Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 listopada 2014

Sałatka na ciepło, z kaszanką, z przepisu Rachel Khoo

Zwolenników lekkiej kuchni taka sałatka mogłaby wprawić w konsternację. No bo jak to? Sałatka z... kaszanką? Rachel Khoo, córka Austriaczki i Chińczyka, urodzona w Wielkiej Brytanii, dodała do niej jeszcze ziemniaki (które - zakładam - również nie należą do ulubionych składników sałatkożerców) i jabłka (najmniejsze zło). Wyszło z tego ciekawe i smaczne połączenie, a przepis trafił do książki pt. "Mała paryska kuchnia", wydanej w Polsce przez wydawnictwo Albatros. To jest jedna z tych książek kucharskich, które miło się ogląda i z której przepisów po prostu chce się korzystać. Do tej samej kategorii należą też obie wydane w Polsce książki Sophie Dahl (w których oprócz przepisów są też ciepłe historie z życia autorki). No ale miało być o sałatce, nie o książkach :-)

Z zamiarem zrobienia sałatki kaszankowo-ziemniaczano-jabłkowej nosiłam się ponad rok. W końcu, stojąc w długiej kolejce w sklepie mięsnym Befsztyk (w którym mięso jest dobrej jakości i bezglutenowe*), zwróciłam uwagę na kaszankę i stwierdziłam, że albo teraz, albo nigdy ;-) W ten sposób, pod wpływem impulsu, nabyłam kaszankę, sztuk dwie, i popędziłam do domu, żeby - póki impuls trwa - zrobić w końcu tę sałatkę.

Wytyczne z przepisu Rachel Khoo potraktowałam raczej jako ogólne wskazówki, nie usmażyłam ziemniaków i kaszanki na patelni, nie obrobiłam termicznie jabłek. Ale sałatka i tak wyszła smaczna i wyjątkowo sycąca jak na sałatkę. Sami się przekonajcie.

Sałatka z kaszanki, ziemniaków i jabłek

Składniki (dla dwóch osób, do najedzenia się):
- 500g ziemniaków
- 2 tradycyjne kaszanki dobrej jakości (waga po ok 150g każda)
- 2 nieduże jabłka (autorka oryginalnego przepisu poleca Granny Smith i takie właśnie miałam)
- olej do natłuszczenia formy
- świeża mięta lub natka do posypania
- sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:
1. Ziemniaki obieramy i kroimy w niedużą kostkę (większą niż do zupy, ale jednocześnie nie za dużą, żeby pieczenie ziemniaków nie trwało wieki)
2. Niedużą formę do pieczenia (może być naczynie żaroodporne albo blacha, nieduża po to, żeby w piekarniku zmieściły się 2 na raz) natłuszczamy olejem, a następnie układamy na niej ziemniaczane kostki, skrapiamy olejem i oprószamy solą i pieprzem
3. Tak przygotowane ziemniaki wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180-200 stopni Celsjusza i pieczemy do uzyskania złotego koloru i przypieczonej "skórki" (u mnie trwało to ok 30min, ale sporo zależy od wielkości ziemniaczanych kostek i tego, jak "zachowuje się" Wasz piekarnik, więc po prostu obserwujcie)
4. Kaszankę (obraną ze skórki lub nie, ja nie obieram) kroimy w kostkę i rozkładamy na dnie drugiego naczynia żaroodpornego, również natłuszczonego olejem, i wstawiamy do piekarnika (jeżeli kaszanka sama w sobie jest słabo doprawiona, można - po wcześniejszym spróbowaniu - dosolić i dopieprzyć)
5. Kaszankę pieczemy do momentu, aż jej kawałki będą lekko chrupiące (u mnie trwało to jakieś 15min)
6. Jabłka porządnie myjemy, osuszamy i kroimy w kostkę (jeśli ktoś z Was woli bez skórki, spokojnie można obrać)
7. Gdy ziemniaki i kaszanka będą upieczone, wykładamy je na talerz, posypujemy kostkami jabłek i posiekaną miętą lub natką 

Smacznego :-)

*O co chodzi z tym glutenem w mięsie? Mięso z natury glutenu nie zawiera, ale jak dowiedziałam się ostatnio od Wybranka mego, jest składnikiem różnego rodzaju dodatków dodawanych do mięs surowych (głównie paczkowanego mielonego mięsa, ale producenci wielokrotnie udowodnili, że lepiej ich dokładnie sprawdzać niż im ufać) i wędlin. Wybranek dowiedział się o tym od swojej koleżanki pracy, u której synka zdiagnozowano alergię na gluten i która dostała sporo informacji od lekarza, w jakich z pozoru bezglutenowych produktach gluten może się znajdować. A więc: uwaga na mięso i wędliny. Befsztyk potwierdził, że w surowym mięsie, które sprzedają, glutenu nie ma.

wtorek, 11 listopada 2014

Gulasz wieprzowy na cydrze jabłkowym z jabłkami z patelni

Tym razem "nadaję" z Poznania, gdzie wraz z Wybrankiem mym spędziliśmy długi weekend. Głównym celem naszej podróży było świętowanie dnia Św. Marcina, którego punktem kulminacyjnym - jak dla nas - jest konsumpcja rogali świętomarcińskich (żeby rogale mogły się tak nazywać, muszą być zgodne z pewnymi wytycznymi, a ich producent musi mieć specjalny certyfikat). To nie pierwszy raz, kiedy świętujemy to święto w Poznaniu. W tym roku ze smutkiem stwierdziłam, że z wiekiem zmniejszają mi się możliwości konsumpcyjne. Byłam bowiem w stanie zjeść tylko jednego rogala, a jeszcze 3 lata temu bez problemu "opychałam" dwa. No cóż, może to i lepiej dla mojej tuszy, bo taki jeden świętomarciński rogal to ok 1200 kcal. Ale żal jest ;-)

Ze wszystkich polskich miast, w których byłam, Poznań lubię najbardziej. No, może nie bardziej niż moje rodzinne miasto, ale bardziej niż Warszawę, w której mieszkam. Poznań lubię za atmosferę, wydaje mi się rodzinna (nie, nie czytałam Jeżycjady, ale pod wpływem wizyt w Poznaniu mam zamiar). Jest spokojniejszy niż Warszawa. Bardzo podoba mi się architektura (poznański eklektyzm) i klimat dzielnicy Jeżyce. Obawiam się jednak, że w Poznaniu może nie być zbyt dużego zapotrzebowania na ludzi z moimi kompetencjami ekonomisty-teoretyka z PRowskim doświadczeniem... Więc zostaje mi Warszawa.

W nawiązaniu do tej rodzinnej atmosfery Poznania podaję przepis na danie, które przygotowałam niedawno dla mojej rodziny. Z jabłek, w które obfituje jesień, i z polskiego cydru. W imię #jedzjablka. Posesja moich rodziców sąsiaduje z sadem. Właściciel sadu interesuje się swoją własnością w ograniczonym zakresie, nie zbiera pięknych czerwonych jabłek, które dyndają na bezlistnych gałęziach, aż opadną i zgniją. Dostaliśmy pozwolenie, żeby z tych jabłek korzystać, więc nie mogę nazwać tej potrawy "gulasz, co nie tuczy (bo z kradzionych jabłek)". Jestem zmuszona pozostać przy znacznie mniej chwytliwej nazwie.

Gulasz wieprzowy na cydrze jabłkowym z jabłkami podsmażonymi na maśle



Składniki (na porcję dla 5-6 osób)
1kg szynki wieprzowej (ja wolę chudą, więc miałam chudą, jeśli wolicie tłustą, nie widzę przeciwwskazań, żeby dodać tłustą)
1 duża cebula
Olej do smażenia
1 butelka 0,33 cydru jabłkowego
1 liść laurowy
2-3 ziarenka ziela angielskiego
1 łyżeczka suszonego tymianku
Bulion warzywny (tyle, żeby po wlaniu do rondla wypełnionego mięsem i cydrem, płyn zakrył mięso)
Sól i pieprz do smaku
3 nieduże jabłka
1 łyżka masła
Opcjonalnie: mąka do zagęszczenia sosu (1 łyżka)

Przygotowanie:
1. Mięso opłukujemy zimną wodą, osuszamy i oczyszczamy z błon i innych zbędnych części
2. Oczyszczone mięso kroimy na nieduże kawałki (takie na 1-2 kęsy, kształt nie ma większego znaczenia)
3. W głębokim rondlu rozgrzewamy olej i smażymy na nim kawałki mięsa, do uzyskania złotego koloru (przy takiej ilości mięsa dobrze jest smażyć partiami, jeśli wrzucicie całe mięso na raz, zamiast się podsmażyć, udusi się we własnym sosie), usmażone kawałki zdejmujemy z patelni i odkładamy na bok
4. Cebulę obieramy i siekamy w drobną kostkę
5. Posiekaną cebulę podsmażamy na tym samym tłuszczu, na którym usmażyliśmu mięso, do momentu, aż będzie miękka i zbrązowiona, na niedużym ogniu
6. Usmażoną cebulę zdejmujemy z patelni i odkładamy na bok
7. Na tą samą patelnię wlewamy cydr, żeby "odlepić" resztki przysmażonego "smaczku" z mięsa i cebuli (zdeglasować) i chwilę podgotowujemy płyn w rondu, a następnie dodajemy z powrotem mięso i cebulę
8. Do rondla wlewamy bulion, żeby uzupełnić płyn do poziomu, w którym mięso jest przykryte
9. Dodajemy przyprawy: liść laurowy, ziele angielskie, tymianek i dusimy do momentu, aż mięso będzie miękkie
10. Gdy mięso będzie miękkie, doprawiamy do smaku solą i pieprzem, można też dodać więcej tymianku, ale z tym ostrożnie, żeby sos mie zrobił się gorzki od nadmiaru suszonego tymianku
11. Jeżeli używacie mąki do zagęszczenia sosu, to jest moment, w którym możecie ją wykorzystać - do osobnego naczynia wsypcie mąkę i wlejcie trochę sosu, mieszajcie łyżeczką lub trzepaczką, do całkowitego rozpuszczenia grudek mąki w płynie, a następnie wlejcie do rondla z gulaszem i wymieszajcie z resztą sosu (delikatnie, żeby nie porozpadały się kawałki mięsa)
12. Jabłka myjemy, obieramy ze skórki i kroimy na cząstki
13. Masło rozpuszczamy na patelni, wrzucamy na nią cząstki jabłek i obsmażamy je na niedużym ogniu na złoty kolor
14. Serwujemy gulasz (np. z kaszą perłową), na każdej porcji gulaszu układając po kilka podsmażonych cząstek jabłek

Smacznego :-)



wtorek, 26 sierpnia 2014

Muffiny #jedzjablka

Najprostsze pomysły są najlepsze, a pomysł Grzegorza Nawackiego, wicenaczelnego Puls Biznesu jest kolejnym potwierdzeniem tej tezy. Spontaniczny apel, zachęcający czytelników portalu PB.pl do jedzenia polskich jabłek i picia polskiego cydru w odpowiedzi na rosyjskie embargo, przeobraził się w jedną z największych akcji w internecie i w realu, a w kwestiach związanych z polską gospodarką -prawdopodobnie największą. Nie jestem pewna, czy to rzeczywiście pomoże polskim eksporterom (pewnie bardziej by im pomogła strategiczna zmiana rynków zbytu, bo po "Ruskich" można się spodziewać wszystkiego), ale liczy się pomysł i umiejętność porwania tłumów :-) Postanowiłam mieć swój skromny wkład w tę akcję. Mimo, że największe emocje wokół tej akcji zdaje się już opadły, lepiej późno niż wcale ;-) Zachęcam do wypróbowania tych muffinów z jabłkami z wczesnym zbiorów, orzechami włoskimi i rodzynkami.

Muffiny #jedzjablka


Składniki (na ok 15 muffinów o średnicy 5 cm):
300g mąki pszennej
120g cukru
16g cukru waniliowego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
200ml jogurtu naturalnego
125ml oleju słonecznikowego
1 jajko
2 nieduże jabłka
Garść orzechów włoskich
1/2 szklanki rodzynek (najlepiej drobnych) + pół szklanki gorącej wody do namoczenia

Przygotowanie:
1. Rodzynki zalewamy gorącą wodą
2. Orzechy siekamy na małe kawałki
3. Mąkę mieszamy z proszkiem i cukrami
4. W osobnym naczyniu mieszamy jogurt, jajko i olej
5. Łączymy suchą i mokrą masę, mieszamy
6. Odsączamy rodzynki
7. Blachę do muffinów wykładamy papilotkami lub smarujemy tłuszczem
8. Do każdej papilotki nakładamy ciasto, do ok 2/3 wysokości
9. Obieramy jabłka i kroimy w półplasterki
10. Na wierzchu każdej porcji muffinowego ciasta układamy po kilka półplasterków jabłka, a następnie kilka rodzynek i posypujemy posiekanymi orzechami
11. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni Celsjusza, grzanie z góry i z dołu, bez termoobiegu
12. Wstawiamy blachę z ciastem do piekarnika i pieczemy przez 23-25 minut, do przypieczenia się plasterków ciasta na złoto-brązowy kolor
13. Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i studzimy do temperatury pokojowej

Uwaga: jeżeli nie namoczycie rodzynek, a są suche, mogą się za mocno przypieczenia/przypalić

A tak poza tym to smacznego :-)
Jedzcie jabłka!

środa, 6 listopada 2013

Szarlotka z jabłkami ze słoika i orzechową kruszonką

Trudno mi znaleźć odpowiednie określenie dla tego przetworu. Ani to dżem, ani marmolada, prażone jabłka to też chyba nie są (aczkolwiek to tych prażonych tym moim jest najbliżej). Pozostanę więc przy jabłkach ze słoika :-)  Takie jabłka robi moja Babcia ze strony Taty i mój Dziadek ze strony Mamy, z własnych zbiorów lub pochodzących z jabłoni rodziny czy znajomych. Są świetnym dodatkiem do naleśników lub ryżu z jabłkami, serwowane są również jako dodatek do pieczonego indyka. Często zdarza mi się zajadać je łyżeczką, w formie deseru lub słodkiej przekąski, siedząc przed telewizorem (tak, nie wstydzę się tego, że mam w domu telewizor i że oglądam telewizję ;-)


Wręczając mi kolejne słoiki z jabłkami, Dziadek w zasadzie za każdym razem powtarzał coś w stylu "Na szarlotkę". No i w końcu zrobiłam tą szarlotkę, a dokładnie kruche ciast z formy do tarty, "nadziane" jabłkami ze słoika, z orzechową kruszonką. Dzięki wykorzystaniu jabłek ze słoika, przygotowanie poszło znacznie szybciej, bo mogłam pominąć etap obierania i krojenia jabłek ;-)

Szarlotka (tarta) z jabłkami ze słoika i orzechową kruszonką

Składniki (na tartę o średnicy ok 28-30 cm):

SPÓD
  • 300g mąki pszennej + odrobinę do oprószenia formy
  • szczypta soli
  • 1 czubata łyżka cukru pudru
  • 150g masła + odrobinę do natłuszczenia formy
  •  3-4 łyżki lodowatej wody
NADZIENIE
  • ok. 1kg jabłek ze słoika (jeżeli nie macie takich od Babci czy Dziadka, prażone będą ok)
KRUSZONKA
  • 100g mąki pszennej
  • 50g masła
  • 50g cukru
  • 1/2 szklanki orzechów włoskich (laskowe też powinny być ok)
Przygotowanie:
  1. mąkę mieszamy z solą i cukrem (można przesiać, żeby nie było grudek)
  2. masło wyjmujemy z lodówki i siekamy na małe kawałki lub ścieramy na tarce (na grubych oczkach)
  3. następnie rozcieramy w palcach kawałki masła z sypką mieszanką, do uzyskania konsystencji kruszonki
  4. do tej mieszanki dodajemy 3-4 łyżki bardzo zimnej wody i zagniatamy ciasto
  5. z ciasta formujemy kulę, owijamy ją folią spożywczą i wstawiamy do lodówki do schłodzenia (w zależności od widzimisię, czyli tzw. dyspozycji dnia, trzymam ciasto w lodówce od 30 min do 1h ;-)
  6. formę do tarty natłuszczamy masłem i oprószamy mąką
  7. schłodzone ciasto wyjmujemy z lodówki, odrywamy po kawałku i wylepiamy nim tartę (można też je rozwałkować i wyłożyć formę "plackiem" ciasta, ale pałam wyjątkową niechęcią do stolnic i rozwałkowywania, więc stawiam na wyklejanie)
  8. dno surowego ciasta nakłuwamy widelcem i wstawiamy do lodówki na 20-30 min do schłodzenia
  9. w międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza (grzanie od góry i od dołu, bez termoobiegu)
  10. schłodzoną formę z ciastem można wyłożyć papierem do pieczenia, na który można wysypać fasolę lub coś innego, co "dociąży" ciasto i nie pozwoli mu rosnąć, ale ja zwykle tego nie robię
  11. formę z ciastem wstawiamy do piekarnika i pieczemy przez ok 20 min
  12. w międzyczasie przygotowujemy kruszonkę: odmierzoną ilość orzechów wrzucamy do woreczka, a następnie rozgniatamy orzechy na "piasek" za pomocą tłuczka do mięsa (można je też zmielić/zblenderować w pył)
  13. orzechowy piasek mieszamy z mąką, cukrem, a następnie dodajemy pokrojone na małe kawałki masło i rozcieramy je z suchą mieszanką do uzyskania grudek (=kruszonka)
  14. na podpieczony spód wykładamy jabłka ze słoika, a wierzch posypujemy kruszonką
  15. wstawiamy z powrotem do piekarnika i pieczemy przez 30-40 min, do zrumienienia kruszonki
Ciasto to nie jest samo w sobie zbyt słodkie. Dużo zależy od tego, jak słodkie są jabłka ze słoika (te autorstwa mojej Babci czy Dziadka są umiarkowanie słodkie). Jeżeli wolicie bardziej niż mniej słodkie wypieki, dosłódźcie jabłka i/lub oprószcie wierzch ciasta cukrem pudrem po upieczeniu i wystudzeniu.

Smacznego :-)


niedziela, 11 listopada 2012

Sałatka "schabowa alternatywa"

To nie jest zwykły kotlet schabowy, taki w panierce. To jest piękny, różowiutki kotlet ze świeżej wieprzowiny, oprószony solą i pieprzem i usmażony na oliwie, miękki i soczysty. A to tego kawałki jabłka zrumienione na patelni, orzechy włoskie i rodzynki. Wszystko to ułożone na sałacie i polane dressingiem na bazie miodu, octu balsamicznego i oliwy. Taka schabowa alternatywa :) Polecam!

Sałatka "schabowa alternatywa"

Składniki (dla 2 osób):
  • 150-gramowy kotlet wykrojony ze schabu bez kości, oczyszczony z błon itp.
  • 2 nieduże jabłka
  • 20 połówek orzechów włoskich
  • 2 garści rodzynek
  • 4 garści sałaty (np. rukoli albo miksu - u mnie miks)
  • 6 łyżeczek oliwy z oliwek
  • 2 łyżeczki octu balsamicznego
  • pół łyżeczki płynnego miodu
  • sół i pieprz do smaku
  • oliwa do smażenia
Przygotowanie:
  1. schab oprószamy solą i pieprzem i smażymy na patelni z 1 łyżką oliwy na złoty kolor (po kilka minut z obu stron, dociskając mięso do patelni szpatułką)
  2. usmażony schab zdejmujemy z patelni i odkładamy na bok
  3. jabłka obieramy i kroimy na osiem części
  4. patelnię przecieramy ręcznikiem kuchennym i natłuszczamy oliwą (tak, żeby powierzchnia patelni była pokryta cienką warstwą oliwy i żeby nie było kałuż z tłuszczu na dnie oliwy)
  5. na tak przygotowanej patelni układamy kawałki jabłek i podsmażamy przed chwilę do uzyskania złotego koloru
  6. w między czasie na 2 talerzach rozkładamy po 2 garści sałaty
  7. przygotowujemy dressing z oliwy, octu i miodu, doprawiamy solą i pieprzem
  8. polewamy większością dressingu sałatę, zostawiamy ok. 2 łyżeczki
  9. schab kroimy na plastry w poprzek kotleta i układamy na sałacie
  10. gdy jabłka są zrumienione, również układamy je na sałacie
  11. ponownie wycieramy patelnię z oliwy, a na wytartą patelnie wrzucamy orzechy i chwilę prażymy
  12. orzechy układamy na sałacie, posypujemy całość rodzynkami i polewamy resztą dressingu
Smacznego :)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Jesienne jagodzianki?

Nazwanie tych drożdżówek "jagodziankami" to nadużycie, bo jagód w nich nie znajdziecie. Uznałam jednak, że skoro ten przepis różni się od przepisu na jagodowe jagodzianki jedynie kilkoma elementami, nazwanie ich "jagodziankami" nie będzie ciężkim przewinieniem.

Chciałam zrobić drożdżówki z jabłkami i pomyślałam, że jagodziankowe ciasto świetnie by się do tego celu nadawało. Zrobiłam więc prawie takie same drożdżówki, jak te, z tym, że nadziałam je jabłkami z cynamonem zamiast jagód. Wyszło całkiem sympatycznie :)

Jesienne jagodzianki z jabłkami i cynamonem

Składniki (na 12 drożdżówek):
CIASTO
  • 500g mąki pszennej
  • 1 opakowanie suchych drożdży (7g) lub 15g świeżych drożdży
  • szczypta soli
  • 250ml ciepłego mleka
  • 1 jajko
  • 1/4 szklanki oleju słonecznikowego (ok 60ml)
  • 1/2 szklanki cukru
  • 16g cukru waniliowego (czyli jedno zwykłe opakowanie)
NADZIENIE
  • 1 duże jabłko
  • 2 łyżki musu jabłkowego (takiego jak do naleśników)*
  • 2 łyżeczki mielonego cynamonu
*jeśli nie macie musu, możecie po prostu postąpić z jabłkiem w taki sam sposób, w jaki w oryginalnym przepisie postąpiłam z jagodami (czyli wymieszać pokrojone jabłko z 3 łyżkami cukru pudru i 1 łyzką mąki ziemniaczanej)

NA WIERZCH
  • 1 żółtko
  • 1 łyżka mleka
  • 50g mąki pszennej
  • 15g mąki ziemniaczanej
  • 15g cukru
  • 40g zimnego masła
Przygotowanie:
  1. ciasto przygotowujemy zgodnie z tym przepisem, z tą różnicą, że ciasto dzielimy na 12, a nie na 16 części (punkt 6)
  2. jabłko myjemy, obieramy i kroimy w kostkę
  3. kawałki jabłka mieszamy z musem jabłkowym i cynamonem
  4. na każdym z 12 placuszków (uzyskanych w wyniku czynności z punktów 7 i 9) kładziemy po 2 łyżeczki jabłkowego farszu, a następnie postępujemy zgodnie z punktami 10-13
  5. w międzyczasie przygotowujemy kruszonkę: mieszakmu mąkę pszenną z mąką ziemniaczaną i cukrem, dodajemy pokrojone na małe kawałeczki zimne masło i rozcieramy masło z mąkami i cukrem w palcach, do uzyskania konsystencji grudek ziemi
  6. przygotowane do pieczenia drożdżówki (wyrośnięte, nadziane jabłakami i zlepione) smarujemy żółkiem rozkłóconym z mlekiem i posypujemy kruszonką
  7. wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni Celsjusza (bez termoobiegu, grzanie z góry i z dołu, środkowa półka) i pieczemy przez ok. 15 minut, do uzyskania złotego koloru
  8. po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika, studzimy i zajadamy :)

wtorek, 23 października 2012

Ciasto biszkoptowe z jabłkami z przepisu mojej babci

Gdy myślę o mojej babci ze strony mamy, przed oczami mam korale i apaszki, kalkulator z paragonem, którym wielokrotnie miałam ochotę się pobawić, ale jakoś nigdy nie miałam odwagi (wiedziałam, że babcia jest księgową i że używa kalkulatora do ważnych obliczeń - do jakich, dowiedziałam się później, gdy zaczęłam rozumieć znaczenie wyrażenia "badać bilans"; babcia była biegłą księgową), nieustające przemeblowania (chyba za każdym razem, gdy przyjeżdżaliśmy w odwiedziny, aranżacja była inna :), małe, ozdobne dywaniki, którymi babcia dekorowała ściany (a z których ja wyskubywałam nitki), cukierki na choince (które wyjadałam, zawijając z powrotem papierki wiszące na nitce na gałęzi, żeby nie było widać, że zjadłam ;). Wspomnienia o babci to również smak jej pysznych gołąbków, pierogów z serem i kaszą gryczaną, rolady drobiowej, placka kanadyjskiego (keks z dużą ilością bakalii - postaram się kiedyś zaprezentować przepis na blogu), zup owocowych, duszonej młodej kapustki, a przede wszystkim - ciasta biszkoptowego z jabłkami. To było ciasto, które babcia piekła najczęściej. Chyba za każdym razem, gdy przyjeżdżaliśmy w odwiedziny, babcia piekła ten placek. O jego upieczeniu myślałam od dłuższego czasu, ale dopiero ostatnio zebrałam się, żeby poprosić siostrę cioteczną, która zawiaduje archiwum babcinych przepisów, o odszukanie tego jednego i podzielenie się nim ze mną (Mania, dziękuję!).

Jak przystało na doświadczoną gospodynię domową, babcia zapisywała składniki, ale w przypadku wskazówek, jak to ciasto przygotować, była bardzo oszczędna w słowach. W sumie po co się rozpisywać, skoro metodę przygotowania tego ciasta zna się na pamięć? ;) Kilku kwestii musiałam się domyśleć, z których najważniejsze stanowiły temperatura i czas pieczenia. Chyba się udało, bo ciasto wyszło smaczne i puszyste. Babcine oczywiście było lepsze, ale z gigantem ścigać się nie będę. A poza tym babcia bardzo często piekła ciasta z prodiżu, który dla mnie jest czarną magią ;) Dziadek cały czas korzysta z tego sprzętu, przygotowując pyszny pieczony drób, który doprawia jedynie solą, pieprzem i czosnkiem. Jest w tym bezkonkurencyjny.

W notatkach babci to ciasto figuruje pod nazwą "Ciasto z jabłkami (Marysi)". Być może przepis pochodzi od drugiej babci, która tak właśnie ma na imię. Dla mnie jednak to jest ciasto z jabłkami babci Jadzi i tyle :)

Ciasto z jabłkami babci Jadzi


Składniki (ja piekłam to ciasto w niedużej okrągłej blaszcze, o średnicy ok 20-21cm, ale spokojnie można je upiec w większej okrągłej lub w najzwyklejszej prostokątnej formie - wówczas trzeba nieco skrócić czas pieczenia, bo wzrasta powierzchnia, na której "rozpościera się" ciasto, a maleje jego grubość):
  • 4 jajka
  • 1 szklanka (170g) mąki (zapewne babci chodziło o pszenną)
  • 3/4 szklanki cukru (165g)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 4 łyżki oleju (zapewne słonecznikowego)
  • jabłka pokrojone w ćwiartki (ja użyłam 2 niedużych jabłek odmiany "szara reneta", ale w efekcie w cieście było trochę za mało jabłek, polecam więc dodać więcej)
Przygotowanie:
  1. 2-3 jabłka myjemy, obieramy i kroimy w dowolne kawałki (babcia zawsze w ćwiartki)
  2. jajka (całe, nie oddzielamy żółtek od białek) miksujemy (ubijamy) z cukrem do uzyskania głakiej, puszystej masy o kremowym kolorze (mi zajęło to zaledwie kilka minut przy wykorzystaniu miksera z blenderowego zestawu)
  3. w osobnym naczyniu mieszamy mąkę z proszkiem do pieczenia, a następnie dodajemy suchą mieszaninę do jajek ubitych z cukrem i mieszamy mikserem
  4. do ciasta dodajemy olej i dalej mieszamy
  5. następnie możemy: a) dodać jabłka do ciasta, wymieszać i wylać na blachę wysmarowaną masłem i wyłożoną papierem do pieczenia, b) dodać jabłka do ciasta, wymieszać i wylać na blachę wysmarowaną masłem i obsypaną bułką tartą, c) wysmarować blachę do pieczenia masłem, obsypać bułką tartą, ułożyć na dnie jabłka, zalać ciastem, a na wierzchu ciasta ułożyć kolejną warstwę jabłek - ja wybrałam opcję c), bo dziadek wspominał kiedyś, że babcia układała jabłka na blaszce i potem zalewała ciastem
  6. rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza (bez termoobiegu) i pieczemy ciasto przez 35-50min, w zależności od blachy, z której korzystamy - w mojej blaszce ciasto potrzebowało ok 50min do upieczenia (=czyli do suchego patyczka)
  7. po upieczeniu studzimy ciasto w piekarniku z otwartymi drzwiczkami przez oik 10-15min, następnie wyjmujemy i studzimy, aż będzie chłodne
  8. wystudzone ciasto wykłądamy na talerz/paterę i posypujemy cukrem pudrem
Chwila prawdy: wierzch mojego ciasta nie był najpiękniejszy, na środku wyrosła góra, ale unicestwiłam ją odwracając ciasto do góry nogami i robiąc ze spodu wierzch ;)

Do ciasta można dodać cukier waniliowy, esencję waniliową, cynamon lub inne dodatki. Ja nie dodałam, bo chciałam być możliwie jak najwierniejsza przepisowi babci.

wtorek, 25 września 2012

Jesienne marchewkowe muffiny

Na początku tego roku świętowaliśmy w pracy kilka awansów, co wymagało odpowiedniej (słodkiej) oprawy. Kilka osób przyniosło własnej roboty wypieki, inni zaopatrzyli się w pobliskich cukierniach. Jak dla mnie wszystkie wypieki (łącznie z moimi :) zdeklasowało ciasto marchewkowe z jabłkiem, orzechami i rodzynkami, które upiekła koleżanka z sąsiedniego departamentu. Było lekkie, puszyste, wilgotne, po prostu pyszne.

Przypomniałam sobie o nim ostatnio, zastanawiając się, jakie muffiny upiec na inną biurową okoliczność. Zamiast ciasta zrobiłam muffiny z podobnych składników. "Jesienne", bo wydały mi się dobrą propozycją na jesień, chociaż nie bardzo jestem w stanie to uzasadnić, bo marchew, jabłka, orzechy i rodzynki dostępne są niemal przez cały rok. Może to przez cynamon, który dodaje się do ciasta. Takie przyprawy kojarzą mi się z jesienią i zimą. Równie dobrze mogą się nazywać "zimowe" lub "całoroczne" ;)

Inspiracją był dla mnie przepis znaleziony na blogu "Od kuchni", a znalazł się tam pod wpływem inspiracji od jeszcze innej osoby. Przepis ten zmieniłam w 1/4, nie byłabym przecież sobą, gdybym nie zmieniła. Polecam, koleżankom i kolegom z pracy smakowało :)

Marchewkowe muffiny z cynamonem, jabłkiem, orzechami i rodzynkami

Składniki (na ok 18 muffinów o średnicy 5 cm):
  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanka cukru (tyle było w oryginale, ale ja następnym razem dam mniej, ok 3/4 szklanki)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia (w oryginale sody)
  • 2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 1/4 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
  • szczypta soli
  • 2 szklanki startej marchewki (w oryginale = 3 duże marchewki, u mnie 5 mniejszych)
  • 1/2 szklanki rodzynek
  • 1/2 szklanki orzechów włoskich (w oryginale siekane, u mnie pokruszone na mniejsze kawałki)
  • 150 ml oleju słonecznikowego (w oryginale cała szklanka)
  • 180ml kefiru (w oryginale brak)
  • 2 jajka (w oryginale 3)
  • 2 łyżeczki esencji waniliowej
  • 1 jabłko średniej wielkości
Autorka oryginału dodaje jeszcze wiórki kokosowe, ja nie dodałam - za dużo tego dobrego ;)

Przygotowanie:
  1. marchew umyć, obrać, zetrzeć na tarce na grubych oczkach
  2. w jednym naczyniu połączyć mąkę, cukier, proszek do pieczenia, cynamon, gałkę muszkatołową i sól
  3. do suchej mieszaniny dodać startą marchew, rodzynki i pokruszone orzechy, wymieszać
  4. jabłko umyć, obrać, zetrzeć na tarce o grubych oczkach
  5. w drugim naczyniu wymieszać olej, kefir, jajka i esencję waniliową
  6. do mokrej masy dodać starte jabłko, dobrze wymieszać
  7. połączyć obie masy, wystarczy wymieszać łyżką
  8. rozgrzać piekarnik do 180 stopni Celsjusza
  9. formę do muffinów wyłożyć papilotkami lub natłuścić wgłębienia
  10. do każdej papilotki/każdego wgłębienia nałożyć ciasto do 3/4 wysokości/głębokości (u mnie po ok. 1,5 czubatej łyżki na papilotkę)
  11. wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec przez 25min
  12. po upieczeniu wyjąć z piekarnika i wystudzić
  13. jeżeli pieczemy je wieczorem, a jeść będziemy rano, można szczelnie zapakować muffiny na noc, żeby nie wyschły i żeby nabrały pełniejszego aromatu przypraw
Muffiny wyszły prawie takie dobre, jak ciasto koleżanki. Dzięki dodatkowi rodzynek i orzechów mają ciekawą, urozmaiconą strukturę. Jabłka, olej i kefir nadały im wilgotności, a marchew objętości. Udane połączenie, polecam :)

niedziela, 23 września 2012

Desery z musem jabłkowym

Moi dziadkowie z obu stron co roku robią zapasy musu jabłkowego z jabłek własnej hodowli. Takie przetwory są świetne jako nadzienie do naleśników czy szarlotki albo dodatek do pieczonego indyka. Bardzo dobrze smakują również po prostu wyjadane łyżeczką ze słoika, podczas posiedzenia przed telewizorem :)

Z kilku słoików, które dostałam pod koniec sierpnia, nie zostało już niestety nic, ale mam nadzieję, że przy kolejnej wizycie u dziadków uzupełnię zapasy ;) Tymczasem prezentuję dwa przepisy na desery z musem jabłkowym: zapiekany ryż oraz muffiny. Ryż jest z przepisu mojej babci, a muffiny to mój własny wymysł. Zachęcam do wypróbowania.

Ryż na mleku zapiekany z musem jabłkowym
[taki ryż to jedno z moich ulubionych dań z dzieciństwa; o ile dobrze pamiętam, babcia robiła je często w piątki, bo w naszej rodzinie w tym dniu je się dania jarskie; było serwowane jako drugie danie; do tej pory, gdy widzę w karcie jakiejś restauracji ryż zapiekany z jabłkami, zawsze go zamawiam :)]


Składniki (na 6 kokilek lub jedno większe naczynie żaroodporne; ja robiłam w kokilkach, babcia zawsze robi w większym naczyniu):
  • 350g ryżu (babcia korzysta z takiego najzwyklejszego, nie z torebek; ja wykorzystałam resztkę ryżu krótkoziarnistego, który został mi z gotowania ryżu na mleku)
  • 1/2 litra mleka (babcia podaje, że ryżu powinno być tyle, ile mleka, najczęściej 0,5kg ryżu na 0,5 litra mleka, ale mój ryż jakoś szybciej chłonął mleczny płyn i musiałam dodać więcej)
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (16g)
  • mus jabłkowy
  • cynamon (opcjonalnie)
  • masło do wysmarowania kokilek (lub większego naczynia żaroodpornego)
Przygotowanie:
  1. ryż płuczemy pod bieżącą wodą, na sitku
  2. wypłukany ryż wrzucamy do garnka (najlepiej teflonowego, żeby ryż nie przywierał), dolewamy mleko i wsypujemy cukier
  3. ryż gotujemy z mlekiem i cukrem do uzyskania konsystencji risotto (czyli ziarna powinny być lekko posklejane, ale zachować kształt i twardość al dente)
  4. gdyby ryż za szybko wsiąknął mleko, można dodać więcej niż 0,5 litra
  5. kokilki smarujemy masłem, do każdej wkładamy ok. 2 łyżki ugotowanego ryżu i dociskamy
  6. na ryż nakładamy 1 łyżkę musu jabłkowego i przykrywamy kolejnymi 2 łyżkami ryżu i dociskamy
  7. na wierzchu układamy kilka plasterków masła i posypujemy cynamonem (lub nie)
  8. kokilki zapiekamy przez 15-20min w piekarniku (bez termoobiegu) nagrzanym do 180 stopni Celsjusza (w przypadku dużego naczynia żaroodpornego 20-25min)
  9. podajemy ciepłe, można z bitą śmietaną :)
Mus jabłkowy, który miałam od dziadków był słodki, w związku z tym poza dodaniem cukru waniliowego do ryżu, już nie dodawałam cukru. W ten sposób ryż był jedynie lekko słodkawy, a słodyczy całości nadawał mus.

Cynamonowe muffiny z musem jabłkowym

Składniki (na 12 muffinów o średnicy 5 cm):
  • 300g mąki pszennej
  • 120g cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (16g)
  • 125ml oleju słonecznikowego
  • 185ml jogurtu naturalnego (lub maślanki lub kefiru)
  • 1 jajko
  • 1,5 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 12 kopiastych łyżeczek musu jabłkowego
  • wykałaczki
Przygotowanie:
  1. w jednym naczyniu mieszamy mąkę pszenną, cukier, proszek do pieczenia, cukier waniliowy i cynamon
  2. w drugim naczyniu mieszamy olej, jogurt i jajko
  3. łączymy obie masy
  4. formę do muffinów natłuszczamy lub wykładamy papilotkami
  5. do każdego zagłębienia/każdej papilotki nakładamy masę, po ok 2 łyżki na 1 zagłębienie/papilotkę
  6. na wierzch masy nakładamy po 1 łyżeczce musu, a następnie delikatnie, za pomocą wykałaczki, mieszamy mus z ciastem na wierzchu przyszłego muffina
  7. w ten sposób przygotowane muffiny wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza (bez termoobiegu) i pieczemy przez 23-25 min
  8. upieczone muffiny studzimy
  9. jeśli nie jemy ich od razu, można schować je w szczelnym pudełku na kilka godzin (ja często chowam na całą noc), żeby nie wyschły oraz nabrały głębszego smaku
Smacznego :)