Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapiekanki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapiekanki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 czerwca 2019

Biała lazania z zielonymi szparagami, groszkiem, szpinakiem i pieczarkami

"I wtedy ja, na dany znak, prężąc i śmiejąc się szampańsko, wchodzę, ubrany w biały frak, mówiąc dobry wieczór państwu" - mówił Piotr Fronczewski w skeczu pt. "Cyrk", autorstwa Wojciecha Młynarskiego. Pominę resztę tej opowieści, bo jest mało, a wręcz a-apetyczna, a poza tym mamy dopiero popołudnie, więc z "dobrymi wieczorami" należałoby jeszcze zaczekać ;-)

Nie mogłam się jednak powstrzymać, żeby ten cytat tu przytoczyć, bo bardzo mi do białej lazanii, która robi wrażenie, wjeżdżając na stół niemal jak konferansjer w białym fraku wyłaniający się na pogrążonej w półmroku cyrkowej scenie. Alternatywnie, mogłam przytoczyć cytat z weselnej piosenki "Cała na biało", ale w jej tekście nic o bieli nie ma, więc pomysł upadł.

Żarty na bok. Tegoroczny sezon szparagowy powoli zmierza ku końcowi, zakończmy go więc z przytupem. Biała lazania to dość pracochłonne danie, ale imponuje wyglądem i smakiem. Jak na lazanię (i na skład białego sosu, beszamelu) jest zaskakująco lekka, zapewne dzięki dużej ilości zielonych warzyw. Ja wprawdzie czułam się po niej ociężała, ale to głównie dlatego, że za dużo jej zjadłam. Klasyczna (czerwona) lazania pozostanie moją ulubioną (co pomidor, to pomidor), ale ta biała jest przyjemnym urozmaiceniem.  

Poniższy przepis bazuje na recepturze zaczerpniętej z bloga Broma Bakery.

Biała lazania z zielonymi szparagami, groszkiem, szpinakiem i pieczarkami


Składniki (dla 3-4 osób)

NA SOS
  • 4 łyżki stołowe masła
  • 1/4 szklanki mąki pszennej
  • 2 szklanki mleka
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • sól i pieprz do smaku
POZOSTAŁE
  • Świeże platy makaronu na lazanię (można je kupić w dobrze zaopatrzonych supermarketach lub w specjalistycznych sklepach z włoską żywnością) - moim zdaniem świeża sprawdzi się lepiej, bo beszamel nie jest tak skuteczny w nawilżaniu i zmiękczaniu makaronu jak sos pomidorowy, nie ryzykowałabym z suchymi płatami
  • 15 zielonych szparagów, raczej cieńszych (ew. mogą być dzikie, czyli cienkie jak solone paluszki)
  • 1 szklanka mrożonego zielonego groszku
  • duża garść świeżego szpinaku (najlepiej młodego, a jeśli macie "stary" usuńcie twarde części z liści)
  • 250g pieczarek
  • 1 mała zwykła biała cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 125-150 g mozzarelli
  • 2 łyżki oliwy
  • sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:

BESZAMEL
  1. do rondelka wrzucamy masło, rozpuszczamy
  2. do rozpuszczanego masła dodajemy mąkę, mieszkamy (trzepaczką najlepiej) i chwilę razem podsmażamy
  3. wlewamy mleko i mieszamy trzepaczką, aż sos zgęstnieje (kiedyś czytałam radę Magdy Gessler, żeby mleko było gorące, bo inaczej zrobią się grudki, ale moim zdaniem może być mleko w temperaturze pokojowej, dużo zależy od tego, czy będziemy stali nad rondlem i sumiennie mieszali trzepaczką, aż sos zgęstnieje)
  4. doprawiamy gałką muszkatołową, solą i pieprzem
  5. zdejmujemy z ognia i odstawiamy
POZOSTAŁE
  1. szparagi myjemy, odłamujemy zdrewniałe końcówki, przekrajamy wzdłuż na pół (no chyba, że są bardzo cienkie, wówczas nie), a następnie na pół w poprzek, oprószamy solą i pieprzem
  2. pieczarki obieramy lub myjemy, kroimy w plasterki (mogą być grube) i wrzucamy na suchą patelnię, dusząc w sosie własnym do odparowania wody
  3. cebulę i czosnek obieramy, drobno kroimy
  4. jak woda z pieczarek odparuje, dodajemy na patelnię 1 łyżkę oliwy i chwilę podsmażamy
  5. następnie dorzucamy cebulę i czosnek i podsmażamy razem z pieczarkami, doprawiamy solą i pieprzem
  6. mrożony groszek zalewamy wrzątkiem, trzymamy 1-2 minuty i odcedzamy
  7. mozzarellę odsączamy z płynu i rwiemy na nieduże kawałki
  8. na dnie naczynia żaroodpornego, w którym będziemy robili lazanię, wlewamy łyżkę oliwy i natłuszczamy naczynie
  9. następnie kładziemy na natłuszczonym naczyniu płaty lazanii, pokrywając je 3-4 łyżkami beszamelu, który równomiernie rozprowadzamy po całej powierzchni płatów, a na sosie układamy 1/3 pokrojonych szparagów
  10. przykrywamy kolejnym płatem makaronu, który również smarujemy beszamelem i rozprowadzamy na nim 1/2 pieczarek, 1/2 groszku i posypujemy połową liści szpinaku
  11. przykrywamy kolejnym płatem makaron, który również smarujemy beszamelem i rozprowadzamy na nim kolejną 1/3 szparagów
  12. przykrywamy kolejnym płatem makaronu, który również smarujemy beszamelem i rozprowadzamy na nim pozostałą część pieczarek, groszku i szpinaku
  13. przykrywam kolejnym płatem makaronu, smarujemy resztką beszamelu, posypujemy porwaną mozzarellą, a na wierzchu układamy resztę szparagów i oprószamy całość lekko solą
  14. przykrywamy folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni Celsjusza, grzanie od góry i od dołu, bez termoobiegu, na środkową półkę
  15. Pieczemy 30 min, a następnie zdejmujemy folię i pieczemy przez kolejnych 20-30 minut, aż mozzarellą na wierzchu się zarumieni, szparagi na wierzchu będą nadal zielone
  16. Podajemy zaraz po upieczeniu
Smacznego :-)


niedziela, 6 maja 2018

Zapiekanki z zielonymi szparagami

Sezon szparagowy wystartował. Tzn. szparagi z importu były dostępne już od jakiegoś czasu, teraz można korzystać z polskich plonów :-) Wybranek zaopatrzył nas w trzy piękne pęczki w piątek, więc weekend upływa nam pod znakiem szparagowych posiłków.

Szukając pomysłów na szparagowe dania, najczęściej trafiam albo na szparagi pieczone z różnymi dodatkami (np. z szynką parmeńską, z cytryną i rozmarynem, pod beszamelem, na cieście francuskim), albo na makarony/risotta z dodatkiem tych warzywa (np. risotto z dodatkiem kurczaka i marchewki, makaron ze szparagami, boczkiem i sosem alfredo) albo na szparagi w towarzystwie jajek (np. z omletem, z jajecznymi muffinami, z jajkiem sadzonym, z pastą jajeczną). Rzadziej zdarzają się inne kombinacje, ale nie przestaję szukać - na liście "do zrobienia" mam szparagi w jakimś azjatyckim daniu (prawdopodobnie "stir fry") i w sałatce. A dziś zapiekanki ze szparagami :-)

Zapiekanki to danie kultowe, chyba nie znam nikogo, kto by ich nie lubił. U mnie i Wybranka w domu zapiekanki (zwane "zapieksami") to jedno z częściej pojawiających się "dań", szczególnie, jak na dworze jest zimno i ciemno, a w pracy był ciężki dzień. To też całkiem niezły sposób na wykorzystanie pieczywa, które nie jest pierwszej świeżości.

Gdy byłam dzieckiem, moja Mama robiła zapiekanki dla mnie i mojego rodzeństwa w takim PRLowskim opiekaczu, produkowanym w NRD, czasami można znaleźć to ustrojstwo na Allegro. Mój Tato nazywał je "wulkanizatorkiem" :-)  Zapiekanki z tego opiekacza to jest jedno z moich najsilniejszych i najmilszych gastrowspomnień z dzieciństwa - pamiętam zapach spieczonego sera, chrupanie przypieczonego pieczywa, zajadanie zapiekanek przed telewizorem, w trakcie seansu Smerfów (oczywiście tylko wtedy, gdy Taty nie było w domu, bo Tato nie pozwalał nam nic jeść w dużym pokoju, żeby chociaż jedno pomieszczenie w domu pozostało w stanie "wyjściowym"). Dobrze w domu być z Mamą :-)

Przygotowanie zapiekanek to żadna filozofia, miałam więc wątpliwości, czy w ogóle wrzucać ten przepis na bloga, no ale jednak wrzucam, bo może kogoś zainspirują do takiego wykorzystania szparagów :-) Moja wersja jest bez mięsa, ale można oczywiście dodać jakąś wędlinę.

Zapiekanki z pieczarkami, mozzarellą i szparagami


















Składniki (dla 2-4 osób, w zależności od pojemności żołądka):
  • 2 nieduże bagietki (ale takie raczej polskie niż francuskie; bardzo dobrze nadają się do tego bagietki z piekarni Piwońskich w Warszawie) lub tzw. weki lub bułki paryskie
  • 500g pieczarek
  • 1 duża mozzarella (można też użyć zwykłego sera żółtego, ale mi zależało na mozzarelli, bo ma delikatny smak, a więc nie zdominuje szparagów)
  • 1 pęczek szparagów
  • 1 małą cebulka (u mnie była szalotka)
  • 1 łyżka oleju
  • natka pietruszki (kilka łodyżek)
  • sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
  1. Mozzarellę wyjmujemy z opakowania, odsączamy z płynu, kroimy na plastry, a każdy plaster rozrywamy na mniejsze kawałki (zaczynam od odsączenia i rozdrobnienia mozzarelli, bo niektóre mozzarelle mają w sobie bardzo dużo płynu, a jeśli tego płynu się nie pozbędziemy, na pizzy czy zapiekance może powstać nieapetyczne bajoro)
  2. Pieczarki myjemy i obieramy (jeśli obieracie, nie wszyscy to robią), kroimy na plasterki i wrzucamy na suchą patelnię, żeby odparować z nich wodę
  3. Cebulkę obieramy, drobno siekamy
  4. Gdy woda z pieczarek wyparuje, dodajemy na patelnię łyżkę oleju, wrzucamy cebulkę i chwilę razem podsmażamy
  5. Natkę pietruszki (można oczywiście pominąć, ale dla mnie pieczarki, cebula i natka = best friends forever) drobno siekamy i dorzucamy na patelnię, mieszamy, doprawiamy całą zawartość solą i pieprzem do smaku i zdejmujemy z ognia
  6. Szparagi myjemy, odłamujemy zdrewniałe końce i kroimy na nieduże kawałki (takie, żeby zmieściły się w poprzek na bagietce/wece/bułce paryskiej) - dzięki rozdrobnieniu szybciej się upieką
  7. Bułkę przekrajamy w poprzek, układamy na kratce do pieczenia (takiej z piekarnika) przekrojoną stroną do dołu i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni Celsjusza na 3 min
  8. Po upływie 3 minut obracamy przekrojone bułki na drugą stronę i opiekamy przez kolejne 3 min
  9. Opieczone z dwóch stron bułki wyjmujemy z pieca, na każdej układamy pieczarki (pieczarki można wcześniej zblenderować na masę, którą posmarujecie bułki, ale mi się nie chciało), potem kawałki mozzarelli, a na wierzchu kawałki szparagów, posypujemy odrobiną soli i pieprzu i wstawiamy do piekarnika na ok. 15 min, zmniejszając temperaturę do 180 stopni
  10. Zapiekamy do momentu, aż mozzarella się stopi, a szparagi nieco przyrumienią, utrzymując jednocześnie zielony kolor (khaki nas nie interesuje ;-)
  11. Gotowe zapiekanki serwujemy na ciepło - używanie keczupu nie jest oczywiście zabronione, ale ja sobie podarowałam ;-)
Smacznego :-)

sobota, 5 maja 2018

Naleśniki z pieczarkowo-szpinakowym nadzieniem zapiekane z jajkiem

Odkąd zaczęłam samodzielnie gotować, wypróbowałam całkiem sporo przepisów, z których niektóre były naprawdę skomplikowane. Efekty tych moich starań zwykle były ok - czasami mniej, czasami bardziej, ale ogólnie coś zjadliwego z tego wychodziło (z wyjątkiem sytuacji, kiedy łamałam przepisy, działając wbrew wieloletniej tradycji czy zdrowemu rozsądkowi ;-) Pokonały mnie naleśniki, i to nie jeden raz. Próbowałam wielu przepisów i technik, ale zawsze grono ofiar jest duże. Ostatnio połowa ciasta wylądowała w koszu, bo naleśniki nie chciały odchodzić od patelni - nie wiem, czy to wina eksperymentowania z mlekiem bez laktozy, czy patelni, po prostu się przyklejały, przypalały i rwały przy próbie oddzielenia od spodu patelni. A zależało mi, żeby mieć chociaż 4 sztuki, bo chciałam zrobić danie, które Wam dziś zaprezentuję. Ostatecznie się udało, ale następnym razem poproszę, żeby naleśniki zrobił dla mnie ktoś inny (Wybranek podchodzi do gotowania na większym luzie niż ja, więc pewnie jemu wyjdą bez problemu).

Dzisiejsza propozycja została zaczerpnięta z bloga Pyszności.pl, aczkolwiek jestem przekonana, że wcześniej widziałam ją na którymś z zagranicznych video blogów, natomiast nie mogą znaleźć oryginału, podaję link do polskiego odpowiednika, bo jest na nim dobrze zilustrowany proces przygotowania tego dania. Łatwiej obejrzeć niż zrozumieć to, co zaraz tu nawypisuję ;-)

Danie to nadaje się na śniadanie (szczególnie, jeśli ktoś lubi cięższe śniadania), na lunch, a i na kolację nie będzie złe. Farsz można dowolnie modyfikować, dodając mięsne składniki, warzywa, inne zioła. Możliwości jest wiele. Jest to też sposób na wykorzystanie naleśników, które zrobiliście poprzedniego dnia, ale nie zostały zjedzone, o ile nie dodaliście do ciasta naleśnikowego cukru.

Naleśniki z pieczarkowo-szpinakowym nadzieniem zapiekane z jajkiem



















Składniki (dla 2 osób):
  • 4 duże, niesłodzone naleśniki (przepisu nie podaję, bo nie mam takiego, który mogłabym z czystym sumieniem polecić z powodów opisanych powyżej; dobrze, jeśli naleśniki są raczej cieńsze i elastyczne niż grube i puszyste, żeby nie pękały przy zwijaniu)
  • 250g pieczarek
  • 2 garści młodego szpinaku
  • mała cebulka (u mnie była biała końcówka od zielonej cebulki)
  • 3 jajka
  • tarty parmezan
  • świeża natka pietruszki
  • sól i pieprz do smaku
  • olej słonecznikowy (lub inny dobrze znoszący wysokie temperatury)
Przygotowanie:
  1. Pieczarki myjemy i obieramy (jeśli obieracie pieczarki), siekamy w plasterki i wrzucamy na suchą patelnię, żeby puściły wodę i się w niej udusiły
  2. Cebulę obieramy i drobno siekamy
  3. Gdy z pieczarek odparuje cały płyn, dodajemy na patelnię łyżkę oleju i dorzucamy posiekaną cebulę, chwilę razem smażymy, mieszając od czasu do czasu
  4. Gdy cebula będzie miękka, dorzucamy na patelnię szpinak, mieszamy, do momentu, aż szpinak zmięknie, ale nadal będzie miał ładny, zielony kolor
  5. Zawartość patelni doprawiamy solą i pieprzem (wedle uznania), posypujemy drobno posiekaną natką, mieszamy i zdejmujemy z ognia
  6. Dwa naleśniki układamy na blacie/desce do krojenia obok siebie tak, żeby brzeg jednego nieco zachodził na drugi - miejsce, w którym się łączą, smarujemy rozkłóconym jajkiem, żeby się skleiło
  7. Na naleśniki nakładamy (w poprzek) "ścieżkę" z połowy farszu, smarujemy brzegi naleśników rozkłóconym jajkiem i zwijamy w rulon
  8. To samo robimy z pozostałymi naleśnikami i farszem
  9. Naczynie do zapiekania w piekarniku (ja miałam duże kokilki, ale może być coś innego - jeśli blaszka, wyłóżcie papierem do pieczenia) natłuszczamy olejem
  10. Naleśnikowe rulony zwijamy na kształt ślimaków, miejsce, w którym końcówka rulony zachodzi na ślimaka smarujemy jajkiem, żeby się przykleiła 
  11. Naleśnikowe ślimaki wkładamy do naczynia do zapiekania, tak, aby naleśnik przybrał formę miseczki (z wyższymi brzegami i zagłębieniem wewnątrz), posypujemy startym parmezanem
  12. Naczynie z tak przygotowanymi naleśnikowymi ślimakami wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni Celsjusza i zapiekamy przez 10 min
  13. Po upływie 10 minut wyjmujemy naczynie z piekarnika, na wierzch każdego ślimaka wybijamy ostrożnie jajko, doprawiamy jajko solą i pieprzem i wstawiamy z powrotem do piekarnika (raczej na niższą półkę niż na wyższą - u mnie stało na ok 1/3 wysokości piekarnika) i zapiekamy do momentu, aż białko się zetnie (u mnie trwało to ok 10 min)
  14. Gotowe danie wyjmujemy z pieca, posypujemy drobno posiekaną natką pietruszki i serwujemy (koniecznie na ciepło)
Smacznego :-)

wtorek, 21 maja 2013

Białe szparagi zapiekane pod beszamelem

Tym razem białe szparagi, zapiekane z sosem beszamelowym z przepisu Julii Child. Uznałam, że najwyższy czas wypróbować przepis autorstwa osoby, która jak mało kto (niepochodzący z Francji) znała się na kuchni francuskiej i na francuskich sosach, których dodatek potrafi zmienić garść pospolitych warzyw w wyrafinowaną, elegancką potrawę. Przepis na sos, który prezentuję w dzisiejszym wpisie, pochodzi z kultowej książki "Mastering the art of French cooking", tom 1. Ilość składników na sos z książki zmniejszyłam o połowę (sos ze 100% składników to za dużo na porcję dla 2 osób).

W wielu przepisach na to danie znalazłam informację, że szparagi trzeba najpierw obgotować. Ja jestem na to zbyt leniwa i praktyczna - skoro i tak się upieką w trakcie zapiekania pod beszamelem, po co je wcześniej gotować? Ugotowane i upieczone mogą stać się zbyt miękkie i trudno będzie odróżnić sos od rozmiękczonego i "rozciapanego" szparaga...

Białe szparagi zapiekane pod beszamelem

Składniki (porcja dla 2 osób):
  • pęczek świeżych, możliwie cienkich* białych szparagów
  • 1 płaska łyżka masła + trochę do natłuszczenia naczynia żaroodpornego
  • 1 czubata łyżka mąki pszennej
  • 1 szklanka mleka
  • szczypta soli + sól i biały pieprz do smaku
  • opcjonalnie: świeża natka do posypania
*jeśli będą grube, mogą się nie upiec w podanym czasie, pomijając już fakt, że grube białe szparagi często są po prostu przerośnięte, łykowate i gorzkie i nie pomoże im nawet beszamel

Przygotowanie:
  1. szparagi opłukujemy pod bieżącą wodą i obieramy
  2. odcinamy lub odłamujemy końcówki
  3. naczynie żaroodporne natłuszczamy, na dnie układamy szparagi (najlepiej tylko jedną warstwę, żeby równomiernie się upiekły)
  4. nagrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza (bez termoobiegu, grzanie od dołu i od góry)
  5. do niedużego garnka wlewamy mleko, dodajemy szczyptę soli i doprowadzamy do zagotowania
  6. masło wrzucamy do rondelka i rozpuszczamy (powinno się jedynie rozpuścić, a nie zbrązowieć) na niedużym ogniu
  7. do rozpuszczonego masła dodajemy mąkę i energicznie mieszamy (najlepiej trzepaczką, ale uwaga na dno rondelka, jeśli jest teflonowe, nie używamy metalowych trzepaczek), a następnie chwilę podsmażamy (Julia Child radzi 2 minuty), ale nie doprowadzamy do zmiany koloru (kolor zasmażki powinien pozostać kremowy)
  8. następnie dolewamy gorące mleko do zasmażki i energicznie mieszamy, gotując sos na niedużym ogniu
  9. gdy sos się zagotuje, pozostawiamy go jeszcze chwilę na ogniu (cały czas mieszając) (Julia Child radzi pozostawić przez 1 minutę)
  10. zdejmujemy sos z ognia i doprawiamy solą i białym pieprzem do smaku
  11. gotowym sosem polewamy szparagi i wstawiamy do piekarnika, na środkową półkę
  12. pieczemy ok 15-20 minut do zrumienienia sosu
  13. gotową zapiekankę wyjmujemy z piekarnika i od razu serwujemy, np. posypaną świeżą, posiekaną natką
Przed zapieczeniem szparagi można np. owinąć plastrami gotowanej szynki lub naleśnikami, a dopiero później polać beszamelem i zapiec. Takie urozmaicenie.

niedziela, 23 września 2012

Desery z musem jabłkowym

Moi dziadkowie z obu stron co roku robią zapasy musu jabłkowego z jabłek własnej hodowli. Takie przetwory są świetne jako nadzienie do naleśników czy szarlotki albo dodatek do pieczonego indyka. Bardzo dobrze smakują również po prostu wyjadane łyżeczką ze słoika, podczas posiedzenia przed telewizorem :)

Z kilku słoików, które dostałam pod koniec sierpnia, nie zostało już niestety nic, ale mam nadzieję, że przy kolejnej wizycie u dziadków uzupełnię zapasy ;) Tymczasem prezentuję dwa przepisy na desery z musem jabłkowym: zapiekany ryż oraz muffiny. Ryż jest z przepisu mojej babci, a muffiny to mój własny wymysł. Zachęcam do wypróbowania.

Ryż na mleku zapiekany z musem jabłkowym
[taki ryż to jedno z moich ulubionych dań z dzieciństwa; o ile dobrze pamiętam, babcia robiła je często w piątki, bo w naszej rodzinie w tym dniu je się dania jarskie; było serwowane jako drugie danie; do tej pory, gdy widzę w karcie jakiejś restauracji ryż zapiekany z jabłkami, zawsze go zamawiam :)]


Składniki (na 6 kokilek lub jedno większe naczynie żaroodporne; ja robiłam w kokilkach, babcia zawsze robi w większym naczyniu):
  • 350g ryżu (babcia korzysta z takiego najzwyklejszego, nie z torebek; ja wykorzystałam resztkę ryżu krótkoziarnistego, który został mi z gotowania ryżu na mleku)
  • 1/2 litra mleka (babcia podaje, że ryżu powinno być tyle, ile mleka, najczęściej 0,5kg ryżu na 0,5 litra mleka, ale mój ryż jakoś szybciej chłonął mleczny płyn i musiałam dodać więcej)
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (16g)
  • mus jabłkowy
  • cynamon (opcjonalnie)
  • masło do wysmarowania kokilek (lub większego naczynia żaroodpornego)
Przygotowanie:
  1. ryż płuczemy pod bieżącą wodą, na sitku
  2. wypłukany ryż wrzucamy do garnka (najlepiej teflonowego, żeby ryż nie przywierał), dolewamy mleko i wsypujemy cukier
  3. ryż gotujemy z mlekiem i cukrem do uzyskania konsystencji risotto (czyli ziarna powinny być lekko posklejane, ale zachować kształt i twardość al dente)
  4. gdyby ryż za szybko wsiąknął mleko, można dodać więcej niż 0,5 litra
  5. kokilki smarujemy masłem, do każdej wkładamy ok. 2 łyżki ugotowanego ryżu i dociskamy
  6. na ryż nakładamy 1 łyżkę musu jabłkowego i przykrywamy kolejnymi 2 łyżkami ryżu i dociskamy
  7. na wierzchu układamy kilka plasterków masła i posypujemy cynamonem (lub nie)
  8. kokilki zapiekamy przez 15-20min w piekarniku (bez termoobiegu) nagrzanym do 180 stopni Celsjusza (w przypadku dużego naczynia żaroodpornego 20-25min)
  9. podajemy ciepłe, można z bitą śmietaną :)
Mus jabłkowy, który miałam od dziadków był słodki, w związku z tym poza dodaniem cukru waniliowego do ryżu, już nie dodawałam cukru. W ten sposób ryż był jedynie lekko słodkawy, a słodyczy całości nadawał mus.

Cynamonowe muffiny z musem jabłkowym

Składniki (na 12 muffinów o średnicy 5 cm):
  • 300g mąki pszennej
  • 120g cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (16g)
  • 125ml oleju słonecznikowego
  • 185ml jogurtu naturalnego (lub maślanki lub kefiru)
  • 1 jajko
  • 1,5 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 12 kopiastych łyżeczek musu jabłkowego
  • wykałaczki
Przygotowanie:
  1. w jednym naczyniu mieszamy mąkę pszenną, cukier, proszek do pieczenia, cukier waniliowy i cynamon
  2. w drugim naczyniu mieszamy olej, jogurt i jajko
  3. łączymy obie masy
  4. formę do muffinów natłuszczamy lub wykładamy papilotkami
  5. do każdego zagłębienia/każdej papilotki nakładamy masę, po ok 2 łyżki na 1 zagłębienie/papilotkę
  6. na wierzch masy nakładamy po 1 łyżeczce musu, a następnie delikatnie, za pomocą wykałaczki, mieszamy mus z ciastem na wierzchu przyszłego muffina
  7. w ten sposób przygotowane muffiny wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza (bez termoobiegu) i pieczemy przez 23-25 min
  8. upieczone muffiny studzimy
  9. jeśli nie jemy ich od razu, można schować je w szczelnym pudełku na kilka godzin (ja często chowam na całą noc), żeby nie wyschły oraz nabrały głębszego smaku
Smacznego :)

czwartek, 16 sierpnia 2012

Wypasiona lasagne mojej babci

Objedliśmy się jak dzikie osły – skwitowała dzisiejszy obiad moja babcia, po tym, jak każdy z biesiadników skonsumował swój kawałek lasagne, którą dla nas przygotowała. W zasadzie to danie można zaliczyć do kategorii potraw jednogarnkowych, bo znalazły się w nim: makaron, mięso mielone, kiełbasa wiejska, pomidory, szpinak, pieczarki i ser żółty. Wszystkie te składniki zostały odpowiednio przygotowane, a następnie poprzekładane i zapieczone w piekarniku. Wyszła wielka porcja pysznej zapiekanki.

To nie jest lasagne, jaką znacie. To jest lasagne mojej babci, jedyna w swoim rodzaju. Przekonajcie się sami. Uwaga: to danie jest naprawdę sycące, z tymi dzikimi osłami to nie żart, aczkolwiek nie wiem, dlaczego akurat dzikie osły zostały przywołane przez babcię, ale być może taki dziki osioł to bardzo żarłoczne zwierzę. Prawie tak żarłoczne, jak przywoływane czasami przeze mnie dzikie węże ;)

Lasagne mojej babci

Składniki (porcja dla 6-8 osób; dzisiejszą lasagne babcia przygotowała w naczyniu żaroodpornym o wymiarach 20x30x10cm):
  • ok. 1 i 1/3 opakowania szuszonych płatów makaronowych na lasagne (ok. 650g, pakowany jest zwykle po 500g)
  • 500g kiełbasy wiejskiej (im chudsza, tym lepsza)
  • 300-350g mięsa mielonego (u nas była mielona szynka wieprzowa – to jest ulubiony rodzaj mięsa mielonego babci, stąd taki wybór)
  • 5 dużych pieczarek
  • duża garść świeżego szpinaku (lub pół opakowania mrożonego, w liściach)
  • 2 średniej wielkości cebule
  • 1 puszka pomidorów bez skórki (ok. 400g)
  • kilka plastrów sera żółtego (100-150g)
  • ok. 100ml śmietany (12% będzie ok)
  • masło
  • olej
  • ulubione zioła
  • sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
  1. Kiełbasę obieramy ze skórki i kroimy (może być w plastry, może być drobniej)
  2. Cebulę obieramy i siekamy w drobną kostkę, a następnie podsmażamy chwilę na 1 łyżce oleju (chodzi o to, żeby się zeszkliła)
  3. 1/3 podsmażonej cebuli dodajemy do mielonego mięsa, doprawiamy solą, pieprzem i ziołami (ew. innymi przyprawami, jeśli ktoś lubi)
  4. Pieczarki myjemy, kroimy w kostkę i podduszamy na 1 łyżce masła (nie chodzi o to, żeby je odparować, powinny zatrzymać płyn), doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy z 1/3 podsmażonej cebuli
  5. Szpinak dusimy w niewielkiej ilości wody (1/4 szklanki), do miękkości, gdy już zmięknie dodajemy śmietanę i doprawiamy solą i pieprzem do smaku
  6. Pomidory (wraz z sokiem) przekładamy do rondelka, dodajemy resztę cebuli, doprawiamy solą, pieprzem, ziołami (oraz ew. innymi przyprawami) i gotujemy z nich sos (powinien być raczej płynny, żeby nawilżył płaty makaronowe)
  7. Naczynie żaroodporne natłuszczamy masłem
  8. Na jego dno wlewamy trochę sosu pomidorowego (tak, żeby pokrył dno)
  9. Na sosie układamy pierwszą warstwę makaronu
  10. Na pierwszą warstwę makaronu nakładamy sos pomidorowy – tak, żeby przykrył makaron
  11. Na sosie układamy drugą warstwę makaronu
  12. Drugą warstwę makaronu pokrywamy mięsem mielonym
  13. Na mięsie układamy kolejną warstwę makaronu
  14. Na makaronie układamy pokrojoną kiełbasę, którą skrapiamy sosem pomidorowym (2-3 łyżki)
  15. Skropioną sosem kiełbasę przykrywamy kolejną warstwą makaronu
  16. Makaron pokrywamy podduszonymi pieczarkami, które przykrywamy kolejną, ostatnią warstwą makaronu
  17. Na ostatniej warstwie makaronu rozkładamy szpinak duszony ze śmietaną i przykrywamy go plastrami sera żółtego
  18. Na serze układamy kawałeczki masła
  19. Całość przykrywamy przykrywką od naczynia żaroodpornego lub folią aluminiową
  20. Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza
  21. Wstawiamy naczynie z lasagne do piekarnika
  22. W momencie, w którym ser zacznie się topić, zmniejszamy temperaturę do 160 stopni Celsjusza i zapiekamy ok. 60min (trzeba sprawdzić miękkość płatów makaronowych i stopień przypieczenia sera – jeśli są wystarczająco miękkie/przypieczone, 60min powinno wystarczyć, jeśli nie – można potrzymać w piecu dłużej)
Warstw makaronu i rodzajów farszu może być oczywiście mniej, mogą to też być inne rodzaje nadzienia, ale wówczas nie będzie to już taki prawdziwy babciny lasagne'owy wypas :)
Podajemy z napojami ułatwiającymi trawienie, np. z piwem ;)
Smacznego :)

środa, 7 grudnia 2011

Moussaka, czyli lasagne z bakłażanem zamiast makaronu ;)

Moussaka (musaka) to kolejne po zapiekance po pastersku danie z jagnięciną, które już od jakiegoś czasu planowałam wypróbować. Tym razem udało mi się kupić mieloną jagnięcinę (polecam sklep Befsztyk na warszawskim Mokotowie, mają bardzo duży wybór mięs i wędlin wysokiej jakości) - poświęciłam się, wstając w sobotę wcześniej niż poprzednim razem, kiedy to do zapiekanki po pastersku udało mi się kupić jedynie mieloną wołowinę, bo pojawiłam się w sklepie po godz. 11 w sobotę (błąd).

Moja siostra, która wraz z moimi rodzicami i Wybrankiem uczestniczyła w degustacji tego dania w moim wykonaniu, stwierdziła, że moussaka to w zasadzie taka lasagne, z tą różnicą, że sos mięsny przekłada się z plastrami bakłażana zamiast płatów makaronu. Jest w tym dużo racji, bo moussaka to nic innego jak zapiekanka z bakłażanami i mielonym mięsem w sosie pomidorowym, polana na wierzchu sosem beszamelowym.

Korzystałam z przepisu z bloga Kwestia Smaku, który nieco zmodyfikowałam (tym razem naprawdę nieco ;). Nie nazwałabym go przepisem na prawdziwą grecką moussakę ze względu na dodatek parmezanu, ale liczę, że po spróbowaniu tego dania prawdziwy Grek nie byłby zniesmaczony ;)

Moussaka

Składniki (porcja dla 5-6 osób):


SOS MIĘSNY
  • 1 kg chudego mielonego mięsa (najlepiej jagnięciny, ale wołowina też ujdzie)
  • 2 puszki pomidorów (bez skórki, krojonych)
  • 1 słoiczek przecieru pomidorowego (ok 90g)
  • 2 średnie cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 2/3 szklanki czerwonego wina (raczej nie burgunda) - w oryginale było białe wino, ale do jagnięciny jednak bardziej pasowało mi czerwone
  • 2 łyżki posiekanej natki
  • 1 łyżeczka mielonego cynamonu (nadaje naprawdę ciekawego, ale nie nachalnego aromatu - mój tato, który za cynamonem nie przepada, jadł doprawioną w ten sposób moussakę ze smakiem ;)
  • 2 łyżeczki suszonego oregano
  • szczypta chili
  • sól, pieprz do smaku
BAKŁAŻANY
  • 2 duże bakłażany (ok 1,1-1,2 kg)
  • oliwa
  • sól, pieprz do smaku
SOS BESZAMELOWY
  • 45g masła
  • 3 płaskie łyżki mąki
  • 300 ml mleka (zmniejszyłam ilość mleka w stosunku do oryginalnego przepisu - bałam się, że jeżeli dodam ilość zgodną z oryginalnym przepisem, beszamel będzie za rzadki, a powinien być raczej gęsty)
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • sól
  • 2 czubate łyżki startego parmezanu + 2 czubate łyżki startego parmezanu do posypania po wierzchu
  • opcjonalnie: drobno posiekana natka pietruszki do posypania po wierzchu (tego w oryginalnym przepisie nie ma)
Przygotowanie:
  1. nagrzać piekarnik do ok. 180-200 stopni Celsjusza (funkcja grill)
  2. bakłażany umyć, wysuszyć, pokroić (w poprzek) na plastry szerokości ok 0,5 cm
  3. dużą blachę wyścielić folią aluminiową, wysmarować oliwą (cienko), ułożyć na niej plastry bakłażana (mogą nieco na siebie zachodzić), skropić oliwą, doprawić solą i pieprzem
  4. bakłażany piec przez 15 min (w oryginalnym przepisie jest rada, żeby po połowie tego czasu przewrócić plastry na drugą stronę, ale ze względu na wrodzone lenistwo nie zrobiłam tego)
  5. upieczone bakłażany wyjąć z piekarnika i odstawić
  6. na patelnię wlać 2 łyżki oliwy, podsmażyć na niej obrane i drobno posiekane czosnek i cebulę
  7. do podsmażonej cebuli z czosnkiem dorzucić mięso (smażyć przez chwilę, aż całkowicie zmieni kolor z czerwonego na szaro-różowy)
  8. na patelnię wlać wino i chwilę poddusić w nim mięso, aż alkohol wyparuje
  9. na patelnię wlać pomidory z puszki
  10. zawartość patelni doprawić cynamonem, chilli, ziołami oraz solą i pieprzem
  11. gotowy sos odstawić
  12. na innej patelni rozpuścić masło
  13. gdy masło będzie już rozpuszczone, dodać mąkę i chwilę razem podsmażyć (zrobi się tego zasmażka)
  14. stopniowo wlewać mleko na patelnię z zasmażką, cały czas mieszając, do powstania gęstego sosu
  15. doprawić gałką muszkatołową i solą (nie za dużo, bo parmezan jest słony)
  16. do beszamelu dodać 2 łyżki startego parmezanu
  17. piekarnik nagrzać do 180 stopni Celsjusza (grzanie od góry i od dołu; na 5 ostatnich minut pieczenia można włączyć funkcję grill/grzanie tylko od góry, żeby zapiekanka ładnie się zarumieniła)
  18. naczynie żaroodporne wysmarować oliwą
  19. na dnie ułożyć 1/4 plastrów bakłażana (ilość "pięter" zależy do wymiarów naczynia żaroodpornego), następnie 1/3 sosu
  20. później ułożyć drugą 1/4 plastrów i posmarować drugą 1/3 sosu
  21. następnie ułożyć trzecią 1/4 plastrów i posmarować resztą sosu
  22. na wierzchu ułożyć pozostałe plastry i polać je sosem beszamelowym tak, aby sos dokładnie przykrył wierzch zapiekanki
  23. wierzch zapiekanki polany beszamelem posypać pozostałym startym parmezanem
  24. piec przez 35 min
  25. po upieczeniu wierzch zapiekanki można posypać świeżą, drobno posiekaną natką
Podawać z lekkim, czerwonym wytrawnym winem oraz sałatką ze świeżych warzyw (u mnie: miks sałat + pomidorki koktajlowe + cebula + sos z oliwy, soku z cytryny, soli i pieprzu).

Smacznego :)

wtorek, 29 listopada 2011

Zapiekanka kowbojska, czyli shepherd's pie z wołowiną

Miała być zapiekanka pasterska, znana jako shepherd's pie. Nie wyszło, bo w sklepie mięsnym nie było już mielonej jagnięciny (tak to jest, jak do najpopularniejszego w okolicy sklepu mięsnego, czynnego od godziny 8, przychodzi się po godzinie 11). A w klasycznym shepherd's pie musi być jagnięcina, bo brytyjscy pasterze robili to danie z tego, co mieli pod ręką (klasyczne danie z resztek posiłku z dnia poprzedniego) - nie sądzę, żeby mieli akurat wołowinę. No chyba, że nie byli brytyjscy tylko amerykańscy i nie paśli owiec, ale krowy. Z tym, że wówczas zapiekanka ta powinna nazywać się "kowbojska", bo pasterz krów to "cowboy" nie "shepherd" raczej ;)

Z braku jagnięciny stanęło na wołowinie. Nie jadłam nigdy prawdziwego shepherd's pie, więc nie jestem w stanie stwierdzić, czy zapiekanka z wołowiną jest lepsza, czy gorsza niż z jagnięciną. Mam jednak nadzieję, że przy kolejnej próbie uda mi się jednak kupić jagnięcinę i zrobić tą zapiekankę tak, jak nakazuje tradycja. Z drugiej strony rodzaj mięsa nie był jedynym odstępem od reguły, jakiego się dopuściłam. Korzystałam bowiem z nieco unowocześnionego przepisu Gordona Ramsaya, według którego do przygotowania tej zapiekanki wykorzystuje się takie składniki jak wino czy parmezan. Nie sądzę, żeby brytyjscy pasterze owiec nosili takie składniki przy sobie ;)

Shepherd's pie z wołowiną


Składniki (dla 3-4 osób):
  • 0,5kg mięsa wołowego
  • 1 duża marchew
  • 1 duża cebula
  • 5 dużych ziemniaków
  • pół szklanki startego parmezanu + jeszcze trochę (duża szczypta) do posypania po wierzchu
  • pół szklanki czerwonego wina
  • 3/4 szklanki bulionu
  • 2 czubate łyżki przecieru pomidorowego (wystarczy mały słoiczek przecieru Łowicz lub kotlin, taki ok 80-90g)
  • kilka chlustów sosu Worcester (do kupienia w sklepach z żywnością z importu, w supermarkecie też widziałam, ale pewnie nie w każdym jest) - u mnie wyszły w sumie 2 łyżki
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 gałązka świeżego rozmarynu
  • kilka gałązek świeżego tymianku
  • sól, pieprz do smaku
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
Przygotowanie:
  1. ziemniaki obrać i ugotować w lekko osolonej wodzie
  2. mięso wrzucić na patelnię z rozgrzaną oliwą, chwilę podsmażyć
  3. dorzucić obraną i startą na tarce (na grubych oczkach) marchew, wymieszać
  4. dorzucić obraną i startą na tarce (na grubych oczkach) cebulę, wymieszać
  5. dorzucić obrany i rozgnieciony (lub starty na drobnych oczkach) czosnek
  6. posiekać i dodać zioła (same listki/igiełki, bez łodyżek)
  7. doprawić sosem Worcester, wymieszać
  8. wlać wino, wymieszać, chwilę odparować
  9. dodać przecier pomidorowy, wymieszać
  10. dodać bulion, wymieszać, chwilę poddusić (żeby płyn odparował)
  11. doprawić solą i pieprzem
  12. w międzyczasie przepuścić przez praskę lub dokładnie rozgnieść (na pure) ziemniaki
  13. do jeszcze ciepłego pure dosypać parmezan i doprawić (głównie pieprzem, bo parmezan sam w sobie jest słony), wymieszać
  14. na dno naczynia żaroodpornego wyłożyć mieszankę mięsa i warzyw, a na to wyłożyć masę ziemniaczaną
  15. całość posypać parmezanem
  16. wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza z termoobiegiem i grillem (opiekaniem) od góry (od dołu nie) - jeśli nie macie termoobiegu to zapiekajcie w temperaturze 200 stopni
  17. piec 20 min (do zarumienienia ziemniaczanego wierzchu)
  18. podawać z piklami lub sałatą z dressingiem na bazie musztardy dijon


Filmik z instruktażem można znaleźć np. tutaj.

Po wstępnej degustacji Wybranek określił to danie mianem "takie chłopskie". Skoro już jesteśmy przy temacie "chłopów", a raczej mężczyzn, do tego dania świetnie pasuje określenie zaprezentowane przez autorkę bloga Sto Kolorów Kuchni, którego autorem jest bliski jej mężczyzna: "Kochanie, tu jest wszystko, czego potrzeba (czytaj ziemniaki i mięso)" ;)

Polecam to danie na jesienne i zimowe dni - sycące to ono jest ;)

niedziela, 18 września 2011

Pomidory faszerowane a la PANI

PANI to moje ulubione czasopismo dla kobiet, od kilku lat nie przegapiłam chyba żadnego wydania. Głównie ze względu na ciekawe reportaże i podejście do mody, ale także ze względu na sekcję „Gust”, w której są stałe kolumny „Kuchnia z pasją” i „Podróże”. „Kuchnia z pasją” to kolumna prowadzona przez Tadeusza Pióro, historyka literatury, poety, wykładowcy Uniwersytetu Warszawskiego oraz miłośnika dobrej kuchni. Każdy z jego artykułów ma jakiś motyw przewodni (w jednym z poprzednich wydań był to np. absynt), wokół którego buduje prezentowany jadłospis. Zwykle oglądałam zdjęcia potraw jego autorstwa i czytałam przepisy z zainteresowaniem, ale również z pewną nieśmiałością, bo momentami wydawały mi się trochę zbyt wydumane (posługując się artykułem z absyntem w roli głównej: gazpacho z truskawek i pomidorów z granitą z absyntu, carpaccio z warzyw z sosem absyntowym, itd.). W związku z tym owszem, czytałam i oglądałam, ale jakoś nigdy nie wypróbowałam żadnego z przepisów pana Pióro. Aż do dziś :)

We wrześniowym wydaniu PANI motywem przewodnim kolumny „Kuchnia z pasją” były pomidory. Bo teraz są najlepsze – sierpień i wrzesień to moment, w którym są dojrzałe, mają piękny kolor i jeszcze piękniejszy zapach (o ile nie są to pomidory z hipermarketu). Postanowiłam więc zwalczyć nieśmiałość wobec przepisów pana Pióro i wypróbować ten najapetyczniejszy z nich: pomidory faszerowane.


Nie mogłam oczywiście nie zmodyfikować tego przepisu (nie byłabym sobą ;), poniżej prezentuję moją wersję, stąd dopisek "a la" przed PANI.

Pomidory faszerowane a la PANI


Składniki (dla 2 głodnych osób lub 4 mniej głodnych ;)
  • 4 duże pomidory bawole serca (kupując pomidory, wybierajcie takie, które nie są bardzo miękkie - jeśli będą za miękkie, mogą się rozpruć w trakcie wypełniania farszem lub pieczenia; jednocześnie wybierajcie takie, które mają płaski spód = które ustoją w brytfance, a nie przewrócą się na bok, a farsz się wysypie)
  • 200g mielonej cielęciny (może być mielona wołowina lub indyk, ale w oryginale jest cielęcina i w tym miejscu postanowiłam trzymać się oryginalnego przepisu; mieloną cielęcinę w Warszawie można kupić np. w sklepie internetowym befsztyk.pl lub w stacjonarnym sklepie o tej samej nazwie, który znajduje się przy ul. Puławskiej, praktycznie na rogu ul. Puławskiej i ul. Domaniewskiej, 3 kroki od stacji Metro Wilanowska)
  • 50g kaszy bulgur (można ją kupić w delikatesach Marks & Spencer; bulgur można zastąpić ryżem lub kuskusem)
  • 1/2 dużej czerwonej papryki
  • 1/2 niewielkiej papryczki chili
  • 1 średnia cebula
  • 10 czarnych oliwek
  • 1/2 krzaka świeżej bazylii
  • 4 ząbki czosnku
  • kilka gałązek świeżego tymianku
  • 1 gałązka świeżego rozmarynu
  • 400 ml bulionu (w oryginale jest cielęcy, ja miałam warzywny)
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • sól, pieprz
Przygotowanie:
  1. bulgur ugotować (15-20 min) na niewielkim ogniu w 200 mln bulionu (gotować do momentu, w którym kaszka wchłonie cały płyn)
  2. pomiory umyć, oszuszyć, ściąć górną część z szypułką (tak, żeby powstało coś na kształt "czapeczki")
  3. delikatnie wydrążyć miąsz z pomidorów (tak, żeby nie uszkodzić ścianek), miąsz drobno posiekać
  4. drobno posiekać 1 ząbek czosnku i cebulę
  5. na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić mięso mielone, podsmażyć kilka chwil, następnie dodać cebulę i czosnek, a po chwili także pokrojony miąsz pomidorów
  6. drobniutko posiekać chili, paprykę pokroić w niedużą kostkę, oliwki w półplasterki
  7. chili, paprykę i oliwki dodać do mięsa, smażyć wszystko razem przez 5 min
  8. dodać bulgur, doprawić solą i pieprzem (wedle uznania)
  9. na koniec do farszu dodać grubo posiekaną bazylię i wyłączyć ogień pod farszem
  10. piekarnik nagrzać do 180 stopni Celsjusza (bez termoobiegu)
  11. pozostałych 200ml bulionu wlać do formy do pieczenia/naczynia żaroodpornego, wrzucić tymianek i rozmaryn
  12. pozostały czosnek (3 ząbki) rozgnieść końcówką noża (może być z łupinkami), dorzucić na blachę/do naczynia żaroodpornego
  13. pomidory nafaszerować farszem, przykryć "czapeczkami", ułożyć na blaszce/w naczyniu żaroodpornym
  14. wstawić do nagrzanego piekarnika, piec przez 15 min (bez przykrycia)
Pomidory nie zostały obrane ze skórki, bo najprawdopodobniej bez niej rozsypałyby się. Po zapieczeniu skórka sama schodzi. Można posypać odrobiną startego parmezanu lub dodatkową bazylią.

Smacznego :)

wtorek, 16 sierpnia 2011

Tonące łódeczki z cukinii

Dlaczego tonące? Bo tak przeładowane farszem, że gdyby były prawdziwymi łodziami najprawdopodobniej by zatonęły przy takim obciążeniu ;) W przypadku tego dania nadmierny ładunek nie był jednak tak przykry w skutkach, jakby to było w przypadku prawdziwej łodzi. Wręcz przeciwnie, wyszło całkiem dobrze i całkiem dobrze wchodziło w towarzystwie delikatnego w smaku czerwonego wytrawnego wina rodem z Chile, które do wczorajszej kolacji zaserwował tato :)

To danie wybrałam trochę z premedytacją, a premedytacja ta dotyczyła cukini. W moim rodzinnym domu, w którym właśnie odchamiam się po kilku wyjątkowo ciężkich tygodniach w pracy, cukinia w zasadzie nie występowała. Lądowała na naszym stole chyba tylko wtedy, gdy babcia robiła letnie leczo z papryki, pomidorów i cukinii, obdarowywując nim nas. Postawiłam sobie za cel popularyzację tego warzywa wśród mojej najbliższej rodziny, albowiem sama odkryłam jego zalety i uważam, że zasługuje na większą atencję niż dotychczas.

Tonące łódeczki z cukinii

Składniki (dla 4 osób):
4 nieduże cukinie
0,5 kg mięsa (miałam zmieloną szynkę wieprzową, ale mielona pierś z indyka czy mielona wołowina też będzie ok)
1 op. ryżu (= 1 torebka)
1 duża cebula
1 ząbek czosnku
3-4 suszone grzyby (użyłam suszonych, bo innych "na stanie" nie było; można zastąpić świeżymi grzybami leśnymi lub pieczarkami)
kilka gałązek natki pietruszki
sól, pieprz, oliwa
opcjonalnie parmezan (lub ser żółty, np. gouda)

Przygotowanie:
1. namoczyć suszone grzyby w wodzie, a gdy zmięnką, podgotować przez 10 min w osolonej wodzie (lub poddusić świeże grzyby na patelni)
2. nagrzać piekarnik do 160 stopni Celsjusza
3. ugotować ryż na sypko
4. cebulę i czosnek drobno posiekać, podsmażyć na 2 łyżkach oliwy
5. do cebuli i czosnku dodać mięso mielone, doprawić solą i pieprzem do smaku
6. cukinie umyć, osuszyć, przekroić na wzdłuż na pół
7. z cukinii wydrążyć miąsz za pomocą łyżeczki, aby zrobić miejsce na farsz
8. wydrążony miąsz posiekać i poddusić razem z usmażonym mięsem
9. "łódeczki" posolić, ułożyć na wysmarowanej oliwą blaszce do pieczenia (naczyniu żaroodpornym) i wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 stopni Celsjusza - piec 10 min z termoobiegiem (ten zabieg ma na celu podpieczenie cukinii i odparowanie z nich wody przed nałożeniem farszu)
10. grzyby odcedzić i drobno posiekać, dodać do mięsa i miąszu z cukinii
11. do mieszaniny dodać ugotowany ryż, chwilę razem poddusić, żeby smaki się połączyły
12. mieszaninę doprawić do smaku solą i pieprzem oraz garścią drobno posiekanej natki
13. podpieczone "łódeczki" wypełnić warszem, ułożyć na blaszce, przykryć folią aluminiową i zapiekać w 180 stopniach Celsjusza przez 15 min - bez termoobiegu (folia ma zapobiec wysuszeniu farszu)
14. wyjąć cukinie z piekarnika, ułożyć na talerzu, poszczególne porcje obsypać płatkami parmezanu (ja wykrajam je z kawałka parmezanu za pomocą obieraczki do warzyw) lub na każdą "łódeczkę" położyć 1-2 prostokątne plastry sera żółtego (który roztopi się pod wpływem ciepła potrawy)

Zamiast cukinii można użyć papryki lub bakłażana.