Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kozi ser. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kozi ser. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 maja 2015

Pęcz(ak)otto z burakami i kozim serem

Na długi weekend nakupiłam mięsa i ryb, ale jak już przyszło co do czego okazało się, że miałabym ochotę na coś bez mięsa i bez ryb. W związku z tym, że domowa spiżarnia pęka w szwach, m.in. za sprawą zgromadzonych w niej wszelkiej maści kasz, stanęło na tym, że będzie bez mięsa/ryby i z kaszą. Na przykład z pęczakiem, a czemu nie. Skoro bez mięsa/ryby to najlepiej z kozim serem, a że kozi ser lubi się z burakami, wyszło pęcz(ak)otto z burakami i kozim serem. I tyle.

Pęcz(ak)otto z burakami i kozim serem

Składniki dla 2-3 osób (dla dwóch bardzo głodnych/żarłocznych lub dla 3 mniej głodnych/mniej żarłocznych):
  • 2 szalotki lub 1 mała zwykła cebula
  • 1 szklanka kaszy pęczak
  • 3 małe lub 2 średniej wielkości buraki
  • ok. 3 szklanki bulionu warzywnego (2 marchewki, 1 pietruszka, kawałek selera, kawałek pora, 2-3 gałązki natki, 2 liście laurowe, 2-3 ziarna ziela angielskiego, zalewamy wodą i gotujemy, aż warzywa będą miękkie, a następnie odcedzamy bulion)
  • 100-150g koziego twarożku
  • kilka gałązek świeżego tymianku
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżka oleju słonecznikowego, rzepakowego lub kokosowego
  • sól i pieprz do smaku
  • opcjonalnie: 1 (płaska) łyżka masła
  • opcjonalnie: podprażone pestki słonecznika
Przygotowanie:
1. olej wlewamy na dno rondla (dno o dużej powierzchni, wysokie brzegi) i rozgrzewamy
2. cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę, a następnie wrzucamy na dno rondla i podsmażamy (ale nie do zbrązowienia)
3. do cebuli wsypujemy kaszę pęczak i chwilę podsmażamy
4. buraki myjemy, obieramy i kroimy w drobną kostkę (ważne jest to, żeby była naprawdę drobna, bo jak nie będzie, buraki mogą wyjść zbyt al dente)
5. pokrojone w kostkę buraki wrzucamy na dno rondla i chwilę podsmażamy razem z kaszą i cebulą
6. dodajemy 1/2 posiekanego świeżego tymianku, mieszamy
7. zaczynamy dodawanie płynu, po ok 1/2 szklanki - wlewamy jedną porcję, mieszamy i czekamy, aż kasza ją wchłonie, a następnie wlewamy kolejną porcję i tak do momentu, aż kasza będzie wystarczająco miękka (kwestia gustu, niektórzy wolą mniej, inni bardziej al dente)
8. czosnek obieramy i kroimy w cienkie plasterki, dodajemy do kaszotta pod koniec procesu gotowania (dzięki temu będzie dobrze wyczuwalny, a buraczki bardzo lubią się z czosnkiem)
9. gdy kasza będzie już praktycznie gotowa, dodajemy drugą połowę tymianku, masło (opcjonalnie) i doprawiamy danie solą i pieprzem
10. wykładamy porcje pęcz(ak)otta na talerz, na wierzchu układamy po kilka łyżeczek koziego twarożku i posypujemy podprażonymi pestkami słonecznika

Smacznego :-)

P.S. W sezonie botwinkowym niegłupim pomysłem byłoby pewnie zastąpienie buraków botwinką. Malutkie burczki z botwinki dodałabym od razu, tak jak te duże, a posiekane łodyżki z liśćmi w połowie procesu gotowania.

sobota, 26 października 2013

Świeże figi z kozim twarożkiem, miodem i orzeszkami piniowymi

Proste, acz szykowne. Szybkie w przygotowaniu i naprawdę smaczne. Lekkie i zaspokajające poranny głód (nie na długo, ale jednak). Panowie pewnie by powiedzieli, że przydałby się do tego jakiś chlebek, no i "a gdzie jest mięsko?" pewnie też by się pojawiło, ale mojemu Wybrankowi udało się powstrzymać od takich sugestii. Zjadł i pochwalił, ale muszę przyznać, że nie sprawdzałam, czy po cichu czegoś nie dojadł po figach ;-)

Pomysł powstał przy porannych zakupach w warszawskim Supersamie. "O, są świeże figi" i tak to właśnie się zaczyna...

Świeże figi z kozim twarożkiem, miodem i orzeszkami piniowymi

Składniki (dla 2 osób):
  • 4 świeże figi
  • 4 kopiaste łyżeczki koziego twarożku
  • 2 łyżeczki płynnego miodu
  • garść orzeszków piniowych
  • opcjonalnie: coś zielonego do dekoracji (u mnie mięta)
Przygotowanie:
  1. Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza (funkcja grill)
  2. Figi delikatnie myjemy i wysuszamy, obcinamy ogonki i rozkrajamy na ćwiartki, ale nie do końca, i rozkładamy jak kwiaty
  3. Tak przygotowane figi układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika, na środkową półkę
  4. Obok fig rozsypujemy orzeszki piniowe, żeby zrumieniły się podczas, gdy figi będą się podpiekały
  5. Figi podpiekamy w piekarniku wraz z orzeszkami przez 10 minut
  6. Podpieczone figi i orzeszki wyjmujemy z piekarnika
  7. Figi wykładamy na talerze, dekorujemy serkiem kozim, polewamy miodem (1/2 łyżeczki na figę), posypujemy podprażonymi w piekarniku orzeszkami i dekorujemy "czymś zielonym"
Smacznego :-)

 

wtorek, 16 lipca 2013

Sałatka z malinami i kozim serem

Kozi ser to bardzo wdzięczny dodatek do sałatek, dobrze łączy się zarówno z warzywami, jak i z owocami. Warzywnym lub owocowo-warzywnym mieszankom nadaje charakteru :) I fajnie wygląda, tworząc białe kleksy na kolorowym tle. Nic tylko robić sałatki z kozim serem :)

Dziś propozycja z malinami, które właśnie zaczynają pojawiać się na bazarkach. Malinowy jest dressing, a do tego sałatka została zwieńczona całymi owocami. Fanom łączenia koziego twarożku z sezonowymi owocami, polecam również sałatkę z morelami. Wydaje mi się, że fajnym kompanem dla serka koziego mogłyby być też czereśnie, szczególnie takie bardzo słodkie i aromatyczne, z końca sezonu.

Sałatka z malinami i kozim serem














Składniki (dla 1 osoby):
  • garść liści sałaty (u mnie rukola, ale równie dobrze może być roszponka czy zwykła maślana)
  • ok. 20 malin (ważne, żeby były słodkie)
  • 50g koziego twarożku
  • kilka cienkich plasterków czerwonej cebuli (3-4, nie da dużo, żeby cebula nie zdominowała delikatnego smaku sera i malin)
  • 3 łyżeczki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka octu balsamicznego
  • sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
  1. 5 malin wrzucamy do miseczki i rozgniatamy widelcem (można też zblenderować, ale chyba trochę szkoda brudzić blender do takiej ilości ;) na miazgę
  2. do rozgniecionych malin dodajemy oliwę, ocet balsamiczny, mieszamy i doprawiamy dressing solą i pieprzem do smaku
  3. na talerzu rozkładamy liście sałaty i plasterki cebuli, skrapiamy je dressingiem
  4. na tak przygotowanej bazie rozsypujemy pokruszony kozi twarożek i rozkładamy pozostałe maliny (w całości)
I tyle, smacznego :)

poniedziałek, 29 października 2012

Sałatka z pieczoną dynią i kozim serem

Dynię kupiłam w zasadzie na jutro - jestem umówiona z moją przyjaciółką Elizą na wspólne gotowanie zupy dyniowej i ploty. Niemniej jednak najmniejszy kawałek dyni, jaki udało mi się kupić, to 1/4, o wadze ok. 3 kg. Na zupę dla 2 osób (z dokładką oczywiście) to chyba trochę za dużo. Poszukując ciekawych przepisów na zupę dyniową na foodgawker.com, trafiłam jednak na kilka interesujących przepisów na sałatkę z dynią, nie miałam więc problemów z zagospodarowaniem nadmiaru. Zrobiłam sałatkę z pieczoną dynią i kozim serem, czerpiąc pomysły z kilku różnych źródeł i łącząc je w całość.

Sałatka z pieczoną dynią i kozim serem

Składniki (dla 3 osób):
  • 1 opakowanie mieszanki sałat (lub 1 główka sałaty)
  • 1,5-kilogramowy kawałek dyni
  • 110-120g twarogowego serka koziego
  • 3 garści orzechów włoskich
  • 4 ząbki czosnku
  • kilka gałązek świeżego tymianku
  • 3 łyżeczki octu balsamicznego
  • 6 łyżeczek oliwy z oliwek
  • 2 łyżeczki płynnego miodu
  • sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
  1. dynię obieramy ze skóry, pozbawiamy "wnętrzności" oraz kroimy w grubą kostkę
  2. piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni Celsjusza (bez termoobiegu)
  3. dynię równomiernie rozkładamy na blaszce do pieczenia, polewamy 2 łyżkami oliwy, doprawiamy solą i pieprzem oraz mieszamy, żeby oliwa i przyprawy równomiernie pokryły kawałki dyni
  4. ząbki czosnku obieramy, każdy kroimy na 3-4 kawałki
  5. kawałki czosnku oraz gałązki tymianku rozkładamy na dyni i wstawiamy blachę do piekarnika (na środkową półkę)
  6. pieczemy przez 20 minut (do miękkości)
  7. po upieczeniu wyjmujemy dynię z piekarnika
  8. na talerzach układamy sałatę, na sałatcie kawałki dyni (ciepłe lub zimne), na dyni rozsypujemy pokruszony ser kozi
  9. orzechy wsypujemy na patelnię i prażymy
  10. łączymy miód, ocet balsamiczny i oliwę, doprawiamy solą i pieprzem
  11. polewamy dressingiem sałatkę, a na końcu posypujemy ją uprażonymi orzechami
Upieczoną w ten sposób dynię można podawać w innych konfiguracjach, albo w formie sałatki albo dodatku do dania głównego. Można też zrobić z niej puree i przygotować zupę z pieczonej dyni.

piątek, 3 sierpnia 2012

Sałatka z morelami i kozim serem

Morele to jedne z moich ulubionych owoców, zarówno świeże, jak i suszone. Najlepiej smakują w sezonie, który jeszcze trwa, same, w cieście, w dżemie. Poza sezonem - suszone, w musli, w mazurku, dodane do mięsa. Dziś w nieco innej odsłonie, jako składnik letniej sałatki. Do jej przygotowania zainspirował mnie przepis na przekąskę, który znalazłam na na blogu Domestic Fits za pośrednictwem foodgawker.com: świeże morele, ser kozi, miód, orzechy pekan. Dodałam do tego jeszcze kilka innych składników, otrzymując pyszną, lekką i kolorową sałatkę, w której morele doskonale współgrają z łagodnym kozim twarożkiem, słodkim miodem oraz pikantną cebulą i rukolą. Do tego orzechy, żeby chrupało. E voila.

Sałatka z morealami i kozim twarożkiem
Składniki (porcja dla 1 osoby):
  • duża garść sałaty (u mnie mieszanka rukoli i radicchio, można też użyć
  • innej mieszanki, najlepiej z dodatkiem rukoli)
  • 3 dojrzałe morele
  • 6 czubatych łyżeczek koziego twarożku
  • kilka cienkich plasterków młodej cebuli
  • kilka orzechów pekan
  • 2 łyżeczki oliwy
  • 1 łyżeczka płynnego miodu (u mnie lipowy)
  • kilkanaście kropli soku z cytryny (policzyłam, u mnie było 15)
  • pieprz i sól do smaku
Przygotowanie:
1. morele myjemy, przecinamy wzdłuż na pół, usuwamy pestki
2. na talerzu rozkładamy sałatę, posypujemy ją plasterkami cebuli
3. na sałacie układamy połówki moreli
4. na każdej połówce moreli kładziemy po 1 łyżeczce serka koziego
5. mieszamy oliwę, miód i sok z cytryny, doprawiamy odrobiną soli i pieprzu do smaku
6. polewamy sałakę dressigniem (i sałatę, i morele z serem)
7. kruszymy orzechy i posypujemy nimi gotową sałatkę


Smacznego :)

wtorek, 29 maja 2012

Carpaccio z pieczonych buraków z rukolą i kozim twarożkiem

Burak to bardzo niepozorne warzywo. Znane głównie z barszczu i zasmażanych buraczków serwowanych np. do kotletów mielonych. Ale nadaje się do wielu innych celów - ja robię z buraków sałatki (np. to dzisiejsze carpaccio albo sałatkę z pieczonych buraków i sera feta), noszę się też z zamiarem wypróbowania   przepisu na muffiny czekoladowe z burakami (które nadają ciastu wilgotności). Mój Wybranek robił z kolei z buraków lody (własnoręcznie przygotowane, od podstaw). Możliwości jest wiele, choćby tu.

Carpaccio z pieczonych buraków z rukolą i kozim serem

Składniki (dla 2 osób):
  • 4 (młode) buraki (każdy rozmiarów dorodnej nektarynki), nie ćwikłowe
  • ok. 50g twarożku koziego (mniej więcej pół opakowania roladkowego twarożku koziego marki Soignon)
  • garść rukoli
  • 2-4 łyżki oliwy
  • ćwiartka cytryny
  • sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
  1. buraki umyć, osuszyć, każdy owinąć folią aluminiową
  2. piec w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni Celsjusza przez 45min (im większe buraki tym więcej czasu)
  3. upieczone buraki wystudzić i obrać ze skórki (schodzi prawie jak z pomidora sparzonego wrzątkiem)
  4. pokroić buraki w cienkie plastry i ułożyć na talerzach
  5. skropić plastry buraków oliwą (po 1-2 łyżki na porcję) i sokiem z cytryny (można też użyć octu balsamicznego, po 1 łyżeczce na porcję - dobrze jest wówczas wymieszać ocet z oliwą przed polaniem)
  6. doprawić solą i pieprzem
  7. rozłożyć na burakach trochę rukoli oraz kawałki sera koziego
Proste, smaczne i - o dziwo - bardzo sycące. Nawet jak dla mnie ;)
Ser kozi można zastąpić np. fetą. Smacznego :)

sobota, 31 marca 2012

Wiosenna sałatka z kozim serem podpatrzona "U Kucharzy"

Tegoroczną kolacją urodzinową spędziłam w towarzystwie Wybranka w warszawskiej restauracji "U Kucharzy", prowadzonej przez braci Gessler. Mieści się ona w budynku dawnego Hotelu Europejskiego, graniczącego z jednej strony z Placem Piłsudskiego, a z drugiej Krakowskim Przedmieściem. Restauracja ta ma wystrój a la "od kuchni" - białe kafelki, proste sprzęty, otwarta kuchnia, w której uwijają się kucharze. A na sali praktycznie nieustający gwar. I kelnerzy jak sprzed lat (prawie tacy, jak w filmie "Zaklęte rewiry" ;). "U Kucharzy" serwuje smaczne, tradycyjne dania kuchni polskiej. Takie domowe obiadki i kolacyjki. Proste, uczciwe jedzenie. Było to ulubione miejsce na lunch (20 zł za zupę, II danie i deser) moich koleżanek i kolegów z pracy, gdy siedziba naszego pracodawcy mieściła się nieopodal tej restauracji.

Częścią mojego urodzinowego posiłku "U Kucharzy" była sałatka z kozim serem ze świeżych warzyw, twarogu koziego doprawionego ziołami i z dressingiem na bazie octu balsamicznego. Taki wiosenny zestaw. W oczekiwaniu na wiosnę za oknem, podjęłam próbę skopiowania tej sałatki. Przyznaję, identyczna nie wyszła, ale i tak była dobra, więc cel został osiągnięty ;) Polecam.

Wiosenna sałatka z kozim serem

Składniki (porcja dla 1 osoby):
  • 5-6 liści zwykłej sałaty
  • kilka pasków świeżej papryki
  • 2 rzodkiewki
  • 1/2 dużego pomidora
  • 1 łyżka posiekanego szczypiorku
  • ok. 2 czubate łyżki twarożku koziego (1/2 opakowania małej roladki)
  • 1 łyżeczka drobno posiekanych ziół (u mnie świeży tymianek)
  • 3 łyżeczki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka octu balsamicznego
  • sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
  1. sałatę umyć, osuszyć i porwać na kawałki
  2. pomidor sparzyć, obrać ze skórki, pokroić (jeśli ktoś woli ze skórką, ok)
  3. rzodkiewki umyć, osuszyć, pokroić w plasterki
  4. paprykę umyć, odkroić kilka pasków, paski przekroić na pół
  5. posiekać zioła
  6. serek kozi wymieszać z tymiankiem (lub np. natką), doprawić solą i pieprzem, uformować we "wrzecionka" za pomocą 2 łyżeczek (albo i nie ;)
  7. oliwę wymieszać z octem balsamicznym i doprawić
  8. sałatę ułożyć na talerzy, polać dressingiem, wymieszać
  9. na sałacie ułożyć resztę warzyw i ser, po wierzchu posypać szczypiorkiem
I to tyle - smacznego :)

poniedziałek, 26 marca 2012

Sałatka z truskawkami i kozim serkiem

Swojego czasu przy ul. Odolańskiej w Warszawie była niewielka knajpka Esencja Smaku. Lubiłam to miejsce ze względu na bezpretensjonalny i sąsiedzki klimat oraz dobrą kuchnię, bazującą na sezonowych produktach. Menu w Esencji Smaku zmieniało się z miesiąca na miesiąc, w zależności od tego, na jakie produkty akurat był sezon. Było i kilka stałych pozycji, a wśród nich moje ulubione danie z menu tej restauracji - sałatka "kozi serek", składająca się z koziego twarożku, truskawek i świeżych liści szpinaku. Weszłam dziś na stronę www Esencji (która w międzyczasie przeprowadziła się do budynku Teatru Rozmaitości przy ul. Marszałkowskiej i zmieniła nazwę na Delikatesy Esencja), żeby sprawdzić, jakie jeszcze składniki tworzyły tę sałatkę - w formie figurującej obecnie w menu nie ma truskawek, jest za to boczek (nie pamiętam niestety, czy w "erze odolańskiej" boczek był w tej sałatce) i są pomidory. Zaispirowana wspomnieniami o pysznej sałatce z dawnej Esencji, proponuję nieco zmodyfikowaną wersję tego dania.

Sałatka z truskawkami i kozim serkiem

Składniki (porcja dla 1 osoby):
  • ok. 2 czubate łyżki twarożku koziego (1/2 małej roladki)
  • 2-3 truskawki
  • 1 duża garść dowolnej sałaty (u mnie mix z rukolą)
  • kilka cienkich plasterków czerwonej cebuli
  • 1 łyżka orzeszków piniowych
  • 1 łyżeczka miodu
  • 1 łyżeczka octu balsamicznego
  • 2 łyżeczki oliwy z oliwek
  • sól, pieprz do smaku
Przygotowanie:
  1. przygotować dressing, mieszając miód, ocet i oliwę oraz doprawiając solą i pieprzem (wedle uznania)
  2. sałatę rozkładamy na talerzu i skrapiamy dressingiem
  3. na sałacie układamy plasterki cebuli oraz kawałki truskawek
  4. całość posypujemy rozkruszonym serem oraz orzeszkami piniowymi uprażonymi na patelni
I to wszystko, smacznego :)

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Sałatka z grzankami z serem kozim

Przeglądając menu w restauracji, ciężko mi się oprzeć, gdy znajdę w nim danie z sera koziego - bardzo go lubię, zarówno w formie serka twarogowego, jak i pleśniowej rolady czy twardej odmiany. Były takie czasy, gdy zamawiałam danie z sera koziego zawsze, gdy tylko pojawiało się w karcie. Teraz staram się raczej szukać ciekawych dań i "uczyć się" od szefów kuchni. Często wybieram niepozorne dania, z prostych składników, dania, których opis sprawia, że myślę sobie "co ciekawego można zrobić z [tu wpisz wybrany składnik]". W ten sposób trafiłam na kilka ciekawych połączeń czy sposobów wykorzystania z pozoru banalnych składników, które restauracyjni kucharze zamienili w małe dzieła sztuki.

Moje uwielbienie dla dań z sera koziego jednak nie minęło. Jednym z takich dań, które najczęściej zdarzyło mi się zamawiać w różnego rodzaju restauracjach jest sałatka z grzankami z sera koziego. Podpieczenie sera koziego sprawia, że zyskuje całkiem nowy, fajny smak i aromat. Zrobiłam taką sałatkę na kolację w miniony weekend - została doceniona przez moich rodziców i brata. Odkrajamy kawałek grzanki (to jest sałatka, którą je się nożem i widelcem ;), nabijamy na widelec, dobieramy do niej trochę doprawionej sałaty z kawałkiem orzecha i żurawiny i wcinamy - wspaniała kombinacja. Polecam :)

Sałatka z grzankami z sera koziego

Składniki (porcja dla 4 osób):
  • 1 ser kozi w postaci rolady pleśniowej (np. marki Soignon)
  • 1/2 bagietki (dowolnej, ale najlepsza jest oczywiście z białej mąki ;)
  • 4 duże garści miksu sałat (lub 1 wybranego rodzaju; u mnie 4 duże garści = 1 opakowanie miksu sałat)
  • 1 garść suszonej żurawiny (można wykorzystać również suszone morele)
  • 1 garść orzechów włoskich
  • 1 łyżeczka miodu (najlepiej takiego półpłynnego)
  • 3 łyżeczki octu balsamicznego
  • 6 łyżeczek oliwy z oliwek
  • szczypta soli i świeżo zmielonego pieprzu
 Przygotowanie:
  1. ser kozi pokroić na 12-16 plastrów (rolady są różnej wielkości, jeśli mamy mniejszą, czyli ok 120g - zróbmy 12 plastrów, jeśli większą - 16)
  2. bagietkę pokroić na tyle samo kromek, ile mamy plastrów sera
  3. na każdej kromce położyć plaster ser
  4. wszystkie kromki ułożyć na blaszce do pieczenia wyłożonej papierem pergaminowym lub folią aluminiową
  5. zapiekać 5-10 min w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza (najlepiej bez termoobiegu, żeby nie wysuszyć grzanek za bardzo) - kromki mają być lekko zrumienione, a plastry sera lekko stopione
  6. przygotować dressing: wymieszać miód z octem i oliwą, doprawić do smaku solą i pieprzem
  7. sałatę przełożyć do miski, polać dressingiem i dobrze wymieszać
  8. do sałaty z dressingiem dorzucić żurawinę i pokruszone orzechy (można trochę zostawić do posypania gotowej sałatki na końcu), wymieszać
  9. na talerzu ułożyć garść sałaty z dodatkami, na wierzchu każdej porcji ułożyć 3-4 grzanki (w zależności od tego, ile nam wyszło)
  10. posypać po wierzchu odłożoną żurawiną i orzechami (jeśli wcześniej odłożyliśmy)
Smacznego :)

niedziela, 11 września 2011

Jak u A.

Zgodnie z zapowiedzią, tym razem oddaję głos A., u której w ubiegłym tygodniu byłam na pysznej i bardzo obfitej (a jak! ;) kolacji. Wybrałam się do A., mieszkanki Kabat, na rowerze, bijąc swój rekord życiowy jeżeli chodzi o czas przejazdu ok. 11-kilometrowej trasy ze Starego Mokotowa na Kabaty (przy jednym z naszych wcześniejszych spotkań zrugałam A. i M., która również należy do naszej bandy drombo, za spóźnianie się na spotkania i teraz muszę się pilnować, żeby nie było, że innych rugam, a sama się spóźniam ;), dojechałam w 40 min, w balerinach i sukience. Pomysł z przejażdżką rowerową miał związek z nadzieją na spalenie choć kilku kalorii przed wieczornym obżarstwem. Z powrotem rower prowadziłam ;)
Wygłodniałej cyklistce (ja), salserce (B.) i chórzystce gospel (wspomniana M.) A. zaserwowała grzanki z marynowanym serem kozim podane z sałatką z pomidorków według przepisu Nigelli Lawson, zupę kurkowo-porową oraz bób z marchewką i bryndzą. A deser zrobiłyśmy sobie same, tj. B. i M. go ulepiły, bo ja przecież musiałam to wszystko udokumentować ;) Ale po kolei.

Antipasto*: Grzanki z marynowanym serem kozim
(marynowany ser według przepisu z magazynu Kuchnia, wydanie 01.2011)
 
Składniki (dla 6 osób):
  • 6 plastrów rolady koziej (o konsystencji twardszego sera białego/fety; bez skórki pleśniowej; np. marki Soignon)
  • 1/3-1/2 pęczka tymianku - posiekanego (zdaniem A. mogą być też inne zioła np. oregano świeże)
  • 20-30 ziarenek czerwonego pieprzu - zmiażdżonych
  • Oliwa z oliwek (na oko 1 szklanka)
  • 3 listki laurowe (A. nie poczuła, żeby jakoś mega wpłynęły na smak, ale są w przepisie)
  • 6 kromek razowego pieczywa
Przygotowanie:
  1. Ser kroimy na grube plastry (ok. 1cm). Plastry sera obtaczamy w tymianku i pieprzu, układamy w hermetycznym pojemniczku lub w słoiku, dodajemy liście laurowe i zalewamy oliwą, w takiej ilości, żeby cały ser był zanurzony w oliwie.
  2. Marynujemy ser w tej zalweie co najmniej 24 godziny w temperaturze pokojowej.
  3. Chleb lekko grillujemy/podpiekamy w piekarniku (trzeba uważać, żeby zbytnio nie spiec grzanek, bo będziemy je jeszcze zapiekać z serem). Gdy nieco "przeschnie" na wierzchu, układamy na każdej kromce po plastrze sera i podpiekamy jeszcze chwilę tak, by ser lekko się rozpuścił (ale nie całkiem; nie chodzi o to, żeby na wierzchu zrobiła się skorupa, ale żeby lekko zmiękł)
  4. Grzanki dla przełamania ciężkości sera w oliwie można podać z jakąś lekką sałatka - np. na bazie "pomidorków przyrumienionych przy świetle księżyca" :) (oryg. moonblush tomatoes; przepis według Nigelli Lawson poniżej)
Sałatka z "pomidorkami przyrumienionymi przy świetle księżyca" (oryg. moonblush tomatoes)
(przepis na podobną sałatkę - tylko z większą ilością składników, m.in twarożkiem kozim - znajduje się w książce Nigelli Lawson pt. "Nigella Ekspresowo")

Składniki (dla 4-6 osób; jako niewielki dodatek do grzanek):
  • 1/2-2/3 opakowania roszponki
  • listki mięty oberwane z 1 pęczka
  • 25 pomidorków koktajlowych przygotowanych wg. przepisu Nigelli Lawson na Moonblush Tomatoes (ich przygotowanie polega w skrócie na tym, że nagrzewamy piekarnik, wkładamy do niego pomidorki, wieczorem włączamy piekarnik, a pomidorki leżą sobie i podpiekają się w stygnącym piekarniku przez całą noc; dokładny przepis można znaleźć tutaj)
Przygotowanie:
  • Pomidorki przygotowywujemy według przepisu dzień wcześniej wieczorem
  • Mieszamy roszponkę z pociętymi niedbale na duże kawałki listkami mięty oraz pomidorkami.
  • Ponieważ pomidorki były doprawiane i miały sporo soku A. nie dodawała już dressingu do sałatki. Za dressing posłużył doprawiony według przepisu Nigelli sok z pomidorków z odrobiną oliwy.
Primo piatto*: Zupa kurkowo-porowa
(przepis pochodzi z magazynu Kuchnia, wydanie 08.2011)
A. stwierdziła, że nie ma sensu przepisywać przepisu (ten z Kuchni, opublikowany na portalu palcelizac.pl jest wystarczająco wyczerpujący ;) - można go znaleźć tutaj. Dla zachęty dodaję zdjęcie tej zupy w wykonaniu A. :)
 
Komentarz A.: Możesz dodać moją profanatorską opinię, że mi bardziej smakuje krem zrobiony z zupy grzybowej Hortexu, która przyrządzam na łyżeczce masła i rosołku ;) - trudno mi się odnieść do tego komentarza, bo A. nigdy mi tej hortexowej zupy nie zaserwowała; niemniej jednak ta kurkowo-porowa była bardzo dobra :)

Secondo piatto*: Młody bób z marchewką i bryndzą
(przepis pochodzi z czasopisma Kuchnia, wydanie 07.2010)
 
Składniki (na jakieś 2-3 osoby, jak podaje A.):
  • 1 pęczek młodej marchewki
  • 100 g zielonego groszku w strączkach (ew. wyłuskanych młodych ziaren)
  • 200 g zblanszowanego i obranego młodego bobu
  • 100 g bryndzy
  • 3 łyżki masła (A. wzięła trochę mniej - muszę ją w końcu przekonać, że never too much butter ;)
  • 1 łyżka miodu
  • 1 pęczek natki
  • skórka z 1 cytryny
  • 2 ząbki czosnku
  • cukier, sól, pieprz
Uwaga od A.: warzywa użyte do sałatki nie były młode (mamy prawie połowę września, groszek był mrożony); opis przygotowania dotyczy warzyw, z których korzystałą A., w przypadku młodych trzeba postępować nieco ostrożniej z gotowaniem.

Przygotowanie:
  1. Marchewki obrać, wypłukać, jeśli są duże - przekroić w poprzek i pokroić na ćwiartki. Gotować max. 10 min - tak żeby były jędrne i chrupiące (al dente ;), a nie ugotowane jak w zupie. Do wody, w której marchewka się gotuje, dobrze dodać łyżkę masła i łyżeczkę cukru oraz trochę soli - dobrze jej to zrobi :)
  2. 2-3 minuty przed wyjęciem marchewki z wody dorzucamy do niej groszek. Ponieważ groszek A. był mrożony, zaczekała aż woda ponownie się zagotuje i tym samym zakończyła proces gotowania warzyw :)
  3. Gotujemy bób - A. nie podała, jak długo, bo jako doświadczona kucharząca robi to na oko ;) (trzeba sprawdzać, próbować i uważać żeby nie był rozgotowany). A do wody do gotowania bobu oprócz soli dodaje zawsze kilka gałązek świeżego kopru, bo bardziej jej wtedy smakuje.
  4. Warzywa studzimy (można je przygotować dzień wcześniej i trzymać w lodówce; po wyjęciu, żeby nie były lodowate, można przelać je mocno ciepłą wodą)
  5. Na patelni rozgrzewamy pozostałe masło i rozpuszczamy miód - wrzucamy na to marchewkę i chwilę ją smażymy, następnie dorzucamy groszek i bób, startą skórkę z cytryny, grubo posiekany czosnek i całą natkę, krótko mieszamy i wykładamy na talerze wraz z sosem.
  6. Posypujemy wszytko pokruszoną bryndzą i świeżo zmielonym pieprzem.
Komentarz A. (ma wprawę w komentowaniu, swojego czasu była analitykiem jednego z domów maklerskich ;): Myślę, że urok tej sałatki polega na tym, że sos na warzywach nie jest rozprowadzony równomiernie i jednolicie. W związku z tym "zaskakuje" smakiem w czasie jedzenia - chwilami jest bardziej cytrynowa, czasem silniej wyczuwa się czosnek i słodycz, a jeśli trafimy na bryndzę, dominuje smak słony. Zgadzam się :)
 
Kolacji towarzyszyła konsumpcja białego wytrawnego wina (Riesling).

Deser (dolce*): Lemon crud czyli kruche babeczki z cytrynowym wypełnieniem i owocami
A.: Napisz, że już byłyśmy pijane i nie pamiętamy jak to się robiło ;)
(przepis można znaleźć tutaj)
Zjawiłyśmy się u A. wieczorem dnia roboczego, a ona dokonała heroicznego wyczynu, przygotowując taką złożoną kolację, w tym kruche ciasto i wypełnienie do babeczek. Nie udało jej się jednak upiec tych babeczek przed naszym przyjściem (najazdem? ;), więc dziewczyny (B. i M.) zakasały rękawy i wzięły się do roboty (będąc zajęta przygotowywaniem fotograficznej dokumentacji wieczoru, nie mogłam do nich dołączyć...).
 
 

Jak tylko foremki zostały wyklejone ciastem, A. wypełniła je cytrynową masą i zapiekła. Potem postawiła przed nami upieczone babeczki i misę owoców (maliny, borówki), żeby każda z nas mogła sama wybrać, które owoce woli i ile chce ich mieć na swojej porcji :)
 

W imieniu wszystkich biesiadników dziękuję A. za pyszną kolację w miłym gronie. Jednocześnie chciałabym zachęcić innych moich znajomych, którzy lubią gotować, do zapraszania mnie na posiłki ;) Chętnie zrelacjonuję inne kolacyjki, obiadki, lunczyki czy śniadanka :)


*A. jest jedną z największych znanych mi maniaczek Włoch, stąd takie określenia :)