przygotowanie:
  1. przygotowujemy budyń zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu, ale bierzemy tylko pół opakowania i 200ml mleka
  2. dodajemy 1 łyżkę cukru, jeśli na końcu okaże się, że to za mało (bo Waszym zdaniem budyń jest za mało słodki), można dodać więcej
  3. gotowy budyń zdejmujemy z ognia i odstawiamy do przestudzenia
  4. do jednej miski wrzucamy suche składniki (300g mąki, 130g cukru, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 2 łyżeczki kakao)
  5. do drugiej miski wrzucamy mokre składniki (1 jajko, 180-200g jogurtu, 125ml oleju) i mieszamy
  6. łączymy suchą i mokrą mieszaninę, mieszając całość łyżką (wystarczy, nie trzeba angażować miksera ani robota kuchennego)
  7. blachę lub foremki do muffinów wykładamy papilotkami lub smarujemy masłem
  8. na dno każdego zagłębienia w blaszce/każdej foremki nakładamy 1 czubatą łyżeczkę ciasta i pokrywamy nią całe dno
  9. na ciasto nakładamy po 1 łyżeczce budyniu
  10. warstwę budyniu (z truskawką) przykrywamy kolejną warstwą ciasta (ale tak, żeby nie robić górki; całość nie powinna wystawać ponad powierzchnię blachy czy foremki, bo muffiny będą rosły i mogą się wylać)
  11. gotową blachę/foremki wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni Celsjusza, grzanie od góry i od dołu, bez termoobiegu, i pieczemy przez 23min
  12. po upieczeniu wyjmujemy i studzimy, zimne muffiny można dodatkowo posypać cukrem pudrem
Z tego samego przepisu można przygotować jasne muffiny, wystarczy nie dodawać kakao do ciasta lub np. cytrynowe (wówczas dodajemy sok i skórkę otartą z jednej cytryny).

Smacznego :)

*olej słonecznikowy możemy zastąpić roztopionym i przestudzonym masłem


niedziela, 10 marca 2013

Muffiny z mleczną czekoladą dla Filipa

Podstawowy przepis na muffiny w zasadzie ten sam co zwykle, ale tym razem zamiast gorzkiej czekolady dodałam mleczną, bo muffiny były na 13-te urodziny Filipa, chrześniaka mojego Wybranka. Mama Filipa, Paulina (pozdrowienia :) powiedziała nam, że Jubilat lubi wszystko, co z czekoladą, stąd czekoladowe muffiny. A że z moich obserwacji wynika, że dzieci (choć 13-latek to wcale nie takie znowu dziecko...) wolą czekoladę mleczną, dodałam mleczną czekoladę i mam wrażenie, że muffiny smakowały i "dziecku" i dorosłym. Do tego "gadżet" w postaci dekoracji z M&M'sów, który prawdopodobnie nie podniósł walorów smakowych całości, ale sprawił, że muffiny przyciągały uwagę :)

Muffiny z mleczną czekoladą

Składniki (na 12 muffinów o średnicy 5 cm):
  • 300g mąki pszennej
  • 130g cukru
  • 2 łyżki cukru waniliowego
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 tabliczka mlecznej czekolady (100g, u mnie była Milka)
  • 125ml oleju słonecznikowego
  • ok. 200g jogurtu greckiego (na oko pół dużego kubka)
  • 1 jajko
  • dekoracja: 1/2 tabliczki mlecznej czekolady plus 100g czekoladowych M&M'sów (jeśli wolicie, równie dobrze mogą być orzechowe; fajnie sprawdzą się również całe lub posiekane migdały lub rodzynki - moim zdaniem bardzo dobrze pasują do mlecznej czekolady... no ale nie dają takiego kolorowego efektu jak M&M'sy )
Przygotowanie:
  1. jedną tabliczkę czekolady drobno siekamy lub rozdrabniamy w blenderze (polecam to drugie rozwiązanie, bo dzięki temu cały blat nie będzie usiany drobinkami czekolady - jeśli korzystacie z blendera, polecam rozdrobnienie czekolady na kawałeczki wielkości małych kamyczków)
  2. rozdrobnioną czekoladę wsypujemy do miski i dodajemy resztę suchych składników (mąkę, cukier, cukier waniliowy, proszek do pieczenia) i mieszamy
  3. w osobnym naczyniu mieszamy mokre składniki: olej, jogurt i jajko
  4. łączymy obie mieszaniny i mieszamy (wystarczy łyżką, nie trzeba angażować robota kuchennego)
  5. piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni Celsjusza, grzanie od góry i od dołu
  6. blachę do muffinów wykładamy papilotkami (w przypadku dodatku czekolady tak będzie najlepiej, bo bez papilotek cała blacha będzie oblepiona czekoladą) i nakładamy do nich masę (do wysokości ok. 4/5 papilotki, zużywając całe ciasto)
  7. blachę wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy przez ok. 23min
  8. po upieczeniu wyjmujemy muffiny z piekarnika i studzimy
  9. dekoracja: rozpuszczamy 1/2 tabliczki czekolady w kąpieli wodnej (w miseczce ustawionej nad garnkiem z lekko gotującą się wodą, tak, aby dno miski nie było zanurzone w wodzie) i smarujemy wierzch muffinów roztopioną czekoladą, a następnie "przylepiamy" do polewy M&M'sy
Muffiny są równie dobre bez dekoracji, np. na śniadanie, popijane mlekiem :)



poniedziałek, 31 grudnia 2012

Czekoladowe muffiny z wiśniami

Połączenie czekolady i wiśni to klasyk, prawie tak dobry, jak połączenie czekolady i pomarańczy czy czekolady i mięty. Kilka tygodni temu postanowiłam wykorzystać to połączenie w muffinach, głównie dlatego, że miałam "na stanie" drylowane wiśnie w kompocie, kakao oraz gorzką czekoladę i chciałam upiec muffiny dla osób, które zajmowały się moim dziadkiem i pomogły mu w powrocie do zdrowia. Przy okazji kilka nadprogramowych muffinów trafiło w ręce rodziny mojej mamy, której członkowie zamówili sobie takie muffiny na święta. W zasadzie nadają się na każdą okazję. I na brak okazji również :) Jeżeli istnieje taka potrzeba, można dostosować je do danej okazji odpowiednią dekoracją - ja miałam w domu cukrową posypkę w kształcie płatków śniegu i wykorzystałam ją do dostosowania tych muffinów na okoliczność Bożego Narodzenia. Ale równie dobrze smakowały bez posypki.

Robiłam te muffiny w wersji mini (podstawa o średnicy 3 cm) i normalnej (5 cm), obie były dobre, ale mini muffiny chyba lepsze. Składniki i postępowanie jest takie samo w obu przypadkach, z tym, że mini miffiny piekłam 20 minut w 180 stopniach, a te normalne 23-25 minut w tej samej temperaturze.

Czekoladowe muffiny z wiśniami

Składniki (na ok. 20 muffinów o średnicy 5 cm lub 2 blachy mini muffinów):
  • 300g mąki pszennej
  • 120g cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (16g)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki kakao
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady (100g, u mnie wedla)
  • 1 jajko
  • 125ml oleju słonecznikowego
  • 185g jogurtu naturalnego (u mnie grecki)
  • 1 słoik drylowanych wiśni o pojemności ok 700-720ml (np. marki Vortumnus lub Rolnik)
Przygotowanie:
  1. wiśnie odcedzamy - zalewa przypomina kompot, można spokojnie go wypić - i zostawiamy na sitku, żeby pozbyć się płynu
  2. czekoladę drobno siekamy lub rozdrabniamy w blenderze na bardzo małe kawałki (np. wielkości ziaren kaszy gryczanej)
  3. w jednym naczyniu mieszamy mąkę, cukier, cukier waniliowy, proszek do pieczenia, kakao (uwaga na grudki - jeśli są, należy kakao przesiać) oraz rozdrobnioną czekoladę
  4. w osobnym naczyniu mieszamy jajko, olej i jogurt
  5. łączymy obie mieszaniny, dodajemy wiśnie i delikatnie mieszamy (żeby nie zmiażdżyć wiśni)
  6. przekładamy ciasto do formy na muffiny wyłożonej papilotkami lub wysmarowanej tłuszczem (zwykle używam masła) - po 1 kopiastej łyżce ciasta na normalne muffiny lub po 1 kopiastej łyżeczce na mini muffiny - wierzch możemy ozdobić cukrową posypką (moja była wyprodukowana przez markę Dr. Oetker, cukrowe śnieżynki nie rozpuściły się w trakcie pieczenia i ładnie "przylgnęły" do ciasta, nie odpadały po upieczeniu)
  7. blachę z ciastem wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza, bez termoobiegu, na środkową półkę i pieczemy 20 (mini) lub 23-25 minut (normalne)
  8. po upieczeniu wyjmujemy muffiny z piekarnika i studzimy
  9. przechowujemy w szczelnym opakowaniu, żeby nie wysychały, np. w puszce lub na talerzu szczelnie owiniętym folią
Smacznego :)

wtorek, 23 października 2012

Pomarańczowe muffiny z niespodzianką :)

Pomarańcze i gorzka czekolada do jedno z najbardziej udanych deserowych połączeń, jakie znam. Myślę, że Wybranek przyznałby mi w tym miejscu rację - często dodaje sok z pomarańczy do swojego musu z gorzkiej czekolady, a jego ulubione muffiny to właśnie te z pomarańczowym aromatem i kawałkami czekolady. Wykorzystałam ten prosty przepis na cytrynowe muffiny, dodając do ciasta pewną niespodziankę zamiast czekolady, a czekoladę rozpuściłam i udekorowałam nią wierzch muffinów.

Przeglądając portal foodgawker.com, trafiam na wiele przepisów, w których do przygotowywania wypieków wykorzystuje się różnego rodzaju popularne słodycze, np. serniki z Oreo, ciasteczka z M&Msami czy też muffiny z popularnymi w USA, a u nas mało znanymi pralinkami Reese's z orzechowym nadzieniem. Idąc tą drogą, upiekłam muffiny, w których "zatopiłam" nadziewane dżemem pomarańczowym toruńskie pierniczki w polewie czekoladowej. Muffiny wyszły smaczne, zaskakując konsumentów swoim bogatym wnętrzem ;) W przypadku ciastek liczy się jednak nie tylko wnętrze, ale także, a wręcz - przede wszstkim, wygląd zewnętrzny, który również był udany :) Zachęcam do wypróbowania tego przepisu i eksperymentów z dodawaniem różnego rodzaju słodyczy do wypieków.

Pomarańczone muffiny z niespodzianką

Składniki (na 12 muffinów o średnicy 5cm):
  • 200g mąki pszennej
  • 100g cukru
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 pomarańczy
  • 1 jajko
  • 120ml kefiru lub maślanki
  • 80 ml oleju słonecznikowego
  • 12 małych, okrągłych pierniczków z pomarańczowym nadzieniem, w czekoladzie (ja użyłam pierniczków marki Kopernik, w opakowaniu było 13 sztuk, jedno posłużyło do przeprowadzenia due diligence ;)
  • 1/2 gorzkiej czekolady (u mnie Wedla)
Przygotowanie:
  1. w jednym naczyniu mieszamy mąkę z cukrem i proszkiem do pieczenia
  2. pomarańczę dokładnie myjemy, wyciskamy sok z połówki i ścieramy skórkę, też z połówki (ja starłam skórkę za pomocą takiego sprytnego narzędzia, dzięki któremu uzyskałąm pomarańczowe "loczki")
  3. sok wyciśnięty z pomarańczy łączymy w osobnym naczyniu z jajkiem, kefirem i olejem słonecznikowym, mieszamy do uzyskania gładkiej masy
  4. łączymy suchą i mokrą mieszaninę
  5. blachę do pieczenia muffinów wykładamy papilotkami
  6. na dno każdej papilotki nakładamy łyżeczkę ciasta, a następnie wtykamy w nie pierniczki
  7. następnie przykrywamy pierniczki resztą ciasta, dzieląc je równomiernie na 12 porcji (po 1 czubatej łyżce)
  8. blachę z tak przygotowanymi muffinami wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni Celsjusza (środkowa półka, bez termoobiegu) i pieczemy przez 25 min
  9. po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i studzimy
  10. w międzyczasie rozpuszczamy gorzką czekoladę w kąpieli wodnej i polewamy nią wystudzone muffiny
  11. wierzch każdego muffina dekorujemy skórką startą z pomarańczy
Smacznego :)

wtorek, 25 września 2012

Jesienne marchewkowe muffiny

Na początku tego roku świętowaliśmy w pracy kilka awansów, co wymagało odpowiedniej (słodkiej) oprawy. Kilka osób przyniosło własnej roboty wypieki, inni zaopatrzyli się w pobliskich cukierniach. Jak dla mnie wszystkie wypieki (łącznie z moimi :) zdeklasowało ciasto marchewkowe z jabłkiem, orzechami i rodzynkami, które upiekła koleżanka z sąsiedniego departamentu. Było lekkie, puszyste, wilgotne, po prostu pyszne.

Przypomniałam sobie o nim ostatnio, zastanawiając się, jakie muffiny upiec na inną biurową okoliczność. Zamiast ciasta zrobiłam muffiny z podobnych składników. "Jesienne", bo wydały mi się dobrą propozycją na jesień, chociaż nie bardzo jestem w stanie to uzasadnić, bo marchew, jabłka, orzechy i rodzynki dostępne są niemal przez cały rok. Może to przez cynamon, który dodaje się do ciasta. Takie przyprawy kojarzą mi się z jesienią i zimą. Równie dobrze mogą się nazywać "zimowe" lub "całoroczne" ;)

Inspiracją był dla mnie przepis znaleziony na blogu "Od kuchni", a znalazł się tam pod wpływem inspiracji od jeszcze innej osoby. Przepis ten zmieniłam w 1/4, nie byłabym przecież sobą, gdybym nie zmieniła. Polecam, koleżankom i kolegom z pracy smakowało :)

Marchewkowe muffiny z cynamonem, jabłkiem, orzechami i rodzynkami

Składniki (na ok 18 muffinów o średnicy 5 cm):
  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanka cukru (tyle było w oryginale, ale ja następnym razem dam mniej, ok 3/4 szklanki)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia (w oryginale sody)
  • 2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 1/4 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
  • szczypta soli
  • 2 szklanki startej marchewki (w oryginale = 3 duże marchewki, u mnie 5 mniejszych)
  • 1/2 szklanki rodzynek
  • 1/2 szklanki orzechów włoskich (w oryginale siekane, u mnie pokruszone na mniejsze kawałki)
  • 150 ml oleju słonecznikowego (w oryginale cała szklanka)
  • 180ml kefiru (w oryginale brak)
  • 2 jajka (w oryginale 3)
  • 2 łyżeczki esencji waniliowej
  • 1 jabłko średniej wielkości
Autorka oryginału dodaje jeszcze wiórki kokosowe, ja nie dodałam - za dużo tego dobrego ;)

Przygotowanie:
  1. marchew umyć, obrać, zetrzeć na tarce na grubych oczkach
  2. w jednym naczyniu połączyć mąkę, cukier, proszek do pieczenia, cynamon, gałkę muszkatołową i sól
  3. do suchej mieszaniny dodać startą marchew, rodzynki i pokruszone orzechy, wymieszać
  4. jabłko umyć, obrać, zetrzeć na tarce o grubych oczkach
  5. w drugim naczyniu wymieszać olej, kefir, jajka i esencję waniliową
  6. do mokrej masy dodać starte jabłko, dobrze wymieszać
  7. połączyć obie masy, wystarczy wymieszać łyżką
  8. rozgrzać piekarnik do 180 stopni Celsjusza
  9. formę do muffinów wyłożyć papilotkami lub natłuścić wgłębienia
  10. do każdej papilotki/każdego wgłębienia nałożyć ciasto do 3/4 wysokości/głębokości (u mnie po ok. 1,5 czubatej łyżki na papilotkę)
  11. wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec przez 25min
  12. po upieczeniu wyjąć z piekarnika i wystudzić
  13. jeżeli pieczemy je wieczorem, a jeść będziemy rano, można szczelnie zapakować muffiny na noc, żeby nie wyschły i żeby nabrały pełniejszego aromatu przypraw
Muffiny wyszły prawie takie dobre, jak ciasto koleżanki. Dzięki dodatkowi rodzynek i orzechów mają ciekawą, urozmaiconą strukturę. Jabłka, olej i kefir nadały im wilgotności, a marchew objętości. Udane połączenie, polecam :)

niedziela, 23 września 2012

Desery z musem jabłkowym

Moi dziadkowie z obu stron co roku robią zapasy musu jabłkowego z jabłek własnej hodowli. Takie przetwory są świetne jako nadzienie do naleśników czy szarlotki albo dodatek do pieczonego indyka. Bardzo dobrze smakują również po prostu wyjadane łyżeczką ze słoika, podczas posiedzenia przed telewizorem :)

Z kilku słoików, które dostałam pod koniec sierpnia, nie zostało już niestety nic, ale mam nadzieję, że przy kolejnej wizycie u dziadków uzupełnię zapasy ;) Tymczasem prezentuję dwa przepisy na desery z musem jabłkowym: zapiekany ryż oraz muffiny. Ryż jest z przepisu mojej babci, a muffiny to mój własny wymysł. Zachęcam do wypróbowania.

Ryż na mleku zapiekany z musem jabłkowym
[taki ryż to jedno z moich ulubionych dań z dzieciństwa; o ile dobrze pamiętam, babcia robiła je często w piątki, bo w naszej rodzinie w tym dniu je się dania jarskie; było serwowane jako drugie danie; do tej pory, gdy widzę w karcie jakiejś restauracji ryż zapiekany z jabłkami, zawsze go zamawiam :)]


Składniki (na 6 kokilek lub jedno większe naczynie żaroodporne; ja robiłam w kokilkach, babcia zawsze robi w większym naczyniu):
  • 350g ryżu (babcia korzysta z takiego najzwyklejszego, nie z torebek; ja wykorzystałam resztkę ryżu krótkoziarnistego, który został mi z gotowania ryżu na mleku)
  • 1/2 litra mleka (babcia podaje, że ryżu powinno być tyle, ile mleka, najczęściej 0,5kg ryżu na 0,5 litra mleka, ale mój ryż jakoś szybciej chłonął mleczny płyn i musiałam dodać więcej)
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (16g)
  • mus jabłkowy
  • cynamon (opcjonalnie)
  • masło do wysmarowania kokilek (lub większego naczynia żaroodpornego)
Przygotowanie:
  1. ryż płuczemy pod bieżącą wodą, na sitku
  2. wypłukany ryż wrzucamy do garnka (najlepiej teflonowego, żeby ryż nie przywierał), dolewamy mleko i wsypujemy cukier
  3. ryż gotujemy z mlekiem i cukrem do uzyskania konsystencji risotto (czyli ziarna powinny być lekko posklejane, ale zachować kształt i twardość al dente)
  4. gdyby ryż za szybko wsiąknął mleko, można dodać więcej niż 0,5 litra
  5. kokilki smarujemy masłem, do każdej wkładamy ok. 2 łyżki ugotowanego ryżu i dociskamy
  6. na ryż nakładamy 1 łyżkę musu jabłkowego i przykrywamy kolejnymi 2 łyżkami ryżu i dociskamy
  7. na wierzchu układamy kilka plasterków masła i posypujemy cynamonem (lub nie)
  8. kokilki zapiekamy przez 15-20min w piekarniku (bez termoobiegu) nagrzanym do 180 stopni Celsjusza (w przypadku dużego naczynia żaroodpornego 20-25min)
  9. podajemy ciepłe, można z bitą śmietaną :)
Mus jabłkowy, który miałam od dziadków był słodki, w związku z tym poza dodaniem cukru waniliowego do ryżu, już nie dodawałam cukru. W ten sposób ryż był jedynie lekko słodkawy, a słodyczy całości nadawał mus.

Cynamonowe muffiny z musem jabłkowym

Składniki (na 12 muffinów o średnicy 5 cm):
  • 300g mąki pszennej
  • 120g cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (16g)
  • 125ml oleju słonecznikowego
  • 185ml jogurtu naturalnego (lub maślanki lub kefiru)
  • 1 jajko
  • 1,5 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 12 kopiastych łyżeczek musu jabłkowego
  • wykałaczki
Przygotowanie:
  1. w jednym naczyniu mieszamy mąkę pszenną, cukier, proszek do pieczenia, cukier waniliowy i cynamon
  2. w drugim naczyniu mieszamy olej, jogurt i jajko
  3. łączymy obie masy
  4. formę do muffinów natłuszczamy lub wykładamy papilotkami
  5. do każdego zagłębienia/każdej papilotki nakładamy masę, po ok 2 łyżki na 1 zagłębienie/papilotkę
  6. na wierzch masy nakładamy po 1 łyżeczce musu, a następnie delikatnie, za pomocą wykałaczki, mieszamy mus z ciastem na wierzchu przyszłego muffina
  7. w ten sposób przygotowane muffiny wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza (bez termoobiegu) i pieczemy przez 23-25 min
  8. upieczone muffiny studzimy
  9. jeśli nie jemy ich od razu, można schować je w szczelnym pudełku na kilka godzin (ja często chowam na całą noc), żeby nie wyschły oraz nabrały głębszego smaku
Smacznego :)

wtorek, 28 sierpnia 2012

Gruszkowe muffiny z mąki pełnoziarnistej z imbirową nutą i orzechowym wykończeniem

Miniony weekend spędziłam na działce rekreacyjnej mojego dziadka. Na terenie, na którym znajduje się wybudowany przez niego dom letniskowy, jest także sporych rozmiarów ogród warzywno-owocowy, gdzie dziadek własnoręcznie uprawia różnego rodzaju smakowite składniki, m.in. maliny, z których robi najlepszy na świecie dżem malinowy, świetnie nadający się do jedzenia z jogurtem naturalnym lub owsianką. Maliny obrodziły, a ja zostałam obdarowana 2 słoiczkami tego dżemu :) Oprócz dżemu malinowego dostałam również smażone jabłka (na bazie owoców z własnej hodowli - dziadek mówi, że najlepsze do tego celu są jabłka odmiany antonówka śmietankowa, które są pyszne również bez obróbki; z tych jabłek dziadek robi również bardzo dobre suszone talarki, które mam nadzieję dostać przy kolejnej wizycie ;), ogórki kiszone, sok malinowy (równie pyszny jak dżem, choć czasem wybuchowy, jak mogła się przekonać moja przyjaciółka Eliza - z nieznanych dotąd powodów dziadkowy sok malinowy sfermentował i dosłownie "wystrzelił" jej z butelki, jak napój gazowany, oblepiając całą kuchnię różową malinową mazią...). Dostałam też sporą porcję świeżych warzyw i owoców, m.in. dojrzałe, słodkie gruszki.

Sztuką nie jest wziąć, sztuką jest dopilnować, żeby takie dary się nie zmarnowały, szczególnie, gdy szybko się psują, a otrzymaliśmy ich dużą ilość. Na szczęście o okazję do ich przetworzenia nie było trudno ;) Pojawiła się mianowicie potrzeba upieczenia muffinów i zaniesienia ich do pracy. A że połowa (mam wrażenie) moich koleżanek i kolegów z pracy jest na diecie, wymyśliłam nieco mniej grzeszną wersję muffinów, zastępując białą mąkę mąką pełnoziarnistą, a biały cukier - cukrem trzcinowym. Dodałam też nieco mniej cukru niż zwykle, zakładając, że słodycz dojrzałych gruszek będzie stanowiła rekompensatę dla tych 50g cukru mniej. Wyszło ok :) Muffiny są wystarczająco słodkie, wilgotne dzięki gruszce i kefirowi (można zastąpić maślanką lub jogurtem naturalnym) i puszyste. Mają fajny, imbirowy finisz.

Muffiny z gruszką z imbirową nutą i orzechowym wykończeniem

Składniki (na 12 muffinów o średnicy 5 cm):
  • 300g mąki pszennej pełnoziarnistej (może też być zwykła, biała pszenna mąka - wtedy muffiny będą jeszcze lepsze ;)
  • 100g cukru trzcinowego (j.w.)
  • 100ml oleju słonecznikowego
  • 185ml kefiru (lub jogurtu naturalnego/maślanki)
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 1/2 łyżeczki mieszanki przypraw korzennych, jak do piernika
  • 2 nieduże, dojrzał gruszki
  • 2 garści pokruszonych orzechów włoskich
Przygotowanie:
  1. w naczyniu mieszamy mąkę, cukier trzcinowy, sodę oczyszczoną, proszek do pieczenia, mielony imbir oraz przyprawę korzenną
  2. w osobnym naczyniu mieszamy olej, kefir, jajko i esencję waniliową
  3. łączymy obie mieszaniny, mieszając łyżką (nie jest potrzebny robot kuchenny)
  4. ciasto można przykryć ściereczką i odstawić na jakiś czas (np. pół godziny) - z moich obserwacji wynika, że odstawione na chwilę ciasto ładniej wyrasta, aczkolwiek muffiny z założenia powinny być szybkie w wykonaniu, więc jeżeli nie macie czasu, pomińcie odstawianie
  5. gruszki obrać i pokroić w kostkę
  6. blachę do muffinów wyłożyć papilotkami lub wysmarować tłuszczem
  7. do każdej papilotki nałożyć ciasto (równomiernie, tak, aby wykorzystać całość, do ok. 3/4 wysokości)
  8. wierzch ciasta posypać pokruszonymi orzechami
  9. piec przez 23 minuty w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza
  10. po upieczeniu odstawić do wystudzenia
  11. jeżeli pieczemy muffiny wieczorem, a będziemy serwowali je dopiero następnego dnia, warto zabezpieczyć je przed wysychaniem, chowając do szczelnego opakowania lub przykryć folią (po wystudzeniu) - wówczas nabiorą głębszego aromatu
Smacznego :)

poniedziałek, 30 lipca 2012

Czekoladowe muffiny z buraczkami

Słodkie wypieki z wykorzystaniem warzyw to dla mnie nowe (ale nie zupełnie nowe, bo robiłam już muffiny z marchewką czy z dynią) terytorium. Z zamiarem upieczenia muffinów z buraczkami nosiłam się od jakiegoś czasu, odkąd zobaczyłam w telewizji program o przygotowywaniu posiłków o obniżonej kaloryczności, w którym zaprezentowano ciasto czekoladowe z buraczkami. Dodaje się je, aby zmniejszyć ilość tłuszczu i mąki w składnie wypieków, a jednocześnie zachować wilgotność ciasta.

Muffiny czekoladowe zamówiła sobie Justyna, koleżanka Wybranka ze studiów, którą odwiedziliśmy w miniony piątek, żeby osobiście poznać jej kilkumiesięczną córeczkę Polę. Chodziło o muffiny z czekoladowego ciasta i kawałkami czekolady. Postanowiłam, że to dobry moment na wypróbowanie znalezionego już dawno i dodanego do listy "do wypróbowania" przepisu na kakaowe muffiny z buraczkami z bloga Moje Wypieki. Dość ryzykowny pomysł jak na szykowanie deseru nie dla siebie, ale dla kogoś, ale nigdy nie zawiodłam się na przepisach z tego bloga, założyłam więc, że i tym razem nie będzie źle.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym trochę tego przepisu nie zmodyfikowała ;) Najpoważniejsze modyfikacje polegały na dodaniu do ciastak startej na tarce o grubych oczkach gorzkiej czekolady (72% kakao,125-gramowa tabliczka, z certyfikatem Fair Trade - do kupienia w delikatesach Marks & Spencer) oraz polaniu muffinów rozpuszczoną w kąpieli wodnej czekoladą (też gorzką). Ciasto wyszło puszyste i wilgotne, smak buraczków było czuć jedynie w momencie, gdy muffiny były jeszcze ciepłe. Po wystudzeniu, polaniu rozpuszczoną czekoladą, zawinięciu w folię spożywczą i kilkugodzinnym schłodzeniu smak buraczków stał się zupełnie niewyczuwalny, a muffiny zdaje się przypadły konsumentom do gustu ;) Kolejne eksperymenty z dodawaniem warzyw do ciast już wkrótce :)

Czekoladowe muffiny z buraczkami
[oryginalny przepis pochodzi z bloga Moje Wypieki, można go znaleźć tutaj]

[muffiny zaraz po wyjęciu z piekarnika, jeszcze przed polaniem roztopioną czekoladą]


Składniki (na 12-14 muffinów o średnicy 5cm):

  • ok. 500g surowych buraków (mniej więcej 2 duże buraki)
  • 260g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia (w oryginale jest 1 plus 3/4 łyżeczki sody)
  • 2 łyżeczki kakao (w oryginale jest 35g)
  • 150g cukru
  • 2 jajka
  • 80 ml oleju
  • 80 ml kefiru (może też być maślanka)
  • 2 gorzkie czekolady (ja miałam po 125g, ale 100-gramowe też będą ok)
Przygotowanie:
  1. buraki porządnie umyć, a następnie ugotować do miękkości (ja zawsze gotuję ze skórką, a obieram dopiero po ugotowaniu)
  2. ugotowane buraki kroimy na kawałki, wrzucamy do blendera i blendujemy na pures (powinniśmy uzykać ok 330ml pure)
  3. mąkę mieszay z proszkiem do pieczenia, cukrem i kakao
  4. w osobnym naczyniu jajka mieszamy z olejem i kefirem
  5. do mieszanki suchych składników dodajemy buraczane pure oraz mieszankę mokrych składników
  6. 1 tabliczkę czekolady ścieramy na tarce o dużych oczkach, najlepiej prosto do ciasta, mieszamy
  7. porcje ciasta (po ok 2 łyżki) przekładamy do blachy wyłożonej papilotkami (ciasta powinni być tyle, żeby sięgało do 2/3 wysokości papilotki)
  8. wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza i pieczemy 25min
  9. po upieczeniu studzimy
  10. drugą tabliczkę czekolady łamiemy na kawałki i wrzucamy do miski, którą stawiamy nad garnkiem z wrzącą wodą (uwaga, dno miski nie powinno stykać się z taflą wody) i ropuszczamy czekoladę
  11. rozpuszczoną czekoladą polewamy lub smarujemy pędzelkiem wystudzone babeczki
  12. po zastygnięciu czekolady możemy zabezpieczyć muffiny folią i wstawić je do lodówki, żeby czekolada się schłodziła
Muffiny z tego przepisu pięknie wyrastają, spokojnie można je serwować bez polewy czekoladowej - same w sobie dobrze się prezentują. Nie są zbyt słodkie, jeżeli wolicie bardziej niż mniej słodkie wypieki, dodajcie więcej cukru (np. 180-200g). Smacznego :)

P.S. Serdeczne pozdrowienia dla Justyny, Polci i Przemka :)

czwartek, 21 czerwca 2012

Muffiny z czereśniami i migdałami

Moi znajomi z pracy, którzy próbowali jak dotąd wielu rodzajów muffinów mojej roboty uznali, że ze słodkich te są najlepsze. Ja miałabym problem z jednoznacznym określeniem, że tak, to właśnie te, ale muszę przyznać, że uplasowały się w moim top3 :) Mają zalety wszystkich innych muffinów z mojego sprawdzonego przepisu na muffinową bazę (lekkie, puszyste, wilgotne), a dodatkowo w ich skład wchodzą moje ulubione owoce i pestki. I jedne i drugie mogłabym jeść garściami :)

Piekąc te muffiny korzystałam z migdałów, które sama zblanszowałam, a następnie zmieliłam w blenderze. 24 migdały odłożyłam do posiekania i udekorowania wierzchów babeczek. Ale można też kupić blanszowane migdały albo zmielone - też będą ok. Blanszując i mieląc migdały sama, miałam wrażenie, że wkładam w nie więcej serca i pewnie dlatego tak mi smakowały ;) Jest zdaje się taka zasada, że im więcej pracy kosztuje nas osiągnięcie jakiegoś celu, tym bardziej cieszą efekty... i tym bardziej boli, jeśli starania spełzną na niczym. Tym razem efekty były bardzo dobre :)

Muffiny z czereśniami i migdałami

Składniki (na 24 muffiny o średnicy 5cm, niezbyt wyrośnięte):
  • 200g mąki pszennej
  • 120-150g cukru (jeśli wolimy słodsze wypieki - dajemy więcej, jeśli mniej słodkie - mniej)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 150g migdałów nieblanszowanych (polecam kalifornijskie, które można dostać w Marks & Spencer) lub blanszowanych lub 100g mielonych migdałów
  • 0,5kg czereśni (najlepsze są takie ciemnie, ale w moim osiedlowym warzywniaku akurat takich nie było; uwaga, te ciemne bardzo brudzą paznokcie)
  • 1 jajko
  • 125ml oleju słonecznikowego
  • 1/2 dużego kubka jogurtu naturalnego (ok 200g)
Przygotowanie:
  1. ze 150g migdałów odkładamy 24 sztuki, resztę wkładamy do miseczki i zalewamy wrzątkiem
  2. odstawiamy na 5-10 minut, po czym odcedzamy i zdejmujemy skórkę
  3. obrane migdały osuszamy i mielimy w blenderze na drobne kawałeczki, przypominające okruchy ciastek
  4. wsypujemy zmielone migdały do miski, dodajemy mąkę, cukier, sodę i proszek do pieszenia, mieszamy
  5. w osobnym naczyniu mieszamy jajko, olej i jogurt
  6. łączymy obie masy, dobrze mieszamy (wystarczy łyżką)
  7. czereśnie myjemy i osuszamy, pozbawiamy je ogonków, drylujemy i kroimy na połówki
  8. tak przygotowane czereśnie dodajemy do ciasta i dobrze mieszamy
  9. blachę do muffinów wykładamy papilotkami lub smarujemy tłuszczem
  10. do każdej papilotki/zagłębienia nakładamy ciasto, do 3/4 wysokości/głębokości
  11. wierzch każdej babeczki posypujemy posiekanymi migdałami (po ok. 1 posiekanym migdale na babeczkę)
  12. rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza
  13. wstawiamy blachę z muffinami i pieczemy przez 23 minuty
  14. po upieczeniu studzimy i zajadamy :)
Smacznego :)


piątek, 8 czerwca 2012

Muffiny dla kibiców

Nie jestem fanką piłki nożnej i nie kibicuję ani polskiej, ani żadnej innej drużynie. Zdaję sobie sprawę z ekonomicznych i wizerunkowych korzyści z organizacji EURO 2012 w Polsce, ale całe to zamieszanie raczej mnie ziębi niż grzeje. Niestety nie jestem w stanie odciąć się od tego wydarzenia, mimo, że w środę po pracy z nieukrywanym zadowoleniem opuściłam miasto-gospodarza, udając się na Podkarpacie. EURO 2012 jest wszędzie, również w sklepie mięsnym należącym do sieci sklepów lokalnych zakładów mięsnych w moim rodzinnym mieście - swoim klientom proponują kiełbaski SPOKO. Że też człowiek nawet w kolejce po kawał mięcha nie może sobie od tego wszystkiego odpocząć (jeszcze tylko miesiąc ;). Co gorsza, zostałam dziś przyłapana przez Wybranka na nuceniu piosenki z jednej z okołoeurowych reklam... Dramat.

Jest takie powiedzenie, że jeżeli nie można z kimś wygrać, należy się do niego przyłączyć. Nie widzę siebie w tłumie poprzebieranych w barwy narodowe i kibicującym polskiej reprezentacji, która nie ma na swoim koncie zbyt wielu powalających sukcesów (a przynajmniej w ciągu ostatnich 10-12 lat). Jedyne, na co mnie stać w związku z EURO 2012, to zaprezentowanie propozycji przekąski, która być może pomoże kibicom polskiej reprezentacji zajeść smutek związany z rozczarowaniem, że znowu nie wygraliśmy/nie wygramy mistrzostw... Zapraszam więc na muffiny dla kibiców, w dwóch wersjach - jednej bardziej męskiej (boczek + cheddar + cebula), drugiej bardziej damskiej (szpinak + feta).

Muffiny z boczkiem, cheddarem i cebulką
Składniki (na ok. 14-16 muffinów o średnicy 5cm):
  • 375g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 200g sera cheddar (cheddar jest idealny do tego typu wypieków oraz do wszelkich innych dań zapiekanych w piekarniku; ma fajny kolor, odpowiednio wyrazisty smak i ładnie się topi)
  • 150g chudego boczku (może być taki paczkowany w plasterkach)
  • 1 średnia cebula
  • 2 jajka
  • 125g jogurtu naturalnego
  • 100g masła
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki pieprzu
Przygotowanie:
  1. mąkę przesiewamy do miski z solą, dodajemy proszek do pieczenia oraz pieprz, mieszamy
  2. boczek kroimy na niewielkie paseczki, wrzucamy na suchą patelnię i lekko przyrumieniamy na tłuszczu, który wytopi się z boczku (możemy odłożyć trochę boczku do udekorowania muffinów)
  3. drobno siekamy cebulę
  4. podsmażony boczek zdejmujemy z patelni, przekładając go na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym (żeby ręcznik wchłonąć nadmiar tłuszczu)
  5. na tłuszczu wytopionym z boczku na patelni podsmażamy chwilę cebulkę (do zeszklenia)
  6. po podsmażeniu cebulkę przekładamy do boczku
  7. przecieramy patelnię ręcznikiem papierowym i wrzucamy na nią masło, które roztapiamy na niewielkim ogniu (uwaga, żeby się nie przypaliło)
  8. gdy masło się roztopi, zdejmujemy patelnię z ognia i odstawiamy na chwilę na bok, żeby nieco przestygło
  9. ścieramy ser na tarce, na grubych oczkach
  10. boczek, cebulkę i starty ser dodajemy do mąki i dobrze mieszamy
  11. roztopione masło mieszamy z jajkiem i jogurtem naturalnym
  12. mieszaninę mokrych produktów łączymy z mączną mieszaniną i dobrze mieszamy (wystarczy łyżką)
  13. blachę do pieczenia muffinów wykładamy papilotkami i do każdej z nich nakładamy ciasto (do 2/3 wysokości)
  14. wierzch każdego muffina można udekorować kawałkiem boczku lub posypać posiekanym szczypiorkiem
  15. blachę z muffinamy wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni Celsjusza i pieczemy 20min
  16. po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i albo serwujemy na ciepło, albo studzimy
To była ta bardziej męska wersja. Teraz ta bardziej damska, co nie znaczy, że jest dużo zdrowsza czy też dużo mniej kaloryczna ;)

Muffiny z fetą i szpinakiem (with spinach & celebration* ;)
Składniki (na ok. 16-18 muffinów o średnicy 5cm):
  • 375g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 500g sera feta (2 kostki, np. marki Rucker; przy mniejszej ilości sera fetę bardzo słabo czuć; a mi zależało na wyraźnym smaku i dużych kostkach widocznych w cieście po ugryzieniu/przełamaniu muffina)
  • 300g świeżego szpinaku
  • 1 duży lub 2 małe ząbki czosnku
  • 2 jajka
  • 125g jogurtu naturalnego
  • 125g masła
  • 1/4 łyżeczki soli (mimo słoności fety)
  • 1/4 łyżeczki pieprzu
Przygotowanie:
  1. mąkę przesiewamy do miski z solą, dodajemy proszek do pieczenia oraz pieprz, mieszamy
  2. masło wrzucamy na patelnię/rondelek i roztapiamy na niewielkim ogniu, uważając, żeby się nie spaliło/zbrązowiło
  3. gdy masło się roztopi, zdejmujemy patelnię/rondelek z ognia i odstawiamy na bok, żeby masło nieco przestygło
  4. fetę kroimy w sporą kostkę
  5. czosnek drobno siekamy
  6. szpinak dokładnie myjemy (żeby potem piasek nie chrzęścił nam między zębami ;), usuwamy łodygi (no chyba, że mamy tzw. baby spinach, to wtedy nie), siekamy w paski i wrzucamy na chwilę na suchą patelnię teflonową, żeby szpinak lekko się poddusił - staramy się jednak, żeby nie stracił żywego koloru
  7. 2 łyżki podduszonego szpinaku łączymy z roztopionym masłem, jogurtem i jajkami, mieszamy za pomocą blendera (żeby rozdrobnić szpinak i nadać muffinom fajnego, zielonego koloru)
  8. pozostały szpinak i fetę dodajemy do mąki i dobrze mieszamy
  9. dodajemy mieszankę mokrych składników i dobrze mieszamy
  10. blachę do pieczenia muffinów wykładamy papilotkami i do każdej z nich nakładamy ciasto (do 2/3 wysokości)
  11. blachę z muffinamy wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni Celsjusza i pieczemy 20min
  12. po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i albo serwujemy na ciepło, albo studzimy
*po internecie krąży zdjęcie z jakiejś imprezy czy konferencji, w trakcie której jednym z dań serowanych w ramach cateringu były pierogi ze szpinakiem i fetą; w związku z tym, że - jak mniemam - było to wydarzenie międzynarodowe, nazwy dań zostały zaprezentowane także w języku angielskim - nazwę owych pierogów zgrabnie, acz raczej dosłownie, przetłumaczono na "dumplings with spinach & celebration" ;)

Życzę smacznego i łączę się w bólu z tymi osobami, które do piłki nożnej i rozpoczynających się właśnie mistrzostw mają stosunek podobny do mojego ;)

piątek, 1 czerwca 2012

Muffiny z Coca-Colą

Kolejna propozycja na Dzień Dziecka, tym razem z wykorzystaniem gazowanego, słodkiego napoju, czyli czegoś, co dzieci (podobno) lubią pić najbardziej ;) Coca-Cola nie jest jednak ulubionym napojem milusińskich, bo ma zbyt stonowany kolor - podobno im bardziej fluorescencyjna i rzadziej spotykana w naturze barwa napoju, tym chętniej sięgają po niego mali konsumenci ;) Znajomi, którzy mają dzieci, twierdzą, że ta sama zasada znajduje zastosowanie w przypadku wyboru słodyczy. Podobno wyjątkowo lubiane są słodycze koloru niebieskiego, jak np. takie - obrzydliwe już na pierwszy rzut oka - biało-niebieskie pianki przypominające smerfy... Cóż, moje muffiny nie przypominają postaci z bajek i nie są aż tak kolorowe ani słodkie jak te piankowe smerfy, ale mam nadzieję, że przypadną dzieciom do gustu, choćby tym dużym ;)

Pomysł dodawania gazowanego napoju do ciasta może wydawać się trochę niedorzeczny, ale wyszło naprawdę fajnie. Smak Coca-Coli nie jest wprawdzie bardzo mocno wyczuwalny (raczej lekko, na finiszu), ale dodatek gazowanego napoju dodatkowo spulchnia ciasto. Przepis zaczerpnęłam z pewnego amerykańskiego bloga Grab Your Fork, na który trafiłam za pośrednictwem foodgawker.com - polecam ten agregator blogów kulinarnych, to fantastyczna skarbnica pomysłów na dania wszelkiej maści. I te zdjęcia...sami się przekonajcie.

Muffiny z Coca-colą

Składniki (na 12-16 muffinów o średnicy 5cm):
  • 250g mąki pszennej
  • 130g cukru (w oryginalnym przepisie było 185g, ale to moim zdaniem stanowczo za dużo, biorąc pod uwagę fakt, że do ciasta dodajemy też słodką Coca-Colę)
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1 jajko
  • 125g jogurtu naturalnego lub maślanki
  • 1 łyżeczka esencji waniliowego
  • 125g masła
  • 1 łyżeczka kakao (w oryginale są 4, ale ja dałam mniej, bo zależało mi jedynie na lekko brązowawym kolorze, nie chciałam, żeby wyszły z tego kakaowe muffiny, a po dodaniu 4 łyżeczek takie właśnie by wyszły)
  • 3/4 szklanki (ok. 180ml) Coca-Coli
  • żelki o smaku Coca-Coli do dekoracji (taki gadżet :)
Przygotowanie:
  1. mąkę, cukier, sodę i sól mieszamy w misce
  2. w osobnym naczyniu mieszamy jajko, jogurt i esencję 
  3. do rondelka wlewamy Coca-colę i dodajemy masło oraz kakao, mieszamy i podgrzewamy na niewielkim ogniu, do rozpuszczenia masła
  4. gdy masło się rozpuści zestawiamy rondelek z kuchenki, aby mieszanina nieco przestygła (wystarczy 5 min)
  5. nieco przestudzoną maślano-cocacolowo-kakaową mieszaninę wlewamy do miski z mieszanką suchych składników, dobrze mieszamy
  6. następnie dodajemy mokre składniki (jajko wymieszane z jogurtem i esencją) i dobrze mieszamy
  7. rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza
  8. blachę do muffinów wykładamy papilotkami lub smarujemy zagłębienia tłuszczem
  9. do każdej papilotki wlewamy ciasto, do ok. 2/3 głębokości
  10. wstawiamy blachę do piekarnika i pieczemy przez 20min
  11. po upieczeniu studzimy
  12. po wystudzeniu można udekorować muffiny cocacolowymi żelkami, albo po prostu układając je na wierzchu każdej babeczki, albo smarując najpierw babeczki kremem (np. z serka mascarpone i cukru pudru - 2,5 łyżki cukru pudru na 250g serka; serek mieszamy z cukrem, wstawiamy na pół godz. do lodówki, potem smarujemy muffiny, a na kremie układamy cocacolowe żelki lub inne dekoracje)
Smacznego :)


poniedziałek, 28 maja 2012

Muffiny bananowo-truskawkowe

Chyba mam problemy z zachowaniem równowagi na blogu. Najpierw popadłam w przesadę z przepisami dotyczącymi jajek, teraz uczepiłam się ciast. Dziś będzie kolejny przepis na słodkie wypieki, mam już też pomysł na następny wpis, związany z Dniem Dziecka, i to też będzie coś na słodko (podobno dzieci najchętniej żywią się słodyczami - jak słyszę od moich obdarzonych potomstwem znajomych). Niemniej jednak w weekend postaram się pokazać jakiś przepis na coś, co nie będzie słodkie. Obiecuję :)

Sezon truskawkowego szaleństwa zaczyna się na dobre. Ja zapraszam dziś na bananowo-truskawkowe muffiny. Trochę w nadziei, że może ten i inne przepisy na muffiny przeczytają osoby serwujące swojej rodzinie czy gościom muffiny przygotowane na bazie gotowej mieszanki... Zupełnie tego nie rozumiem, bo co jak co, ale własnoręczne przygotowanie muffinów naprawdę nie jest skomplikowane i zajmuje niewiele więcej czasu niż przygotowanie muffinów "z proszku". Przy czym robiąc własne muffiny, jesteśmy w stanie w większym stopniu kontrolować to, co do nich trafia (a nawet świadomie kreować ich skład ;) niż serwując muffiny-gotowce.

Muffiny bananowo-truskawkowe

Składniki (na 12-16 muffinów o średnicy ok. 5cm):
  • 300g mąki pszennej
  • 120g cukru
  • 16g cukru waniliowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 jajko
  • 180g jogurtu naturalnego (kefir lub maślanka też będą ok)
  • 100ml oleju słonecznikowego
  • ok. 0,5kg drobnych truskawek
  • 2 dojrzałe banany

Przygotowanie:
  1. truskawki umyć, odłożyć kilkanaście najładniejszych sztuk do dekoracji, resztę obrać z szypułek i pokroić w ćwiartki
  2. banany obrać i rozgnieść widelcem na papkę
  3. wymieszać mąkę, cukier, cukier waniliowy, proszek do pieczenia i sodę 
  4. w osobnym naczyniu wymieszać jajko, jogurt i olej
  5. połączyć obie mieszaniny, dobrze wymieszać
  6. do ciasta dodać rozgniecione banany oraz pokrojone truskawki
  7. blachę do muffinów wyłożyć papilotkami lub wysmarować tłuszczem każde zagłębienie
  8. papilotki/zagłębienia wypełniać masą, do 2/3 wysokości papilotki/głębokości zagłębienia
  9. w każdą papilotkę wypełnioną ciastem wetknąć po 1 małej truskawce z szypułką (nie trzeba tego robić, bez  również dobrze smakują :)
  10. piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni Celsjusza (grzanie od góry i od dołu, bez termoobiegu) przez 23 min
  11. po upieczeniu wyjąć z piekarnika i wystudzić - konsumować już zimne (naprawdę jest duża różnica w smaku; ciepłe są raczej mdłe)


Smacznego :)


piątek, 30 marca 2012

Muffiny z owocami (ob)leśnymi

Na smutki, rozterki i tęsknoty najlepsze są słodycze :) Albo inne wysokokaloryczne dania, najlepiej o dużej zawartości tłuszczu. Muffiny spełniają wszystkie te warunki i - mam nadzieję - spełnią się również w roli pocieszycieli dla osób tęskniących za latem. Były już muffiny cytrynowe z pierzynką z serka mascarpone, czas na muffiny z owocami leśnymi, zwanymi przez mojego Wybranka "obleśnymi" (chyba nie dlatego, że jakoś strasznie ich nie lubi, raczej tak po prostu, ten typ tak ma). Te owoce leśne to tak z przymrużeniem oka trochę, bo z owoców wchodzących w skład mrożonki, którą wykorzystałam do upieczenia tych muffinów, jedynie czarne jagody kwalifikują się do tej kategorii. Pozostałe składniki - truskawki i maliny - są raczej z ogrodu. Ale co tam. Mieszankę mrożonych truskawek, malin i jagód można zastąpić innymi mrożonymi lub świeżymi owocami. Nie polecam ananasa - po podgrzaniu bywa gorzki... A przecież chodzi o to, żeby trochę osłodzić sobie egzystencję.

Muffiny z owocami (ob)leśnymi

Składniki (na ok 16 muffinów o średnicy 5 cm):
  • 300g mąki pszennej
  • 150g cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 125g masła
  • 200ml maślanki
  • 1 jajko
  • 250g mrożonych owoców (jeśli niektóre owoce są duże - u mnie były spore truskawki - dobrze jest pokroić je na mniejsze kawałki)
  • cukier puder do posypania
Przygotowanie:
  1. masło roztapiamy i studzimy
  2. rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza (grzanie od góry i od dołu, bez termoobiegu)
  3. wystudzone masło mieszamy z jajkiem i maślanką (dobrze, by były w temperaturze pokojowej, żeby masło nie zbryliło się pod wpływem kontaktu z zimnym jajkiem i maślanką prosto z lodówki)
  4. w osobnym naczyniu mieszamy suche składniki - mąkę, cukier, proszek i sodę
  5. łączymy obie mieszaniny, które należy dobrze wymieszać (wystarczy łyżką)
  6. do uzyskanej masy dodajemy mrożone owoce, mieszamy
  7. blachę do pieczenia muffinów wykładamy papilotkami lub smarujemy tłuszczem (zagłębienia)
  8. nakładamy masę do papilotek/zagłębień, do 2/3 wysokości (po ok 1 czubatej łyżce masy)
  9. wstawiamy do piekarnika i pieczemy przez 23 minuty
  10. upieczone muffiny studzimy i posypujemy cukrem pudrem
Życzę smacznego, udając się na kolację przygotowaną przez Wybranka (makaron z boczkiem, śmietaną, groszkiem i szałwią, z tego przepisu - w piątkowy wieczór nie będę się oszczędzała ;). A do tego Chianti Classico.

środa, 14 marca 2012

Muffiny "pełen tłuszcz"

"Pełen tłuszcz" oznacza mniej więcej to samo, co "full wypas", a określenie to znalazłam w jednej z gazet kierujących swoje treści do entuzjastów samochodowego tunningu. Swojego czasu należał do nich mój brat, stąd takie czasopismo u nas w domu. Zajrzałam kiedyś z ciekawości, trafiając na relację z jakiegoś tunningowego eventu i trafiłam na to określenie. Bardziej niż do aut pasuje mi do muffinów, które ostatnio upiekłam. Traktowane dosłownie, oddaje charakter tych babeczek, składających się z masła, mąki, jajka, boczku i sera cheddar, czyli samych dietetycznych składników ;)

A inspiracją do upieczenia takich muffinów była dla mnie książka z przepisami na muffiny znaleziona w sieci sklepów Marks&Spencer, nosząca tytuł "Easy muffins. 100 fuss-free recipes for everyday cooking". Zawiera przepisy zarówno na słodkie muffiny (cytrynowe z makiem, z jabłkami i kruszonką, z morelami i prażonymi migdałami, z pistacjami i limonką, z rabarbarem, rodzynkami i imbirem, z syropem klonowym i orzechami pekan, z nektarynkami i bananami, z jagodami, z masłem orzechowym, itd.), jak i niesłodkie (z karmelizowaną cebulą, z marchewką i kolendrą, pomidorowe, ziołowe z wędzonym serem, z serem z niebieską pleśnią i z gruszką, z mozzarellą i pieczoną papryką, itd.). Każdy znajdzie coś dla siebie. Polecam tę i inne książki z kucharskie, które można dostać w tej sieci handlowej.

Muffiny "pełen tłuszcz"
Składniki (na ok 14-16 muffinów o średnicy 5 cm):
  • 300g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 2 jajka
  • 125ml mleka
  • 125g masła
  • 150g boczku
  • 100g sera cheddar, najlepiej dojrzałego
  • ok. 2 czubate łyżki posiekanego szczypiorku
Przygotowanie:
  1. roztopić masło i odstawić do wystygnięcia
  2. boczek pokroić na małe kawałki, wrzucić na rozgrzaną (ale nie maksymalnie) patelnię i chwilę podsmażyć (ale nie na tyle, żeby się zwęglił ;)
  3. wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, sodę i posiekany szczypiorem w jednej misce
  4. w drugiej misce wymieszać jajko, mleko i wystudzone masło
  5. połączyć obie mieszaniny
  6. do uzyskanej masy dodać podsmażony boczek, dobrze wymieszać
  7. rozgrzać piekarnik do 200 stopni Celsjusza
  8. ser pokroić w kosteczkę
  9. blachę do muffinów wyłożyć papilotkami lub wysmarować tłuszczem
  10. do każdej papilotki/zagłębienia nakładać masę, do 2/3 wysokości/głębokości
  11. na każdej porcji ciasta ułożyć po kilka kosteczek sera i lekko wcisnąć je w masę
  12. wstawić do piekarnika i piec 20min
Myślę, że powinny dobrze komponować się z piwem.

Smacznego :)